The Rolling Stones grożą Donaldowi Trumpowi pozwem. Mogą dopiąć swego

The Rolling Stones walczą z prezydentem USA Donaldem Trumpem. Na wiecach poparcia dla Trumpa od 2016 roku są grane liczne przeboje grupy, w tym wyjątkowo lubiany przez prezydenta utwór "You Can't Always Get What You Want". Teraz Stonesi chcą wkroczyć na drogę sądową - i mają szansę na sukces.
Zobacz wideo

Playlista, którą Donald Trump umila czas uczestnikom swoich wieców, zawiera przede wszystkim hity z lat jego młodości - pojawiają się na niej np. Elton John, Queen i The Rolling Stones. Do tej pory zdarzały się również mniej konwencjonalne utwory, jak m.in. "Nessun dorma" z opery "Turandot" Pucciniego w interpretacji Luciano Pavarottiego albo "Skyfall" Adele.

Niemal wszystkich artystów, których piosenki bądź wykonania są wykorzystywane przez sztab Donalda Trumpa, coś ze sobą łączy - sprzeciwiają się bowiem temu procederowi. Szczególnie na pieńku z Trumpem mają Stonesi, którzy zagrozili, że pozwą prezydenta. Wsparła ich w tym BMI, jedna z trzech organizacji zajmujących się zbiorowym zarządzaniem prawami autorskimi lub pokrewnymi na rynku utworów muzycznych.

Zobacz też: Freekwencja Festiwal. Polscy artyści obiecują darmowy festiwal w mieście z największą frekwencją wyborczą >>

The Rolling Stones nie chcą dać Donaldowi Trumpowi tego, czego on chce

"You Can't Always Get What You Want" powstał w 1968 roku i według Micka Jaggera opowiada o "braniu narkotyków w Chelsea". Rozmarzonym zwrotkom odpowiada refren: "Nie zawsze dostaniesz to, czego chcesz/ale jeśli kiedyś się postarasz, może się okazać, że dostaniesz to, czego potrzebujesz". Donald Trump uwielbia tę piosenkę tak bardzo, że mogliśmy ją usłyszeć m.in. po przemowie wygłoszonej tuż po wygranych wyborach w 2016 roku. Podczas wieców często jest to też jego piosenka "na wejście" - a więc najistotniejsza. Stonesom ta miłość nie jest jednak w smak.

 

BMI (Broadcast Music, Inc.) napisała w oświadczeniu dla CNN, że kampania Trumpa wykupiła specjalną licencję dla podmiotów politycznych. Umożliwia jej to wykorzystywanie ponad 15 milionów utworów muzycznych z repertuaru BMI podczas wydarzeń kampanijnych. Organizacji udało się jednak znaleźć haczyk. "Istnieje przepis, który pozwala BMI na wykluczenie utworów muzycznych z licencji, jeśli autor tekstów lub wydawca sprzeciwi się ich wykorzystaniu w kampanii" - twierdzi BMI.

"Taki sprzeciw do nas wpłynął, dlatego przesłaliśmy do sztabu Donalda Trumpa pismo z informacją, że utwory Rolling Stones nie są już objęte licencją i że każde przyszłe użycie tych kompozycji muzycznych będzie naruszać umowę z BMI" - czytamy dalej. To o tyle istotne, że sami artyści w sytuacjach, gdy ich piosenki są grane podczas wydarzeń politycznych wbrew ich woli, mogą zrobić niewiele. Teraz istnieje możliwość, że BMI otworzy się na prośby innych muzyków i zwróci się do Trumpa o zaprzestanie nieautoryzowanego użytku kolejnych utworów.

W najbliższych dniach sztab wyborczy Donalda Trumpa powinien się ustosunkować do oświadczenia BMI. Do tej pory, pomimo publicznych zgłoszeń sprzeciwu od wielu wykonawców (m.in. Adele, Neil Young, R.E.M., Queen), kampania urzędującego prezydenta USA nadal rozbrzmiewa dźwiękami ich kompozycji dzięki obowiązującej licencji.