Scorpions zagrali koncert w Łodzi. Jeden z utworów zadedykowali Korze

W niedzielę odbył się koncert Scorpions. Jeden z utworów muzycy zadedykowali zmarłej Korze.

Scorpions po raz kolejny dali z siebie 100 procent energii. Do łódzkiej Atlas Areny przybyła kilkunastotysięczna publiczność, która wraz z muzykami kultowego zespołu wyśpiewała ich największe przeboje. 

Koncert rozpoczął się od "Going Out With a Bang". Z relacji publiczności możemy dowiedzieć się, że utwór od razu wprowadził wszystkich w znakomity nastrój. 

I choć słuchacze zachwycali się każdym kolejnym kawałkiem, to zapewne "Send Me En Angel" zapadnie im w pamięci najdłużej. Klaus Meine, lider grupy, zadedykował ten kawałek zmarłej dzień wcześniej Korze, wokalistce zespołu Maanam. To właśnie dla niej rozbłysły lampy w telefonach, a fani mogli wczuć się w naprawdę magiczny nastrój. Zaraz później Scorpions wyśpiewali wielki hit "Wind of change", który chyba nam wszystkim kojarzy się z wolnością. Tu również można dopatrywać się nawiązań do Kory, która o wolność walczyła. 

Wideo możecie zobaczyć tutaj:

 

Śmierć Kory 

Kora zmarła 28 lipca o 5:30 w swoim domu na Roztoczu. Legenda polskiego rocka od kilku lat zmagała się z nowotworem. Przy umierającej Korze byli jej najbliżsi, w tym mąż Kamil Sipowicz, synowie Mateusz i Szymon oraz przyjaciele. Magdalena Środa, przyjaciółka wokalistki wyznała, że energia nie opuszczała jej do ostatnich chwil. Na razie nie wiadomo, kiedy i gdzie odbędzie się pogrzeb Kory.

JT

Muniek Staszczyk wspomina Korę: Była pod każdym względem fantastyczna. Trudno było nie być pod jej wrażeniem

Więcej o: