Choroba Kanye Westa to nie powód do żartów. "Nienawidzę bycia dwubiegunowym. Jest ekstra"

Z przykrością spoglądam, jak artykuły omawiające kolejne wypowiedzi Kanye Westa zbierają na Facebooku setki reakcji "haha". Widziałam napływ nagłówków: West płacze na wiecu wyborczym, West chce się rozwieść z żoną, West atakuje teściową. Z jednej strony to relacja jego własnych słów, ale z drugiej - dialog wokół człowieka, który, jak sam otwarcie przyznał, żyje z chorobą psychiczną. Niezależnie od tego, czy właśnie ona jest powodem ostatnich poczynań Kanye, trudno się obserwuje niewielką empatię, którą świat okazuje tej ewentualności. Szczególnie w kontekście milionów osób, dla których choroby, zaburzenia i kryzysy psychiczne to element codzienności.

"Rap to nowy rock’n’roll. Jesteśmy nowymi gwiazdami rocka, a ja jestem największą z nich" - stwierdził kilka lat temu. Mówi o sobie, że jest współczesnym Michaelem Jacksonem, nowym wcieleniem Walta Disneya, Steve’a Jobsa czy Leonardo da Vinci i jednym tchem dodaje: "To są moi idole. Chcę wywrzeć na świat taki wpływ jak oni". Kanye West to raper, wokalista, producent, projektant mody, człowiek orkiestra. Sprzedał ponad 21 mln płyt, kolejne 100 mln zrobił w digitalu. Na koncie ma 21 nagród Grammy i więcej niż 200 innych wyróżnień.

Wielu krytyków uznało jego krążki "My Beautiful Dark Twisted Fantasy" i "Yeezus" za najlepsze albumy poprzedniej dekady. Jego modowy biznes prężnie się rozwija - po nowe modele butów Yeezy x Adidas na ich premierach ustawiają niemal kilometrowe kolejki. West to też aspirujący polityk, który nie od dziś zarzeka się, że zostanie prezydentem. Jego polityczne wypowiedzi, jak m.in. ta, że Afroamerykanie mają odgórny przymus głosowania na Partię Demokratyczną i nadal są na "mentalnej plantacji", niemal za każdym razem budzą w USA wielkie poruszenie. 

Ten, kto choć po części orientuje się w twórczości i działalności Westa, zdaje sobie sprawę, że autopromocja przez lata była jego żywiołem. Kanye to ryzykant, nie boi się wyrażać nawet najbardziej kontrowersyjnych myśli. Trudno jednak z pełnym przekonaniem powiedzieć, iż to, co prezentował ostatnio, czyli naprędce organizowana kampania prezydencka czy budzące wielkie poruszenie wpisy na Twitterze o jego życiu prywatnym, ma właśnie podłoże czysto autopromocyjne. Do debaty o Weście powróciła choroba afektywna dwubiegunowa, którą z jakiejś przyczyny rzesze internautów rozpatrują w przypadku rapera w konwencji żartu, przykrywki albo zabiegu marketingowego. A tutaj przecież nie ma z czego się śmiać.

Zobacz też: Kanye wszedł na scenę Grammy cały na biało, zszedł z anielskimi skrzydłami. “Wszyscy się zastanawiali, co takiego zrobię, jeśli się okaże, że nie wygrałem…” >>

"Nie jestem poza niczyją kontrolą, po prostu oni nie mają nade mną kontroli"

Media przypisywały Westowi łatkę "wariata", "dziwaka" czy "szaleńca" właściwie od początku jego kariery. Zaledwie rok po udanym solowym debiucie raper zasłynął z hasła "George’a Busha nie obchodzi los czarnych ludzi", wygłoszonego na żywo w telewizji po huraganie Katrina. Takich publicznych wybryków później było wiele. W 2009 roku pijany wtargnął na scenę MTV VMA, przerwał Taylor Swift odbierającej nagrodę za najlepszy teledysk i stwierdził: "Taylor, dam ci skończyć, ale to Beyonce zrobiła jeden z najlepszych teledysków wszech czasów". Przeprosił jeszcze tego samego wieczoru, podkreślając na swoim blogu, że "nie jest szalony, tylko szczery". 

