Majka Jeżowska na Pol'and'Rocku przypomniała, że jest bohaterką, której potrzebujemy. Tak samo, jak 20 lat temu

Majka Jeżowska to nasz skarb narodowy i powinniśmy ją po prostu ozłocić za to, co dla nas wszystkich zrobiła. Przez ostatnich 20 lat z dala od medialnego szumu grała koncerty, organizowała festiwale i docierała do kolejnych pokoleń dzieci z ważną wiadomością: że trzeba być dobrym człowiekiem, który nie krzywdzi innych, bo są "inni". Do tego Majka jest po prostu czaderską babeczką, która ma niesamowite pokłady pozytywnej energii. I właśnie obiecała, że nagra rockową płytę.
Zobacz wideo

Majka Jeżowska to na polskiej scenie muzycznej ewenement nie tylko z powodu repertuaru dla młodych słuchaczy. To też przypadek artystki, która świetnie potrafiła grać swoim wizerunkiem w czasach, kiedy mało kto się tym przejmował. Stworzyła sobie niepodrabialną markę: jej kolorowe halki i woalki to sygnowany wręcz zestaw rozpoznawczy, który powodował, że dzieciaki nie tylko z przyjemnością jej słuchały, ale też lubiły patrzeć na to, co robi na scenie. Ja też chciałam mieć takie spódnice! I dopiero niedawno dowiedziałam się, że ten "look" przyjechał z nią prosto z USA. Ba, wyjazdowi za ocean zawdzięczamy nie tylko kolorowy wizerunek piosenkarki, ale i to, że nagrała swoją pierwszą piosenkę dla dzieci.

Jak Majka stała się Majką?

Mało kto dziś pamięta, że Majka Jeżowska z całkiem sporym sukcesem nagrywała też "dorosłą" muzykę i zdobywała za nią nagrody. Jako nastolatka miała swój rockowy zespół i śpiewała w kościele, i już wtedy sama pisała muzykę do tekstów. Była też pierwszą polską wokalistką, która została przedstawiona w MTV.

Ważnym momentem w jej karierze były lata 80. Pojechała wtedy "za chlebem" do USA. W tamtym czasie była wokalistką zespołu Heat N Serve. Teledysk do ich piosenki "Rats on a Budget" był emitowany w amerykańskim MTV w czasach, kiedy MTV pokazywało jeszcze muzykę, a do tego wygrał festiwal niskobudżetowych wideoklipów w Saint-Tropez. Warto podkreslić, że "wystąpiły" w nim prawwdziwe szczury laboratoryjne, a zdjęcia robił ten sam operator co w "Ojcu chrzestnym".

 

Jak więc doszło do tego, że Majka Jeżowska stała się gwiazdą muzyki dla dzieci? Jak to często bywa, zdecydował przypadek i kilka różnych elementów. To, co miało potrwać tylko kilka tygodni, stało się w praktyce latami poza krajem. W 1983 roku Jeżowska mieszkała w Nowym Jorku, gdzie poznała Hannę Bakułę. To ona zabrała ją na pierwsze zakupy do second-handu, w którym piosenkarka za oszałmiająca kwotę 10 dolarów nabyła swoją pierwszą tiulową halkę. Jak wspomina w wywiadzie z Onetem:

Była wtedy na nie moda, cały Greenwich Village chodził w ciuchach ze starych broadwayowskich spektakli, dziewczyny nosiły etole, perły i ciuchy z dziurami. Bardzo mi się to spodobało i sama zaczęłam tak chodzić

19.01.1995 WARSZAWA, SALA KONGRESOWA19.01.1995 WARSZAWA, SALA KONGRESOWA ROBERT KOWALEWSKI/AGENCJA GAZETA

Kiedy wyjeżdżała do USA, w Polsce został jej jedyny syn Wojciech. Mimo częstych kontaktów - telefonów i listów, po powrocie do Polski, miała wyrzuty sumienia, że zostawiła dziecko na tak długo. Chciała zrobić coś dla syna. Wtedy też trafił do niej wygrzebany z szuflady w radiowej Trójce tekst Agnieszki Osieckiej, a ona nagrała hit... "A ja wolę moją mamę". Jak wspomina, nakład płyty z piosenką rozszedł się w tydzień. Sama diagnozuje, że udało jej się po prostu trafić w lukę, którą ktoś musiał uzupełnić. No i tak narodziła się legenda.

