Eddie Van Halen nie żyje. Legenda rocka i jeden z najlepszych gitarzystów na świecie miał 65 lat

Eddie Van Halen, lider zespołu Van Halen, uznawany za jednego z najlepszych gitarzystów wszech czasów, nie żyje. O śmierci muzyka poinformował jego syn Wolfgang.

"Nie wierzę, że przychodzi mi to pisać, ale mój ojciec, Edward Lodewijk Van Halen, dziś rano przegrał swoją długą i żmudną walkę z rakiem. Był najlepszym ojcem, o jakim mógłbym marzyć. Każda chwila z nim - na i poza sceną - była darem. Mam złamane serce i nie sądzę, żebym kiedyś w pełni pozbierał się po tej stracie. Bardzo cię kocham, tato" - napisał syn muzyka

Van Halen urodził się w 1955 roku w Holandii, a kilka lat później jego rodzina wyemigrowała do Kalifornii. Początkowo chciał grać na perkusji, jednak gdy okazało się, że jego brat gra lepiej, zdecydował się na grę na gitarze.

W 1972 roku bracia założyli zespół Van Halen. Na początku lat 80. był to już jeden z najpopularniejszych zespołów rockowych. Stacja VH1 umieściła Van Halen na siódmym miejscu w rankingu 100 najlepszych zespołów rockowych. Z kolei 2012 roku czytelnicy magazynu "Guitar World" wybrali Eddiego Van Halena zwycięzcą plebiscytu "Stu Najwybitniejszych Gitarzystów Wszech Czasów". 

Największym hitem zespołu było zdecydowanie "Jump" - utwór, który w 1983 roku trafił na szczyt list przebojów. Ale Van Halen to też takie hity jak "Can’t Stop Loving You", "Ain’t Talking Bout Love" czy "Hot for Teacher".

 
 

Sam Eddie Van Halen udzielał się też poza zespołem. Zagrał m.in. gitarowe solo do "Beat It" Michaela Jacksona.

Eddie Van Halen od 20 lat walczył z rakiem

U Van Halena w 2000 roku zdiagnozowano raka języka, wówczas duża część mięśnia została usunięta. Po dwóch latach lekarze stwierdzili, że jest zdrowy, jednak już kilka miesięcy później stwierdzono u niego raka przełyku. To właśnie ta choroba była przyczyną jego śmierci.