Sześć lat później, również na rozdaniu MTV VMA, West ogłosił, że ma zamiar kandydować na prezydenta. Nikt nie wziął tego pomysłu na poważnie, on sam też odpuścił. Zamiast wejścia do wyścigu o fotel prezydenta wydał płytę "The Life of Pablo", na której - oprócz zapowiedzi, że wystartuje w 2020 roku - fani wyłapali sporo aluzji do stanu jego zdrowia psychicznego. "Podajcie mi chociaż jednego geniusza, który nie był wariatem" - rapuje przykładowo w utworze "Feedback", odnosząc się do samego siebie. "Media twierdzą, że całkowicie wymykam się spod kontroli/A ja po prostu czuję, że jako jedyny niczego nie udaję/Nie jestem poza niczyją kontrolą, po prostu oni nie mają nade mną kontroli" - to cytat z zamykającego płytę kawałka "Saint Pablo". 

Na promującej krążek trasie "Saint Pablo Tour" muzyk przerywał występy. Kilkakrotnie schodził ze sceny wcześniej, niż zakładano. W końcu w listopadzie 2016 roku wygłosił dwie głośne tyrady, w których twierdził m.in., że gdyby głosował w wyborach prezydenckich, oddałby głos na Donalda Trumpa czy też zwrócił się do DJ-a Khaleda i Jaya Z, żeby "nie nasyłali na niego swoich ludzi" w obawie, że ci będą chcieli go zabić. Niedługo potem odwołał wszystkie z zaplanowanych koncertów i trafił do szpitala.

"To jest moje doświadczenie, inni mają swoje"

Mówiło się wtedy, że główną przyczyną kłopotów Westa ze zdrowiem było wycieńczenie spowodowane brakiem snu i odwodnieniem. Sam raper utrzymywał tę wersję wydarzeń przez dłuższy czas, ale w 2018 roku po raz pierwszy otwarcie przyznał, że ma chorobę afektywną dwubiegunową. Podczas jesiennego spotkania z Donaldem Trumpem w Białym Domu West wycofał się jednak z tego stanowiska i wrócił do zdania, że postawiono mu złą diagnozę. W rozmowie z Davidem Lettermanem, opublikowanej na Netfliksie w maju 2019 roku, artysta potwierdził ostatecznie, że żyje z ChAD.

"Jej podłoże to bardzo często uwarunkowania genetyczne, ale znaczenie mają też kwestie środowiskowe, na przykład trudne doświadczenia z przeszłości. Jak w przypadku wielu chorób psychicznych, ‘dwubiegun’ wymyka się schematom. Każdorazowo jej przebieg jest inny, bo każda osoba, która choruje, jest inna. Zmiany w funkcjonowaniu mózgu wpływają na zachowanie, ale chory człowiek wciąż posiada własną osobowość, dokonuje ocen i, jeśli otrzyma pomoc, myśli racjonalnie i skutecznie działa” - pisze Katarzyna Michalczak w tekście "Życie z chorobą afektywną dwubiegunową. ‘W manii wierzyłam, że kieruję światem. Kiedy byłam w depresji, chciałam umrzeć’".

Chorobą afektywną dwubiegunową rządzą występujące naprzemiennie epizody depresji i manii. Te pierwsze mogą się wiązać np. z obniżeniem nastroju, zmęczeniem, zahamowaniem psychoruchowym. Epizody manii można z kolei rozpoznać jako nienaturalną euforię, której towarzyszy gonitwa myśli; niespożytą energię, przechodzącą niekiedy w drażliwość albo nastrój ekspansywny, powodujący potrzebę natychmiastowego zaspokojenia rozmaitych pragnień - jeżeli danej osobie nie uda się dostać tego, czego chce, może dojść do agresywnych zachowań.  

