Tymon Tymański po protestach: "wyłączyli mój mikrofon podczas wykonywania piosenki". Organizator odpowiada

Tymon Tymański był jednym z występujących podczas protestów "3xVETO" pod Pałacem Prezydenckim. W trakcie jednej z jego charakterystycznych piosenek organizatorzy odłączyli mu mikrofon - za co teraz przepraszają.

Tymon Tymański występował podczas protestów pod Pałacem Prezydenckim 24 lipca. Właśnie tego dnia prezydent ogłosił dwa z trzech oczekiwanych wet ustaw. Na wieczorne protesty organizatorzy zaprosili również muzyków: Macieja Maleńczuka, Roberta Brylewskiego, Tymona Tymańskiego i innych. Ale kiedy Tymon Tymański śpiewał piosenkę pt. "Czerwone majtki (z napisem Roma)", którą można było usłyszeć również w filmie "Polskie Gówno", organizatorzy wyłączyli mu mikrofon.

Tymon Tymański: nie ma miejsca dla wolności artysty

Tymański napisał obszerny post o tym, co go spotkało:

Organizatorzy wyłączyli mój mikrofon podczas wykonywania przeze mnie frywolno-traumatycznej piosenki pt. "Czerwone majtki (z napisem Roma)".
Piosenka zawiera cytat z niesławnej anegdoty z biskupem Paetzem w roli głównej, deczko trawestując: "czerwone majtki z napisem Roma - czytaj od tyłu, czytaj na wspak, Amor!

- opisał Tymon Tymański.

Ogólny wniosek nasuwa się sam: dla indywidualnej wolności słowa artysty nie ma miejsca w szeroko pojętej koncepcji wolności jednej i drugiej strony

- kwituje Tymański. I dodaje, że "najgorsze było to, że wszyscy się na to pokornie zgodzili".

Organizator przeprasza Tymona Tymańskiego

Poprosiliśmy organizatora demonstracji, Bartosza Mindewicza o komentarz do całego zamieszania:

 - Był to pewien rodzaj nieporozumienia i z mojej strony pewnego niedopatrzenia organizatorskiego. Pojawiła się jedna piosenka, pojawiła się druga o księdzu pedofilu i ja po prostu w tamtym momencie, miałem takie poczucie, że dla mnie ważna jest konsekwencja i także to, co obiecałem ludziom: że będziemy tego dnia razem, ponad podziałami, że będzie inna narracja. I w tej całej mojej emocjonalnej reakcji zdecydowałem się ten występ przerwać. Co oczywiście też, jak myślałem o tym na chłodno później, gadałem z wieloma osobami, mogłem oczywiście zrobić w inny sposób - za co też pana Tymona Tymańskiego bardzo przeprosiłem i też taką informację mam od niego, że te przeprosiny zostały przyjęte - powiedział nam Bartosz Mindewicz, odpowiedzialny za organizację wydarzenia.

Na pretensje muzyka organizator odpowiedział też w komentarzu pod oryginalnym postem Tymona Tymańskiego. Całość poniżej:

- To, że Pan i Pan Robert Brylewski zgodziliście się przyjechać - wielka rzecz. Naprawdę. Nawaliłem ja, organizacyjnie, planując, informując. Potem były emocje - napisał Mindewicz.

A co takiego jest w słowach piosenki Tymona Tymańskiego? Posłuchajcie sami:

 

Ucho prezesa. Kto jest kim w hitowym serialu