Hurts na albumie "Faith" pogrążyli się w mroku. Adam Anderson: Wierzyliśmy, że ta muzyka nas ocali

We wrześniu duet Hurts powrócił po przerwie z piątym studyjnym albumem. Bardzo emocjonalny, muzycznie rozdarty pomiędzy kilkoma światami materiał złożył się na płytę "Faith", o której Theo Hutchcraft i Adam Anderson opowiedzieli co nieco w rozmowie z Gazeta.pl. Panowie nie ukrywają, że droga do stworzenia krążka bynajmniej nie była usłana różami.

Na ciężkie, nieoszczędzające nikogo czasy Theo Hutchcraft i Adam Anderson postanowili dać swoim fanom album, który udowadnia, że wiarą i szczerą chęcią zrozumienia samego siebie można przenosić góry, nawet jeśli najpierw trzeba wewnętrznie stoczyć wykańczającą wojnę. "Faith" to płyta nierówna - z jednej strony dokładnie taka, jakiej po Hurts można było się spodziewać, z drugiej wędrująca to w stronę country ("Voices"), to w stronę niepokojącego brzmienia z elektronicznym zacięciem ("Fractured"), to znowu uciekająca w pewnym momencie w kierunku muzyki filmowej ("Redemption"). 

Zobacz wideo Polecamy nasze ulubione płyty, które wpadną wam w ucho [Popkultura Extra]

Hurts oko w oko sami ze sobą. "Świadomość, że trafiliśmy do tak wielu osób, stała się wręcz przytłaczająca"

Ta nierówność to z pewnością wypadkowa osobistych doświadczeń artystów, których echa głośno odbijają się na "Faith". Hutchcraft i Anderson zmagali się z natłokiem problemów, które pociągnęły za sobą poważny kryzys twórczy. - [Tworzenie tej płyty] to był trudny proces - mówi Gazeta.pl Theo Hutchcraft. - Pojawiło się wiele osobistych przeszkód, które musieliśmy pokonać. Dodatkowo było nam ciężko, bo wiedzieliśmy, że chcemy zrobić coś wyjątkowego i dać z siebie wszystko. To uczciwa i otwarta płyta; jesteśmy pewni, że odbiorcy to słyszą i czują.

W warstwie tekstowej Hurts podzielili się ze słuchaczami swoim spojrzeniem na to, co w ostatnich latach szczególnie ich zajmowało. Znalazło się sporo miejsca na relacje z innymi - nie tylko romantyczne, jednak przeważają wątki bitew toczonych wewnętrznie, często nierozstrzygniętych. To m.in. rozważania, jak być dobrym partnerem i synem; skąd czerpać wiarę w to, że kiedyś będzie lepiej; jak wyrwać się ze związku, który przynosi tylko ból. 

 

- Reakcje fanów były fantastyczne - wspomina Hutchcraft, wokalista i autor tekstów. - Nie jestem pewien, czego się spodziewaliśmy, ale świadomość, że tak wiele osób odnalazło w tym albumie to samo, co my, stała się wręcz przytłaczająca. Wspaniale jest dowiedzieć się więcej o naszych własnych numerach, gdy świat już je poznał.

Po pokonanym przez duet kryzysie twórczym na płycie ostatecznie znalazło się 11 utworów, a wśród nich m.in. prosta w formie, ale szczególnie poruszająca ballada "All I Have To Give".  - Wszystkie piosenki na albumie wypływają z bardzo prawdziwego miejsca. Tekst do akurat tego utworu jest wyjątkowo surowy i szczery. Trudno się go pisało, o zaśpiewaniu go już nie wspominając - podkreśla Theo Hutchcraft. - Bardzo dokładnie opisałem tutaj, jak się czułem, kiedy byłem w jednym z najniższych punktów mojego życia.

 

Dla Adama Andersona tytuł płyty, "Faith", ma wiele znaczeń. - Dla mnie jest to wiara w większe dobro. To nie musi być związane z religią; może być przecież tak proste, jak wiara w siebie, wiara w inną osobę. Pod względem muzycznym mieliśmy przy tym albumie wrażenie, jakbyśmy szli na wojnę z naszymi demonami, zachowując przy tym pełną wiarę w to, że ocali nas właśnie nasza muzyka. Nawet kiedy byliśmy gotowi się poddać - opowiada nam multiinstrumentalista.

Zespół ogłosił światową trasę koncertową, która rozpocznie się 11 lutego 2021 roku, czyli blisko cztery lata od ich ostatnich koncertów. - Na żywo chcielibyśmy zagrać wszystkie nowe piosenki! Trudno będzie wybrać setlistę na trasę koncertową, biorąc pod uwagę, że mamy teraz pięć albumów - mówi Hutchcraft. Zapytany o to, czy ma jakieś przedkoncertowe zwyczaje, za którymi zdążył się stęsknić, Adam Anderson żartuje: - Moje wcześniejsze rytuały przed występami wymagały picia dużej ilości alkoholu, ale zrezygnowałem z tego hobby, więc będę musiał wymyślić nowe.

Przyszłoroczna wyprawa Hurts obejmie 17 krajów, w tym dwa koncerty w Polsce, gdzie duet ma wielu oddanych fanów. - Uwielbiamy przyjeżdżać do Polski. Wasza publiczność jest jedną z najgłośniejszych na świecie, zawsze jesteśmy bardzo ciepło witani. Nie mogę się już doczekać powrotu - cieszy się Theo Hutchcraft. Hurts będzie można zobaczyć 6 kwietnia w Warszawie oraz 7 kwietnia w Katowicach.