- W przypadku ostrej odmiany ChAD okresy manii są bardzo intensywne i trwają maksymalnie dwa tygodnie. Organizm potrzebuje mniej snu, dlatego potem następuje wycieńczenie i stan depresji. Inna częsta forma to hipomania, czyli umiarkowana forma - w tym wydaniu okres pozytywnego nastroju może być dłuższy, a po nim następuje również umiarkowana depresja - mówi psycholożka Anna Cyklińska, prowadząca na Instagramie edukacyjny profil @psychoedu_.

Podczas epizodów manii osobom chorym przychodzą do głowy pomysły, których poza tymi epizodami najprawdopodobniej nigdy by nie zrealizowały. Konsekwencje nie grają roli. Czasem to wzięcie ogromnego kredytu w celu założenia firmy. Czasem to decyzja o zrobieniu wielkiego tatuażu albo zarządzenie generalnego remontu domu czy mieszkania. Czasem to błyskawiczne napisanie książki, dziesiątek wierszy albo całych symfonii.

Kanye West we wspomnianym wywiadzie z Davidem Lettermanem mówił, że epizody manii dają mu "wyższe połączenie z całym kosmosem" i dodał: - Kiedy jesteś w tym stanie, masz hiperparanoję na punkcie wszystkiego. I wszystkich. Dla mnie każdy staje się aktorem. Wszystko, co mnie otacza, to konspiracja. [Wydaje mi się, że] widzę wszystko. Czuję się, jakby rząd wszczepił mi chipa do głowy. Jakby mnie nagrywali. (...) To jest moje doświadczenie. Inni ludzie mają swoje.

 

- Zaburzenia psychiczne to jedna z najbardziej kontrowersyjnych i lekceważonych kwestii dotyczących zdrowia. Zarówno w Polsce, jak i Stanach Zjednoczonych, potrzebujemy szerszej dyskusji na ten temat - podkreśla Anna Cyklińska, która współpracuje m.in. z fundacją "Można zwariować". Celem fundacji jest uruchomienie w Polsce dialogu i zmiany społecznej w zakresie postrzegania i adresowania problemów zdrowia psychicznego.

- Stereotypowo zaburzenia psychiczne postrzegane są jako słabość, brak inteligencji lub niepoczytalność. Sama zawsze cieszę się, kiedy osoba znana decyduje się na "przyznanie się" do diagnozy psychiatrycznej, gdyż pokazuje to, że może spotkać to każdego, w dowolnym momencie. Sprawia to również, że miliony osób na co dzień przeżywające te same problemy, spotykają się z większą akceptacją i zrozumieniem. Choroby psychiczne to nie wymówka, ale realny problem, zaniedbywany od dekad - dodaje Cyklińska.

"To trochę tak, jakbyś miał zwichnięty mózg"

Jest lato 2020. Kanye West po krótkim okresie dystansu od polityki znowu ogłasza, że ma zamiar kandydować na prezydenta, i to jeszcze w tym roku. Udziela "Forbesowi" aż czterogodzinnego wywiadu, który magazyn publikuje we fragmentach. West opowiada m.in., że chce wprowadzić w USA model państwa podobny do Wakandy z "Czarnej Pantery" Marvela. W lipcu urządza pierwszy wiec wyborczy, z którego klipy (często wyjęte z kontekstu) szybko obiegają świat - na czele z tym, gdzie płacze, opowiadając o aborcji swojego pierwszego dziecka, do której nie dopuściła jego żona. Kilka dni później zamieszcza na Twitterze długie serie wpisów. Sporo miejsca poświęca żonie, teściowej, Bogu, kolegom z branży muzycznej. W jednym z tweetów wspomina, że przebywająca w Kalifornii Kim Kardashian-West chciała wysłać do ich rodzinnego rancza w Wyoming dwóch lekarzy, którzy mieliby się nim zająć. 

