"Thriller" wywrócił pop do góry nogami. "Nasz sukces był niespodzianką dla wszystkich. Oprócz Michaela"

Kiedy Michael Jackson miał 24 lata, na jego koncie było już ponad 15 wydawnictw. Zanim rozpoczął pracę nad "Thrillerem", wiedział, że chce zrobić album, który wyniesie go na piedestał muzyki rozrywkowej. I dopiął swego. 26 lutego mija 38 lat, odkąd "Thriller" znalazł się na szczycie listy Billboard 200 i jako jedyny w historii pozostał na nim przez ponad pół roku.
Zobacz wideo

26 lutego 1983 roku "Thriller" poszybował na pierwsze miejsce zestawienia Billboard 200 i spędził tam rekordowe 37 tygodni. W czołowej dziesiątce utrzymywał się przez cały rok. Żadnej płycie do dziś nie udało się dogonić "Thrillera", który nosi miano najlepiej sprzedającego się albumu wszech czasów na świecie. W USA w 2018 roku przegonił go zespół The Eagles z płytą "Eagles/Their Greatest Hits 1971-1975", jednak globalnie Jackson pozostaje niepokonany. Z okazji rocznicy jego historycznego sukcesu wracamy wspomnieniami do płyty, która na zawsze zmieniła oblicze muzyki pop.

Zobacz też: Ozzy Osbourne wraca z płytą i walczy z chorobą. Nie chce umrzeć jako zwykły facet >>

Zabójczo dobry album

W ekskluzywnym wywiadzie z magazynem "Ebony", udzielonym z okazji 25-lecia ukazania się "Thrillera", Jackson powiedział:

Odkąd byłem małym chłopcem, uczyłem się o kompozycji. Najbardziej wpłynął na mnie Czajkowski. Patrząc na takie dzieło jak "Dziadek do orzechów", od razu można powiedzieć, że każda jego część jest po prostu zabójcza. Więc powiedziałem sobie: "Dlaczego nie może być popowego albumu, na którym każda piosenka jest zabójcza?

Tym albumem miał być właśnie "Thriller". Jackson potrzebował zmiany muzycznego kierunku po tym, jak disco, którym wokalista zajmował się pod koniec lat 70., zaczęło tracić na popularności. W 1982 roku zamknął się na kilka miesięcy w kalifornijskim studiu z Quincym Jonesem oraz Rodem Tempertonem... i machina poszła w ruch. Na "Thrillerze" znalazło się dziewięć utworów wybranych spośród 30 powstałych podczas sesji nagraniowych. Jones i Jackson po dokonaniu ostatecznej selekcji nie byli zadowoleni z kształtu żadnej z piosenek, więc spędzili dodatkowych dziewięć tygodni na przerabianiu każdej z nich. Czas pokazał, że było warto.

30 listopada 1982 roku "Thriller" zagościł na sklepowych półkach. Płyta stanowi mieszankę gatunków - mamy tu m.in. pop, r&b, odrobinę disco, soulu i funku, a nawet rockową nutę. "Billie Jean", drugi z siedmiu singli, zrobił furorę wśród słuchaczy i spędził siedem tygodni na 1. miejscu notowania Billboard Hot 100. Z kolei "Beat It", pierwszy romans Jacksona z ostrzejszym graniem, otworzył Jacksonowi i tysiącom artystów nowe furtki. Dzięki temu, że gitarowe solo zagrał na niej Eddie Van Halen, piosenką zainteresowały się stacje radiowe, które stroniły od emitowania muzyki tworzonej przez czarnoskórych artystów. 

 

Jackson nie pozwalał o sobie zapomnieć i wypuszczał singiel za singlem - łącznie było ich aż siedem (pominięto "The Lady in My Life" i "Baby Be Mine"). Część z nich promowały teledyski, dzięki którym artysta zmienił zasady gry. W tej dziedzinie szczególnie zapisał się niezapomniany klip, a właściwie film krótkometrażowy, ilustrujący tytułową piosenkę z płyty. Reżyserią "Thrillera" zajął się John Landis ("Blues Brothers", "Nieoczekiwana zamiana miejsc"), którego Jackson upodobał sobie przez film "Amerykański wilkołak w Londynie". Twórcy zakasali rękawy i dali światu coś, co wcześniej wydawało się zwyczajnie niemożliwe.

"Thriller", czyli teledysk dziejowy

W 2009 roku, tuż po śmierci Jacksona, teledysk do "Thrillera" został wprowadzony do Krajowego Rejestru Filmowego Biblioteki Kongresu. Był to pierwszy klip muzyczny, który dostąpił tego zaszczytu. Wyróżnienie uzasadniono "kulturowym, historycznym i estetycznym znaczeniem 'Thrillera'". Na potwierdzenie tych słów trzeba przywołać choćby fakt, że początkiem lat 80. MTV stanowiła raczej niszowy kanał i grała w głównej mierze teledyski białych wykonawców. Michael Jackson postanowił, że tak być nie może.

Jeszcze na starcie 1983 roku w MTV pokazywano teledyski do "Billie Jean" i "Beat It". "Billie Jean" był pierwszym klipem jakiegokolwiek czarnoskórego artysty, który MTV grało przynajmniej kilka razy dziennie. Wiosną Jackson wywindował swoją popularność i wziął Amerykę szturmem, kiedy wystąpił w telewizji NBC podczas programu "Motown 25: Yesterday, Today, Forever" i moonwalkiem wkroczył do milionów serc. Kolejne single dobrze radziły sobie w radiu, a ludzie chcieli więcej i więcej, więc kilka miesięcy po wspomnianym występie Jacksona przyszedł czas na absolutną bombę.

Początki powstawania tejże bomby nie były najłatwiejsze. Jak pisał Phil Hebblethwaite na łamach "The Guardiana", teledysk do "Thrillera", czyli ostatniego singla z płyty, zapowiadał się na tak drogi (miał łącznie kosztować ok. 1,2 mln dol, czyli 2,5 mln dol. w 2020 roku), że Landis i Jackson musieli wymyślić sposób na jego sfinansowanie. Producent George Folsey Jr. wpadł na pomysł stworzenia tzw. making-ofu, który można by sprzedawać kanałom telewizyjnym na zamówienie. MTV zapłaciło 250 tys. dol., a Showtime 300 tys. dol. za prawa do pokazywania dokumentu. Jackson wziął część kosztów na siebie i dzięki temu projekt doszedł do skutku.

2 grudnia 1983 roku odbyła się telewizyjna premiera "Thrillera". Produkcję promowały plakaty z hasłem: "MTV cię dopadnie z "Thrillerem" Michaela Jacksona":

To, co wydarzyło się potem, przeszło najśmielsze oczekiwania wielu. W szczytowym momencie szału na "Thrillera" bywało, że MTV grała 14-minutowy teledysk po dwa razy w ciągu godzinnych bloków, a nawet pokazywała reklamy z zapowiedzią, kiedy wideo znowu pojawi się na antenie. "Thriller" oczywiście nie był pierwszym teledyskiem w historii, ale był za to pierwszym klipem o takiej sile rażenia. Od tamtej pory kręcenie ilustracji do piosenek stało się po pierwsze powszechną praktyką, a po drugie - osobną formą sztuki. Jackson został natomiast "Królem Popu" i zdominował popkulturę na parę ładnych lat.

 

Warto wspomnieć, że Jackson miał apetyt na Oscara za najlepszy film krótkometrażowy. Aby uczynić teledysk możliwym do rozważenia przez Amerykańską Akademię Filmową, "Thriller" był przez tydzień grany w amerykańskich kinach tuż przed disneyowską "Fantazją". Choć nie udało się zdobyć nominacji, film tak czy inaczej zaliczył piorunujący sukces i podwoił sprzedaż wydanego ponad rok wcześniej albumu "Thriller". Jak mówił Landis, tak żywiołowa reakcja odbiorców była "niespodzianką dla wszystkich - oprócz Michaela”.

