"Dyrdy-Marki". Marek Niedźwiecki w nowej książce opowie o "życiu pozaradiowym". Będzie też Lionel Richie i wódka

W czwartkowe przedpołudnie Marek Niedźwiecki był gościem audycji "W środku dnia" w Radiu Nowy Świat. Dziennikarz uchylił rąbka tajemnicy co do tego, o czym opowie nowa książka "Dyrdy-Marki". Czytelnicy mogą się spodziewać barwnych anegdot, przemyśleń o życiu radiowym i pozaradiowym, a także kilku domowych przepisów.
Zobacz wideo

- To jest ciąg dalszy "Radioty"; "Australijczyk" przedzielił te dwie książki i to jest dalszy ciąg tego, co myślałem o życiu po "Radiocie". Ta książka powstawała dłużej, ale ponieważ teraz mam dużo wolnego czasu, ukazuje się właśnie teraz - mówił o "Dyrdy-Markach" na antenie Radia Nowy Świat Marek Niedźwiecki. Podtytuł jego nowej książki to "Nic nie muszę". Dziennikarz zdradził, czego wierni fani mogą się spodziewać po tej pozycji.

Zobacz też: Marek Niedźwiecki w pierwszym wywiadzie po odejściu z Trójki. "Miałem wrażenie, że umarłem i wszyscy mówią, co o mnie myślą" >>

Marek Niedźwiecki w "Dyrdy-Markach": Lionel Richie po latach dziękował mi za Żubrówkę

O Niedźwieckim w tym roku zrobiło się szczególnie głośno w kontekście majowej afery w Trójce, związanej z 1998. notowaniem LP3, które wygrała piosenka Kazika "Twój ból jest lepszy niż mój". Niedźwiecki został posądzony przez szefostwo radia o manipulowanie wynikami głosowania słuchaczy, przez co opuścił Program Trzeci PR. - Dałem sobie czas na okrzepnięcie w tym, co się stało, na razie nie podejmuję żadnych decyzji. Napisałem książkę, przeczytałem ją w audiobooku - jeśli ktoś tęskni za moim sposobem opowiadania, to może sobie to gdzieś w sieci znaleźć, odpalić w samochodzie - powiedział Janowi Niebudkowi.

W studiu podczas wizyty Marka Niedźwieckiego pojawiła się Magda Jethon. - Każdy chce się ogrzać w cieple Niedźwiedzia, więc przyszłam - powiedziała szefowa RNŚ i odczytała specjalny telegram: "Nie zdążyłem na samolot. Lecę następnym. Nie dotrę dzisiaj na czas. Będę czekał na ciebie na Ostrej. Odbierz mnie szybko - Miś Koala". Niedźwiecki opowiadał o podróżach, które zaplanował na nadchodzące miesiące, a które stoją teraz pod znakiem pytania - na liście były m.in. Australia, Korsyka, Barcelona. Dziennikarz dodał, że nie lubi lotniska Heathrow i dlatego był w Londynie raptem kilka razy.

- Te podróże to jest rodzaj ucieczki - zaznaczył. - Nawet moja książka poprzednia miała nosić tytuł "Ucieczka do Australii". Jest to w pewnym sensie ucieczka od świata, który mam na co dzień, choć lubię takie zwyczajne szare dni, ale to jest rodzaj ucieczki. Zwłaszcza np. w Górach Izerskich bywały takie momenty, że szedłem 10, 15, 20 km i nie spotykałem nikogo. Kiedyś szliśmy z kolegą i mijała nas kobieta, która miała rękę na temblaku i powiedziała: "Mimo złamanej ręki poznałam pana".

Jak zapowiedział Niedźwiecki, w "Dyrdy-Markach" będą właśnie takie historie i z podróży, i z życia codziennego, do tego parę słów o australijskim winie i kilka przepisów (m.in. na kotlety i zielone curry), ale i anegdoty z pracy radiowca. - Madonnie kiedyś w Paryżu podarowałem wódkę Chopin, więc idąc tym tropem, jako że z Lionelem Richie też się spotykałem w Paryżu, wziąłem mu Żubrówkę. Pomyślałem, że to bardzo miłe, żeby artyście dać jakiś prezent - mówił dziennikarz.

Lionel Richie i Żubrówka miała ciąg dalszy, bo dwa lata później podczas rozmowy telefonicznej mówię mu, że to ja jestem ten facet, który dał mu wódkę dwa lata temu, a on na to: "Człowieku, zrobiłeś mi kiedyś przyjęcie! Skończył nam się alkohol i przypomniałem sobie, że mam tę wódkę i się ją pije z sokiem jabłkowym!". Od tamtej pory było wiadomo, że mam u niego przody, także podczas występu w Sopocie wszyscy dawali mi okładki płyt dla Lionela do podpisu, bo wiedzieli, że mi nie odmówi

- spuentował. Książka "Dyrdy-Marki" ukaże się 2 września nakładem wydawnictwa Wielka Litera. 

<<Reklama>> Książki autora dostępne są w formie e-booków w Publio.pl >>