Żywo zainteresowani internauci podzielili się w tej sytuacji na kilka obozów. Część typuje, że West przechodzi epizod manii. W części komentarzy można przeczytać: "Z Kanye połączyło mnie to, że oboje mamy dwubiegunówkę. Trzymam za niego kciuki", "Wcześniej nie chciałam słyszeć o Kanye, ale odkąd ogłosił, że żyje z dwubiegunówką, czuję z nim więź. Wiem, jak to jest". Na Twitterze popularny stał się hasztag #PrayForYe (Módlmy się za Ye) - fani dołączali go do wpisów wyrażających zmartwienie samopoczuciem artysty.

Zobacz wideo Kontrowersyjne zachowania Kanye Westa. Artysta zmaga się z chorobą dwubiegunową

Z drugiej strony piętrzy się fala głosów, że dotychczasowe opowieści Westa o jego doświadczeniach z chorobą to "wymówka", "próba szukania usprawiedliwienia na jego narcyzm i wszystkie wariactwa", "kolejna PR-owa maskarada klanu Kardashianów". "Dostaje, co mu się należało", "Sam chciał być sławny, to teraz ma" - twierdzą kolejni. Jeszcze inni spekulują, że wszystkie te wydarzenia to chwyt marketingowy, bo West zapowiedział na 24 lipca premierę dedykowanej zmarłej matce płyty “Donda: With Child”, do której w końcu nie doszło.

Trudno nie zadać sobie przy tym kilku pytań - czy do potraktowania choroby Westa poważnie nie wystarczyła płyta, na której okładce Kanye umieścił znamienne - choć nieautorskie - hasło "I hate being bi-polar/It’s awesome" ("Nienawidzę bycia dwubiegunowym/Ono jest ekstra")? Czy nie wystarczyły utwory, w których West relacjonuje, jak radzi sobie z chorobą i co ona dla niego oznacza, jak np. w przejmującym "I Thought About Killing You"? Czy nie wystarczyła rozmowa z Lettermanem, któremu raper powiedział m.in.:

Przychodzi taki moment, kiedy cię kładą - zakuwają cię w kajdanki, odurzają, kładą na łóżku i oddzielają od wszystkich, których znasz. [Paradoksalnie] jestem szczęśliwy, że tego doświadczyłem, bo mogłem od tamtej chwili zacząć się zmieniać. (...) Kiedy wkręcasz się w taki epizod coraz bardziej, stajesz się o wiele bardziej ekspresyjny. Zachowujesz się jak nastolatek. (…) To trochę tak, jakbyś miał zwichnięty mózg, coś jak przy zwichniętej kostce. Jak ktoś ma zwichniętą kostkę, to nie będziesz go chyba męczyć, żeby zrobiło mu się jeszcze gorzej, prawda?

Nikt z nas nie wie, co dokładnie dzieje się w tym momencie z Westem. Jedyną osobą, która to wie, jest on sam. Ja sama nie piszę tego tekstu po to, żeby podważyć czy potwierdzić jego diagnozę, bo po pierwsze nie mam ku temu żadnych kwalifikacji, po drugie - tak się po prostu nie robi, a po trzecie - nie o to tutaj chodzi. Sęk tkwi w tym, że zbywanie śmiechem ewentualności, że Kanye West właśnie przechodzi przez epizod manii to dokładanie cegiełki do zjawiska stygmatyzacji chorób, zaburzeń i kryzysów psychicznych

- Podważanie diagnoz lekarskich przez osoby bez kompetencji jest niedopuszczalne. Niezależnie od tego, czy mówimy o osobach publicznych, czy prywatnych, powinniśmy używać ostrożnego języka - tak, aby wspierać, aniżeli unieważniać. Zaburzenia psychiczne są na tyle specyficznymi jednostkami chorobowymi, że ich diagnoza polega na obserwacji i rozmowie. Dlatego tak bardzo potrzebne są empatia i uprawomocnienie, czyli danie prawa osobie chorującej do przeżywania, tego co czuje - zaznacza Anna Cyklińska. 

I właśnie dlatego bagatelizowanie scenariusza, że Kanye West doświadcza epizodu manii, i umieszczanie tego w kategoriach fanaberii służy utrwalaniu szkodliwych stereotypów o życiu z nadwyrężonym zdrowiem psychicznym - bez względu na to, czy to życie prowadzi się na świeczniku, czy nie. W podobny sposób przez lata była traktowana np. Britney Spears, na której rzecz internauci teraz stworzyli ruch #FreeBritney. 

