Płyta "50/70. Moje najważniejsze" to subiektywny zbiór utworów, które Krzysztof Cugowski uznał za najbardziej istotne w swojej karierze, a które prezentuje słuchaczom teraz w nowych aranżacjach Zespołu Mistrzów. Wśród piosenek, które "kształtowały jego muzyczną drogę przez 50 lat" znalazła się jedna jedyna kompozycja premierowa i jest to właśnie zadedykowana żonie artysty "Twoja łza".
Autorem muzyki jest Jacek Królik, a słowa napisał Andrzej Sikorowski. Tak o utworze "Twoja łza" mówi sam Cugowski:
Ta piosenka to mój muzyczny dar dla mojej nieocenionej Joasi, która jest dla mnie ostoją, domem, jest wspaniałą matką naszego syna i niezwykle cierpliwą żoną wiecznie zajętego i czasem trochę nieznośnego artysty.
Krzysztof Cugowski zapowiada swoje najnowsze wydawnictwo słowami - Z przeżytych 70 lat, 50 spędziłem bliżej lub dalej sceny. Nagrałem kilkadziesiąt płyt lepszych i gorszych. Grałem z niezliczoną rzeszą muzyków lepszych i gorszych. Ale... nie żałuję niczego (…). Jestem spełnionym człowiekiem i artystą.
"Twoja łza" ma być też zapowiedzią kolejnych premierowych piosenek. Krzysztof Cugowski nie wybiera się na muzyczną emeryturę i zamierza aktywnie kontynuować swoją artystyczną drogę zarówno wydawniczo, jak i koncertowo - zapowiada wydawca najnowszej płyty byłego wokalisty Budki Suflera.
W tym roku ukazała się także najnowsza płyta Budki Suflera z Felicjanem Andrzejczakiem. Felicjan Andrzejczak był wokalistą Budki Suflera w latach 1982-83, dołączył do składu po tym, jak Cugowski opuścił skład po raz pierwszy. Andrzejczak nagrał z Budką m.in. przeboje "Jolka, Jolka pamiętasz" oraz "Noc komety". Płyta, która wtedy powstała, nie ukazała się ostatecznie, ponieważ do zespołu wrócił Cugowski. Po przearanżowaniu utworów zespół wydał w 1984 roku album "Czas czekania, czas olśnienia".
Budka Suflera z Krzysztofem Cugowskim jako wokalistą pożegnała się ze słuchaczami w 2014 roku. Po kilku latach przerwy nieżyjący już Romuald Lipko zapowiedział, że on i jego koledzy wracają do pracy - planowano trasę koncertową z udziałem Roberta Żarczyńskiego.
Zespół też wszedł do studia nagraniowego, by zarejestrować nową płytę. Prace nad projektem przerwała śmierć Romualda Lipki. Po jakimś czasie muzycy postanowili jednak album ukończyć:
Gdy pierwszy szok minął, postanowiliśmy dokończyć to, co wspólnie zaczęliśmy. Wyobrażając sobie, że nadal jesteśmy razem, numer po numerze zamienialiśmy źródłowe linie melodyczne w gotowe nagrania. Jakże delikatnej w tym momencie roli klawiszowca podjął się Piotr Sztajdel. Początkowa wizja komercyjnej, profesjonalnej płyty w naturalny sposób przemieniła się w ukłon i hołd skierowany do przyjaciela.
Jak podkreślają muzycy, "10 lat samotności" to płyta, jaka muzykom może przytrafić się tylko raz. - Te trzynaście, jakże różnych piosenek, to naturalna reakcja ludzi na smutek, żal, złość i rozgoryczenie. Każdy dał to, co ma najlepszego, talent, entuzjazm, szaleństwo, serce, wyobraźnię… Powstała scena muzyczna, jakiej nie planowaliśmy, ale przez to, być może niezwykła… - podsumowują.