 

Ubiegłoroczny występ na Pol'and'Rocku pozwolił zrozumieć kolejnemu pokoleniu, że Majka Jeżowska to artystka, która nie tylko potrafi zarażać dobrą energią. Potrafi też ciągle zaskakiwać swoich słuchaczy i nie boi się zmian. W czasie Najpiękniejszej Domówki Świata zapowiedziała, że szykuje dla nas niespodziankę: nagrywa rockową płytę z nowymi kompozycjami. I obiecała, że zaśpiewa je na następnym festiwalu. Takiej Majki Jeżowskiej przecież wcześniej nie znaliśmy, ale obstawiam, że bardzo chcemy poznać. 

Nie zapominajmy, że nagrywała też piosenki do takich filmów jak "Kingsajz", "Deja vu", "Królestwo Zielonej Polany", "W pustyni i w puszczy", "Karolcia" i ma na koncie różne ciekawe duety. Razem z Andrzejem Piasecznym zaśpiewała piosenkę do aktorskiej wersji "Pięknej i Bestii" Disneya, no i słynny utwór "On nie kochał nas" w duecie z Krystyną Prońko, która była jej wykładowczynią. Ale historia tej piosenki to temat na osobny tekst.  

 

Na czym polega fenomen Majki Jeżowskiej? 

Nikt się nie spodziewał, że występ Majki Jeżowskiej na Pol'and'Rock Festival 2019 odbije się tak szerokim echem. Kiedy na dużej scenie szalał metalowy zespół Decapitated, małą scenę zajęła Majka ze swoim zespołem. Konkurencja była mocna, ale to właśnie Majka porwała tłumy pozytywną muzyką, którą tak wielu pamięta ze swojego dzieciństwa. Na tegorocznej Najpiękniejszej Domówce Świata Jurek Owsiak zapowiedział koncert Majki Jeżowskiej słowami:

Przed wami muzyka, która wstrząsnęła rok temu naszym festiwalem. Nikt się tego nie spodziewał. Wiedzieliśmy, że będzie dobrze, ale nikt nie spodziewał się, że będzie taka petarda na małej scenie, czego wynikiem jest chociażby przepiękna płyta DVD i CD. Nikt nie przypuszczał, że w tym samym momencie metalowy, bardzo mocny band, Decapitated, będzie musiał się zmierzyć z tą ogromną siłą, która była na małej scenie. I od tego chcieliśmy rozpocząć tegoroczny festiwal

Faktycznie, kiedy zagrała na Pol'and'Rock Festival 2019, pod sceną szalało jakieś 150 tys. osób, których w większości nawet nie było na świecie, kiedy piosenki Majki powstawały. A ona porwała pozytywną energią i szałowymi rockowymi aranżacjami klasycznych piosenek "dziecięcych". Znacie kogoś, kto potrafi tak samo? Bo ja chyba nie. Nic dziwnego, że właśnie po tym występie o Majce znowu zrobiło się głośno. - Ja miałam taką adrenalinę, przez tydzień mnie trzymało. To był jakiś odlot, w kosmos rakietą mnie wystrzelili. W 15 minut nagle dziesiątki tysięcy ludzi się pojawiło. Mam namiastkę tego zawsze na każdym koncercie. Mnie nie dziwi to, że te piosenki mają moc, tylko że nikt o tym nie wie - mówiła potem w "Dzień dobry TVN". W tegorocznym wywiadzie z Piotrem Pawłowiczem dla Onetu dodała, że to był największy i najbardziej spektakularny koncert w jej życiu. A przecież zagrała ich setki, jeśli nie tysiące. To dobrze, że w końcu trafiła na platformę, która nadaje jej twórczości odpowiedniej skali:

Po koncercie w Kostrzynie mnóstwo ludzi pisało do mnie listy w rodzaju: "Poszedłem na Pani koncert dla beki, bo uważałem, że Pani tam nie pasuje. Ale to, co przeżyłem, to kosmos". Wszyscy śpiewali ze mną, bo okazało się, że oni te teksty nie tylko znają, ale - co jest dla nich nowym doświadczeniem - także rozumieją, o czym one są. I dlatego byli tacy wzruszeni. Stanęło im przed oczami dzieciństwo, odblokowały się piękne wspomnienia

Piękne wspomnienia to jedno - dla mnie też koncert Majki, na który wybrało się całe moje przedszkole, to było nieziemskie doświadczenie. Ciągle pamiętam to pełne napięcia oczekiwanie i głębokie rozczarowanie, że nie dało się dorwać autografu. Ważne jest to, że naprawdę mało kto na świecie robi muzykę dla dzieci tak dobrze, jak Majka Jeżowska. A jest to twórczość najwyższej próby - i dlatego się tak dobrze broni. Świetne, mądre teksty, doskonałe melodie, wspaniały, ciepły głos i powalająca energia wokalistki... Właśnie dzięki temu połączeniu kawałki takie jak "A ja wolę moją mamę", "Marzenia się spełniają", "Kolorowe dzieci" czy "Moja planeta" zupełnie się nie starzeją, a wręcz zyskują na wartości z upływem lat.

Choć sama śpiewałam te piosenki od najmłodszych lat, a kasetę "Kolorowe dzieci" do dziś mam zachomikowaną w domu, długo nie wiedziałam i nie doceniałam tego, jakie postaci razem z Majką przygotowały aranżacje i słowa, które ja i setki tysięcy innych ludzi w Polsce jesteśmy w stanie śpiewać po upływie przynajmniej 25 lat od ich premiery. Kurczę, słowa do "A ja wolę moją mamę" napisała przecież Agnieszka Osiecka - najwyższej próby poetka, co naprawdę dużo znaczy. Grzeszą wszyscy ci, którzy uważają, że piosenki dla dzieci to coś niszowego i niepoważnego.

Majka Jeżowska - 'Kolorowe dzieci'Majka Jeżowska - 'Kolorowe dzieci' fot. Kultura.gazeta.pl

W repertuarze Jeżowskiej znajdziecie też niemało utworów spod pióra polskiego króla tekściarstwa, czyli Jacka Cygana, który stworzył np. "Dłonie" i "Pamiętajcie o lalkach". Wsłuchajcie się dokładnie w teksty piosenek Justyny Holm - "Moja planeta" nigdy nie była bardziej aktualna i ważna niż jest właśnie teraz, kiedy skutki globalnego ocieplenia przybierają w skali.

 

"My chcemy grać w zielone" to jeszcze bardziej wymowny przekaz. "Kolorowe dzieci" ze słowami Jerzego Bielunasa to najlepsza w historii polskiej muzyki lekcja tolerancji, nie tylko dla dzieci - odnoszę wrażenie, że trzeba by ją puszczać na okrągło przynajmniej połowie samorządowców w Polsce. Tych piosenek i mądrych przesłań jest dużo więcej! W wywiadzie dla Onetu Majka podkreśliła:

Jako artystka śpiewająca piosenki dla dzieci czuję większą odpowiedzialność za słowo. Tu nie ma miejsca na półsłówka, niedomówienia, metafory - dziecko musi dostać bardzo jasny przekaz, że coś jest prawdziwe. Teksty, pisane przez Agnieszkę Osiecką, Jacka Cygana, Jacka Skubikowskiego czy Jurka Bielunasa powstawały z myślą o mnie jako osobie, która ma mówić o rzeczach fajnych, ważnych, ale z pozycji dorosłego. To nigdy nie były infantylne rzeczy. Miały w sobie zawsze jakiś element edukacyjny ukryty między słowami

Faktycznie, do dziś pamiętam, że m.in. trzeba jeść owoce, bo Majka mi śpiewała: "Pałaszuj owoce, a będzie ci wesoło". Co jeszcze ważniejsze - "SOS - to ziemia woła ludzi. Jutro tlen już trudniej będzie zbudzić". Nie dziwi mnie więc, że ludzie wychowani na tej samej muzyce, kiedy sami zostali rodzicami, zabierają swoje dzieciaki na występy Majki. Potwierdziła mi to też zaprzyjaźniona matka 7-latka:

- Piosenki Majki Jeżowskiej znam oczywiście z dzieciństwa, byłam nawet kiedyś na jej koncercie z rodzicami i obok "Dyskoteki Pana Jacka" w Sali Kongersowej to największe wydarzenia muzyczne mojej młodości. Kiedy urodził mi się syn, chciałam uniknąć słuchania przesterowanych "dziecięcych hitów", dlatego puszczałam mu m.in. piosenki mojego dzieciństwa. Majka Jeżowska nie musi się wstydzić ani warstwy muzycznej, ani słów - bronią się od lat. Dzisiaj mój siedmiolatek jest fanem Iron Maiden, Van Halen, Dawida Podsiadły, ale lubi też klasykę i piosenki dziecięce - w tym właśnie Majki Jeżowskiej. Oczywiście, zdarzało mu się też "przynieść" z przedszkola refren disco-polo albo w kółko śpiewać jakąś wkurzającą nas piosenkę z radiowej reklamy, ale to przecież normalne. Ogólnie jednak cel został osiągnięty - powiedziała mi z uśmiechem. Rzeczony syn zresztą potwierdza:

Jak byłem mały, mama mi puściła Majkę Jeżowską, potem słuchałem w żłobku i w przedszkolu. Często jej słuchaliśmy - ja stałem pod głośnikiem i słuchałem, a inne dzieci tańczyły - bardzo lubiłem słuchać z bliska. Lubię wszystkie jej piosenki, bardzo lubię tańczyć "Gdyby, gdyby moja mama pochodziła z wysp Bahama" ["Kolorowe dzieci - red.], bo jest o całym świecie i w przedszkolu tańczyliśmy do niej układ. Byłem nawet na koncercie, jak była Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy z babcią i dziadkiem, potem zaczęła się epidemia i teraz słucham z mamą w domu.

Mnie też zdarzyło się być w okolicy sceny, kiedy Majka śpiewała na tegorocznym finale WOŚP-u i przyznaję, że energia była powalająca. Trudno było się nie uśmiechnąć do wspomnień, a jednocześnie widać było, że dzieciaki świetnie się bawiły. I jak tu nie wierzyć, że muzyka łączy pokolenia? Choć próżno jej szukać w telewizji i radiu, to Majkę znają i kochają kolejne pokolenia. Ona tymczasem ciągle udowadnia, że jest artystką z wysokiej półki. Nie wiedzieć czemu, ciągle panuje tendencja, żeby muzykę dla dzieci traktować jako twórczość niepoważną, właśnie dlatego, że jest dla dzieci. Może dlatego też samą Majkę wiele osób traktowało pobłażliwie. W końcu to "tylko" ta pani, która biegała po scenie w kolorowych halkach i śpiewała "A ja wolę moją mamę" i "Wszystkie dzieci nasze są". A przecież to, czego doświadczymy jako dzieciaki, ma kluczowy wpływ na całą resztę naszego życia. Gdyby uważnie słuchali jej dzisiejsi politycy, Polska na pewno byłaby milszym krajem.

Więcej o: