Mata zdradził, jak pisał swoją pierwszą płytę. "Zamulony na matmie" i "złamany na pół po rozstaniu"

Młody raper Mata odebrał właśnie złotą płytę za swój debiutancki album "100 dni do matury". Z tej okazji postanowił zdradzić światu okoliczności jej powstania. Zaczyna od mocnego porównania, a później wspomina o rozstaniu z ukochaną.
Zobacz wideo

Mata wstrząsnął polską opinią publiczną, kiedy w grudniu w sieci ukazał się jego teledysk do piosenki "Patointeligencja". Klip obejrzano już ponad 21 mln razy, a sam utwór traktuje o tym, jak to uczniowie dobrej warszawskiej szkoły piją alkohol i biorą różnego rodzaju używki, które zdobywają dzięki temu, że mają zamożnych rodziców. Już niecały miesiąc później album "100 dni do matury" zyskał status złotej płyty.

Mata o swojej płycie: Byłem zamulony

Mata, czyli Michał Matczak, zrobił się refleksyjny po tym, jak odebrał swoje pierwsze fonograficzne wyróżnienie. Postanowił zdradzić, w jakich okolicznościach powstawała płyta "100 dni do matury". Młody raper opisał wszystko na Instagramie.

Nie ukrywa, że na pomysł napisania tekstów do albumu wpadł rok temu, kiedy siedział w warszawskiej bibliotece i uczył się do matury. Dokładnie pamięta ten dzień, czytał wtedy streszczenie "Braci Karmazow" i słuchał na Youtubie Stormzy Type Beat 2019 "The Throne". Pomysł napisania płyty porównał do aktu ekshibicjonizmu - na samym początku oznajmił bowiem "Jakoś tak rok temu w bibliotece na Koszykowej postanowiłem, że pokażę wszystkim mojego fi..a". Później wyjawił w jakim stanie był, kiedy wpadł w szał twórczy:

Pisałem tę płytę zamulony na matmie (...), ale też złamany na pół po rozstaniu z dziewczyną i naj...ny na wagarach o 13:00 w Cafe Nero przy British Council ('Patointeligencja') po to, by ostatecznie poczuć spokój i szczęście na parę godzin przed pierwszą maturą (pisemna z polaka) i napisać tytułowe '100 dni do matury'.

Podsumowując - czasem pisał z nudy, czasem z powodu rozstania z ukochaną, a czasem pod wpływem alkoholu na wagarach. Podkreśla:

Rok temu w tamtej bibliotece po raz pierwszy poczułem, że moje marzenia mogą się spełnić i od tego momentu zacząłem im trochę pomagać.

Przyznaje się, że pisał teksty, zamiast się uczyć, a pisał je po to, żeby jego koledzy mieli pamiątkę po szkole, a przy okazji w tekstach przemycił kilka żartów. Zauważył też, że odebrał złotą płytę niedaleko budynku swojego liceum i miejsca, gdzie chodził na wagary. Płytę nazwał dość ironicznie kompilacją żenady, nie ukrywa też, że podkład muzyczny pochodzi z YouTube'a. A mimo to zdobył złotą płytę:

Doszliśmy do wniosku, że życie jest po...ane. Dziękuję wszystkim, którzy pomagali tym marzeniom razem ze mną, bardzo Was kocham.
 

W Polsce złotą płytę w muzyce rozrywkowej przyznaje się za 10 000 sprzedanych albumów.