Zobacz też: Oni mogli zagrać w "Gwiezdnych wojnach". Michael Jackson chciał się wcielić w najbardziej znienawidzoną postać sagi >>

Więcej o:
Komentarze (14)
"Thriller" wywrócił pop do góry nogami. "Nasz sukces był niespodzianką dla wszystkich. Oprócz Michaela"
Zaloguj się
  • massiewalsh

    Oceniono 4 razy 4

    Parę uwag dla ignorantów w komantarzach (jak wiadomo, MJ przyciąga takich jak lampa ćmy. Jednym słowem, papierek lakmusowy – zastanówcie się zatem, zanim ośmieszycie się na forum publicznym). 1) Michael Jackson miał bielactwo nabyte. Potwierdzone przez koronera wykonującego sekcję zwłok. Człowiek w świetle jupiterów zmagał się z chorobą niezwykle oddziałującą na psychikę (pokazywalibyście się ludziom bez obaw, gdyby wasza skóra traciła pigment?) i wyniszczającą fizycznie (towarzyszył jej toczeń rumieniowaty). Wszyscy dokładający do jego cierpień cegiełkę po jego śmierci – przez ohydne żarty z kategorii body-shaming i rasizmu – nie można niżej upaść. 2) Celujący w powtarzaniu słowa "Whacko Jacko": dla waszej wiadomości, to nie skrót od "Jackson". To rasistowska obelga – ma swoje korzenie w XIX zakładach podczas londyńskich walk małp. Walcząca małpa nazywała się "Jacko Macacco". Dlatego pomyślcie 2x, zanim coś napiszecie, albo po prostu: poczytajcie najpierw.
    3) Ludzie powołujący się na pedofilską propagandę stworzoną przez dwójkę spłukanych kłamców, którzy dwukrotnie wylecieli już z sądu i skorzystali na fakcie, że amerykańskie prawo nie chroni przed zniesławieniem osób zmarłych (film znany pod nazwą "Leaving Neverland"): idźcie do psychiatry. Tylko on będzie wam w stanie pomóc. 20 departamentów FBI prześwietlało Jacksona przez okres 10 lat. Jeśli bardzo denerwuje was fakt, że żadne dziecko nie zostało skrzywdzone, to potrzebujecie radykalnej pomocy.

  • orangen

    Oceniono 10 razy -8

    Jak już się bierze za pisanie o tej płycie to wypada wspomnieć, że większą część partii instrumentalnych zrealizowali muzycy Toto. Bez nich utwory nie miałyby takiego charakteru jak słychać, bo niejednokrotnie wpływali na brzmienie i sugerowali tandemowi Quincy/Macho Jacko kierunki.

  • kolega.zenka

    Oceniono 18 razy -8

    „„Thriller” wywrócił pop do góry nogami”.
    Jak i również życie osobiste Jacksona. Od tego momentu zaczął się zmieniać wizualnie. Z przystojnego czarnego chłopaka stał się białym zombi.

  • ciagciulaciag

    Oceniono 9 razy -9

    Warto może przypomnieć, ze Thrillera napisał filigranowy Brytyjczyk Rod Temperton, a nie Jackson. Ot taka drobnostka, a jakie ma znaczenie.

  • dod201701

    Oceniono 13 razy -13

    A potem zamarzyło mu się grożenie palcem w niewłaściwą stronę i zrobiono z niego pedofila. I w ten sposób pewnie za 100 lat nikt o nim nie będzie pamiętał.

  • adashofman1

    Oceniono 19 razy -15

    A potem wziął pederastyczno-pedofilski ślub z ośmiolatkiem. Inspiracji nie brakowało - romcio Polański wtedy jeszcze szalał ze swoimi nimfetkami

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX