Taco Hemingway powraca. W środku nocy do sieci trafił nowy album "Szprycer" - fani rozczarowani

Taco Hemingway, jeden z najpopularniejszych polskich raperów, nieoczekiwanie wydał płytę. W środku nocy w internecie udostępniono album "Szprycer". Fani natychmiast wydali... wyrok.

Taco Hemingway, "hipsterski" raper, jeden z najpopularniejszych dziś twórców polskiego hip hopu, bez żadnych wielkich zapowiedzi wydał album, a właściwie epkę, "Szprycer". Pod względem muzycznym, a trochę i tekstowym nowe wydawnictwo okazało się dość dalekim odejściem od dotychczasowej stylistyki tego artysty. Fani bardzo błyskawicznie wyrazili swoją głęboką dezaprobatę wobec tych zmian.

"Szprycer" zablokował serwery

Zaczęło się dość nietypowo, mocno "po amerykańsku": w weekend w centrum Warszawy, niedaleko klubu Plan B, który często bywał miejscem, gdzie działy się historie z tekstów Taco, pojawił się ogromny mural z informacją, że zaraz ukaże się nowa płyta artysty. Nie trzeba było na to długo czekać - materiał trafił do słuchaczy w nocy z niedzieli na poniedziałek.

To nie pierwszy raz, kiedy ten muzyk wydaje nowe piosenki bez żadnych zapowiedzi, wykonując tzw. drop, czyli wydając płytę bez wcześniejszej promocji. To też nie pierwszy raz, kiedy Taco zdecydował się udostępnić swoją muzykę za darmo. I tak jak w przypadku poprzednich płyt w momencie premiery fani zablokowali serwer, masowo ściągając pliki z nowymi utworami.

Taco Hemingway: nowe bity, nowe teksty

Już od pierwszych minut słuchania nowej płyty okazuje się, że jest ona zupełnie inna niż poprzednie wydawnictwa firmowane przez Taco. Pod względem muzycznym Rumak, stały autor podkładów dla Hemingwaya, pokazuje, że cały czas się rozwija. Jego najnowsze produkcje są znacznie mniej surowe niż kiedyś i o wiele bardziej wyrafinowane. Od razu słychać, że artysta czujnie śledzi to, co dzieje się na światowej scenie hip hopowej i chętnie puszcza oko w stronę tych, którzy też są w tej kwestii na bieżąco - to choćby umieszczone tu i ówdzie ukłony w stronę charakterystycznego stylu grupy Migos, jednej z najpopularniejszych formacji na dzisiejszej amerykańskiej scenie hiphopowej.

Jeszcze jedno można powiedzieć o tych kompozycjach: że są o wiele bardziej popowe, niż dawniej. W parze z tym idą także linie wokalne Taco, który na tej płycie często śpiewa, a nie rapuje, tylko czasem wracając do swojego dawnego stylu. W wielu utworach eksperymentuje, próbując swoich sił w rożnych sposobach śpiewania.

 

Bardzo wyraźnej ewolucji doznały też jego teksty. Wcześniejsze płyty zawierały albo bardzo udane socjologiczne obserwacje dotyczące współczesnej warszawskiej młodzieży ("Trójkąt warszawski") czy ciekawe zwierzenia popularnego artysty w okresie przejściowym ("Marmur"). Tym razem jednak płyta nie ma dominującego tematu, a poszczególne teksty są trochę, jak napisał sam artysta na swoim profilu na Facebooku, "o niczym i o wszystkim". Owszem, nie brakuje w nich tego, w czym Taco zawsze był mocny: pobudzających wyobraźnię obrazków, zbudowanych kilkoma celnymi sformułowaniami czy błyskotliwych zabaw słowami i cytatami, ale wyraźnie słychać, że komunikat zawarty na tej płycie nie jest tak mocny i wyrazisty, jak było w przypadku poprzednich wydawnictw artysty.

Fani raczej bez litości dla Taco Hemingway'a

Wygląda na to, że natychmiast wyczuli to też fani artysty. Słońce nie wzeszło jeszcze na dobre nad Warszawą, kiedy profil artysty pełen był komentarzy o nowym materiale. Komentarzy z reguły krytycznych, momentami zjadliwych czy wręcz bezlitosnych.
Wielu fanów zżyma się w nich na radykalną zmianę stylu, inni narzekają na miałkość tekstów czy wreszcie na używanie auto-tune'a, systemu do "poprawiania" i "wygładzania" linii wokalnych. Najbardziej zapalczywi komentatorzy nie wahają się wręcz stawiać oskarżeń o to, że najnowszy materiał to "hip hopowe disco polo".

W ostatnich tygodniach Taco Hemingway potrafił przyciągnąć na swoje koncerty tysiące osób, a na Open'erze podczas jego występu pod dużą sceną było więcej publiczności niż podczas prezentacji niektórych wykonawców z zagranicy. Ciekawe więc, czy tych ponad tysiąc komentarzy i krytyczne przyjęcie płyty przełożą się na jego popularność i przyjęcie podczas koncertów.

Wiedzieliście, że te światowe gwiazdy też wystąpiły w konkursie Eurowizji?