Czytaj więcej: Britney Spears woła o pomoc? Fani walczą o jej wolność, ale na jaw wychodzą nowe fakty >>

"Życie z chorobą nie umniejsza ani nie unieważnia jego marzeń"

Kim Kardashian-West niedawno opublikowała na Instagramie specjalne oświadczenie i zaapelowała w nim do mediów o "empatię i zrozumienie" dla swojej rodziny. "Rozumiem, że Kanye jest obiektem krytyki, ponieważ jest osobą publiczną, a jego działania czasami mogą wywoływać silne opinie i emocje" - napisała. Zaznaczyła, że do tej pory nie wypowiadała się publicznie na temat tego, jak choroba jej męża wpływa na funkcjonowanie ich domu, jednak zdecydowała się zabrać głos, by podjąć walkę z uprzedzeniami. Kardashian-West nadmieniła m.in.:

Życie z chorobą afektywną dwubiegunową nie umniejsza ani nie unieważnia marzeń [Kanye] i twórczych pomysłów, bez względu na to, jak duże lub nieosiągalne mogą się one dla niektórych wydawać. (…) Jako społeczeństwo rozmawiamy o spojrzeniu łaskawszym okiem na kwestię zdrowia psychicznego jako całości, jednak powinniśmy pamiętać o tym także w przypadku indywidualnych osób, które potrzebują wsparcia.

Według tego, co West na bieżąco pokazuje w sieci, pracuje i spotyka się z przyjaciółmi na terenie rancza (odwiedzili go m.in. Dave Chapelle i Justin Bieber). Mimo to młyn działa na pełnych obrotach. Media ochoczo rozebrały na czynniki pierwsze to, co zdążył napisać - i prawie natychmiast usunąć - albo powiedzieć podczas wiecu w Karolinie Południowej, dodawały to i owo od siebie, a jednocześnie konsekwentnie zaznaczały: "raper przechodzi epizod manii".

Czytaliśmy więc np. o zbliżającym się rozwodzie Westa z żoną i jej rzekomych spotkaniach z prawnikami, o tym, że raper za kulisami grozi ujawnieniem wszystkich rodzinnych sekretów Kardashianów albo że zastrzega, że nie ma najmniejszego zamiaru widzieć się z Kim. W niedzielę niektóre portale zanosiły się od wyssanych z palca plotek, że West "uciekał quadem przed ambulansem". Kliki się zgadzają, ale co to daje? Inaczej - czy nie brak tu zastanowienia, jak robienie z tego taniej sensacji może potencjalnie wpłynąć na samopoczucie osób, dla których ChAD czy jakiekolwiek inne zaburzenie to chleb powszedni? 

Można nie lubić tekstów i muzyki Kanye Westa. Można merytorycznie krytykować jego różne przedsięwzięcia. Można nie zgadzać się i dyskutować z jego poglądami. Można mu wierzyć albo wątpić, czy mówi prawdę, gdy rzuca tu i ówdzie wskazówki, że wie o Hollywood o wiele więcej, niż mogłoby się nam wydawać. Można, a nawet trzeba rozmawiać o wypowiedziach każdej osoby publicznej, które mogą być szkodliwe, nieprawdziwe, szerzyć problematyczne treści. Mając jednak na uwadze to, że Kanye West publicznie opowiedział o swojej chorobie, dobrze byłoby pamiętać, że jeśli już wciągamy ją do dialogu, to nie może istnieć przyzwolenie na bezrefleksyjne przypisywanie do niego - czy do kogokolwiek potencjalnie będącego w kryzysie psychicznym - takich określeń jak "wariat", "szaleniec", "dziwak", "oszołom".

Nigdy nie mamy przecież pewności, co się dzieje w głowie drugiego człowieka, co konkretnie nim kieruje. A Kanye West, mimo że jest bogaczem i celebrytą, jak każdy jest przede wszystkim człowiekiem.