Budka Suflera wydaje album z Felicjanem Andrzejczakiem. "Po ponad 40 latach znajomości"

Budka Suflera powraca z nowym albumem zatytułowanym "10 lat samotności". Premiera najnowszego wydawnictwa zespołu już 20 listopada.

- W ubiegłym roku, po ponad czterdziestu latach znajomości postanowiliśmy nagrać wspólnie pierwszą płytę. Tak, pierwszą - mówią muzycy Budki Suflera.

Budka Suflera: Wizja komercyjnej płyty przemieniła się w ukłon i hołd 

- Było nas czterech: Lipko, Andrzejczak, Jurecki i Zeliszewski. Budka Suflera i Felicjan Andrzejczak. Piosenki Romka, oczywiście premierowe, oferta tekstowa skierowana do starych kumpli; Olewicza, Dutkiewicza, Cygana, Hołdysa… Razem z nami zaczęli tę pracę pozostali koledzy z zespołu, gitarzyści Piotrek Bogutyn i Darek Bafeltowski. Do tej ekipy dołączył Robert Dudzic, dźwiękowiec i producent od lat pracujący na rynku amerykańskim. Stało się jednak najgorsze. W lutym bieżącego roku odszedł od nas Romek Lipko - wspominają i dodają:

Gdy pierwszy szok minął postanowiliśmy dokończyć to, co wspólnie zaczęliśmy. Wyobrażając sobie, że nadal jesteśmy razem, numer po numerze zamienialiśmy źródłowe linie melodyczne w gotowe nagrania. Jakże delikatnej w tym momencie roli klawiszowca podjął się Piotr Sztajdel. Początkowa wizja komercyjnej, profesjonalnej płyty w naturalny sposób przemieniła się w ukłon i hołd skierowany do przyjaciela.

Jak podkreślają muzycy, "10 lat samotności" to płyta, jaka muzykom może przytrafić się tylko raz. - Te trzynaście, jakże różnych piosenek, to naturalna reakcja ludzi na smutek, żal, złość i rozgoryczenie. Każdy dał to, co ma najlepszego, talent, entuzjazm, szaleństwo, serce, wyobraźnię… Powstała scena muzyczna, jakiej nie planowaliśmy, ale przez to, być może niezwykła… - podsumowują.

Torunianie przynoszą na protesty w obronie praw kobiet pomysłowe i wymowny banery"Jeszcze będzie przepięknie" ma pół mln wyświetleń. To nie rekord Strajku Kobiet

Budka Suflera powstała w 1974 roku, założyli ją Romuald Lipko oraz Krzysztof Cugowski, ale od 1978 roku grupa grała bez tego drugiego. Felicjan Andrzejczak był wokalistą Budki Suflera w latach 1982-83, nagrał wtedy z zespołem m.in. przeboje "Jolka, Jolka pamiętasz" oraz "Noc komety". Płyta, którą wtedy nagrał z zespołem, nie ukazała się, ponieważ do zespołu wrócił Cugowski. Po przearanżowaniu utworów zespół wydał w 1984 roku album "Czas czekania, czas olśnienia". 

Zobacz wideo Grupa Perfect zaczynała z wokalistkami Alibabek w składzie [Popkultura Extra]

Album "10 lat samotności" ukaże się już 20 listopada nakładem Agora Muzyka. Znajdzie się na nim 13 utworów, wśród nich także "Niebo co dzień", który w czerwcu tego roku poróżnił zespół i tenora Marka Torzewskiego. Dzień po tym, jak Budka Suflera opublikowała "Niebo co dzień" w wykonaniu Felicjana Andrzejczaka, tę samą piosenkę w swoim wykonaniu udostępnił Torzewski. Zespół twierdzi, że wykorzystał on utwór bezprawnie, Torzewski argumentował, że muzycy "z premedytacją nie akceptują faktu", że Romuald Lipko i Tomasz Zeliszewski napisali piosenkę specjalnie dla niego. Tej wersji nie potwierdził jednak autor tekstu. - Był pisany, a dotyczy to zarówno muzyki jak i tekstu, z myślą o Felicjanie Andrzejczaku jako wokaliście - twierdzi Zaliszewski.

Tomasz Zeliszewski z Budki SufleraBudka Suflera "nie kupuje" wyjaśnień Torzewskiego. On mówi o "zaczekach"

Budka Suflera z Krzysztofem Cugowskim jako wokalistą pożegnała się z fanami w 2014 roku koncertem w Lublinie, ale w 2019 roku Romuald Lipko zapowiedział powrót grupy na scenę. Obu muzykom udało się dogadać tuż przed śmiercią kompozytora wielu przebojów i Cugowski wystąpił na tegorocznym festiwalu w Opolu podczas koncertu poświęconym Lipce "Cisza jak ta", choć Budki Suflera na nim zabrakło.