Koncert Korteza w Chorzowie przerwano ewakuacją. Widzowie czekali przed budynkiem

Ewakuacja podczas występu Korteza w Chorzowie opóźniła koncert artysty o 90 minut. W trakcie wydarzenia opadły kurtyny przeciwpożarowe, a widzowie zostali ewakuowani. Na miejscu zjawiły się aż cztery wozy straży pożarnej.

Koncert Korteza w Chorzowie w poniedziałek 22 października przerwano z impetem, kiedy w Teatrze Rozrywki uruchomił się system alarmowy. Sala była wypełniona po brzegi, bo wyprzedały się wszystkie bilety - informuje "Dziennik Zachodni".

Ewakuacja w trakcie koncertu Korteza

W ciągu kilku minut kilkaset osób zostało poproszonych o opuszczenie zagrożonego budynku. Na miejsce przyjechały aż cztery wozy strażackie, a widownia stała na zewnątrz i patrzyła, jak przebiega akcja służb ratowniczych.

Na początku nikt nie był w stanie określić, co właściwie się stało i czy przerwany koncert będzie kontynuowany. Przez kilkadziesiąt minut widzowie stali pod teatrem i czekali na rozwój wydarzeń. Wieczór był bardzo chłodny, więc po uzgodnieniu takiej możliwości ze strażakami, władze budynku wpuściły oczekujące osoby na zaplecze.

W trakcie zamieszania na profilu Teatru pojawił się odpowiedni komunikat:

Przepraszamy za zaistniałą sytuację - po sprawdzeniu budynku przez Straż Pożarną będziemy mogli kontynuować wieczór, niestety z uwagi na trwające procedury - nie możemy jasno powiedzieć kiedy to nastąpi. Wszyscy staramy się, aby było to możliwe szybko!
Bezpieczeństwo widza to dla nas priorytet, choć rozumiemy, że w tej sytuacji wiąże się to z nieprzyjemną dla Widowni sytuacją.

Jak dalej informuje "Dziennik Zachodni", strażacy ustalili, że nastąpiła awaria systemu alarmowego. W okolicach godziny 21.30 ogłoszono, że czujniki mogły się uruchomić, bo w trakcie koncertu technicy użyli za dużo sztucznej mgły. Kiedy okazało się, że publika jest bezpieczna, koncert wznowiono po 90 minutach oczekiwania.

Kortez także postanowił nieco wyjaśnić i umieścił na Instagramie krótkie, acz treściwe ogłoszenie:

 

Gdy tylko sytuacja się wyjaśniła, załoga Teatru Rozrywki umieściła w sieci stosowne wytłumaczenie:

Gdy tylko otrzymaliśmy informację, że nie ma zagrożenia pożarowego, zaprosiliśmy Widzów do foyer Teatru, a następnie wznowiliśmy koncert.
Mamy świadomość, że nie wybierali się Państwo na ewakuację, lecz na koncert. Jednak w przypadku włączenia czujek przeciwpożarowych w pierwszej kolejności jesteśmy zobowiązani do ewakuacji i sprawdzenia budynku. Trwało to dłuższą chwilę, jednak musieliśmy poczekać na zgodę od Strażaków aby zaprosić Widzów znów do budynku. Państwa bezpieczeństwo jest dla nas najważniejsze.
W kwestii biletów prosimy o kontakt z organizatorem koncertu, firmą Good Taste Production - pod adresem mailowym: bilety@goodtaste.pl

Pojawiło się kilka zarzutów, że oczekujący przed budynkiem widzowie jednak nie otrzymywali potrzebnych informacji na bieżąco. Niektórzy zrezygnowali z czekania, bo było za zimno, żeby stać na dworze:

Przykro mi, ale nie słyszałem żadnej informacji.
Szkoda, że taką wiadomość piszecie na facebooku, a nie potraficie poinformować ludzi stojących pod teatrem co się dzieje. Mam nadzieję, że koncert zostanie powtórzony i bilety zachowają ważność, bo dłużej już nie chcieliśmy marznąć.

Okazuje się, że nie wszyscy mieli tak złe doświadczenia:

Nie zgodzę się z negatywnymi opiniami. Sama byłam na koncercie, stałam przed teatrem i kilkakrotnie słyszałam komunikaty - o czasie oczekiwania, o tym, co się dzieje i możliwości ponownego wejścia.

W komentarzach pod komunikatem teatru widać, że mimo całego zamieszania koncert był jednak bardzo udany:

Było minęło... koncert cudowny !!!
Koncert był genialny i magiczny!!! Dziękujemy!!!! Poprosimy o więcej!
Koncert był cudowny i nie zapomniany. Na pewno już płaszcza nie oddam do szatni.

Niewątpliwie był to wieczór, który doskonale zapamiętają zarówno widzowie, jak i sam artysta.