Radio 357 chce nadawać w częstotliwościach FM. Zgłosili się inwestorzy

Do twórców Radia 357 zgłaszają się inwestorzy z dużymi pieniędzmi. To może umożliwić stacji nadawanie w częstotliwościach FM. Ekspert zastanawia się jednak, po co byłym dziennikarzom Trójki takie rozwiązanie.

W poniedziałek 5 października media obiegła informacja, że grupa byłych dziennikarze Trójki chce stworzyć własną rozgłośnię o nazwie Radio 357. Do tego projektu dołączyli m.in. Marek Niedźwiecki, Kuba Strzyczkowski, Piotr Kaczkowski, Marcin Łukawski i Piotr Stelmach. Na serwisie Patronite ruszyła zbiórka na ten cel, a dziennikarze zaczęli się zastanawiać, w jakim systemie chcą zarządzać powstającym radiem.

"Radio 357 (jako firma) będzie wspólną własnością wszystkich dziennikarzy tworzących redakcję. W różnym stopniu, w zależności od zaangażowania w jego budowę, ale wszystkich. Myślimy jeszcze nad optymalną formą prawną - może to będzie spółdzielnia, fundacja, stowarzyszenie, spółka komandytowa lub jakaś forma hybrydowa (np. sp. z o.o. sp.k. lub sp. z o.o. ze spółdzielnią w roli jednego ze wspólników)" - napisali na Facebooku twórcy Radia 357.

Wiadomo, że póki co powstała dwuosobowa spółka, na której czele stanął słuchać Trójki Dariusz Maliszewski. Dlaczego on?

"Bo znamy się od lat i mu ufamy, to po pierwsze. Po drugie, to doświadczony menadżer i biznesmen, a jego doświadczenie pozwala nam uniknąć kosztownych błędów związanych z papierologią, rejestracją podmiotu i pierwszymi przepływami pieniężnymi. Darek jest prezesem spółki tylko honorowo - do chwili zarejestrowania naszej docelowej firmy. Ma w tej minispółeczce 10% udziałów, ponieważ system do internetowej rejestracji nie pozwala na wybór prezesa spoza grona wspólników - tylko wspólnik może zostać prezesem. W chwili rejestracji naszej "dużej" firmy, Darek odstąpi swoje udziały reszcie redakcji i zrzeknie się funkcji prezesa" - napisali dziennikarze.

Do Radia 357 wrócili się inwestorzy. "To naprawdę duże przedsiębiorstwa"

W rozmowie z portalem Wirtualne Media Tomasz Michniewicz zdradził, że do twórców Radia 357 zgłosili się inwestorzy chcący podjąć współpracę z dziennikarzami.

- To naprawdę duże przedsiębiorstwa, z poważnymi pieniędzmi. Wejście inwestora może nas interesować, jeśli przybliży nas do zdobycia częstotliwości FM, natomiast taki ruch uzgodnimy najpierw z naszymi patronami. Jeśli dzięki temu wspólnie zrealizujemy nasz cel - świetnie. Ale nic wbrew nim - powiedział Michniewicz.

Dziennikarz przyznał, że choć Radio 357 zacznie działalność jako radio internetowe, jego celem jest nadawanie na częstotliwościach FM. Aby to zrobić, dziennikarze chcą nabyć częstotliwości lokalne, a następnie połączyć je w sieć.

- Jest na rynku trochę rozgłośni w słabej sytuacji finansowej, a z czasem może być ich jeszcze więcej. Natomiast technologia idzie tak szybko do przodu, że być może za kilka lat częstotliwość FM nie będzie do niczego w ogóle potrzebna, a nadawanie cyfrowe w sieci zastąpi tradycyjne radio - czy to dzięki DAB+, czy większej dostępności szerokopasmowego internetu i niższego kosztu dostępu do sieci - powiedział Tomasz Michniewicz.

Radio 357 chce nadawać w częstotliwości FM. "To jest gra o wielu zmiennych"

Planom Radia 357 ze sceptycyzmem przygląda się specjalista rynku radiowego Rafał Olejniczak, który powiedział Wirtualnym Mediom, że zapowiedzi starań o koncesję na nadawanie w częstotliwościach FM "mogły chyba paść tylko ze strony kogoś, kto nigdy nie próbował przetrwać na koncesjonowanym rynku komercyjnym".

- To jest gra o wielu zmiennych: konkursy koncesyjne, wolne częstotliwości, nadajniki, wymagania i opłaty, infrastruktura i technologia, a wreszcie atrakcyjność programowa, niezbyt miarodajne badania słuchalności, sprzedaż i reklamodawcy. Pomijam całkowicie "wolę polityczną" - powiedział Olejniczak, pytając, po co byłym dziennikarzom Trójki częstotliwość FM w czasach nadawania cyfrowego. 

Zobacz wideo O co chodzi w aferze z Trójką? Wyjaśniamy