Tracy Chapman wygrała z Nicki Minaj. Raperka wykorzystała jej hit i zapłaci za to setki tysięcy dolarów

W 2018 roku Tracy Chapman skierowała do sądu sprawę przeciwko Nicki Minaj, która bez jej zgody wykorzystała fragment przeboju "Baby Can I Hold You" w swojej piosence. Chociaż sąd początkowo przychylił się do argumentu, że Minaj nie złamała regulacji prawa autorskiego, raperka i tak zapłaci Chapman prawie pół miliona dolarów - a to dlatego, że utwór w niejasnych okolicznościach wyciekł do sieci.

Tracy Chapman jest autorką takich hitów jak "Fast Car", "Talkin' Bout a Revolution" czy "Give Me One Reason". Piosenkarka ma na koncie cztery nagrody Grammy i dziesiątki milionów płyt sprzedanych na całym świecie. Jeszcze w roku swojego mainstreamowego debiutu - w 1988 - zaśpiewała na 70. urodzinach Nelsona Mandeli. Szczyt jej popularności przypadł na koniec lat 80. i lata 90., jednak do dziś pamiętają o niej miłośnicy akustycznych folkowo-soulowych ballad. Teraz o Chapman przypomnieli sobie też fani Nicki Minaj - a to za sprawą utworu raperki, który teoretycznie miał się nie ukazać. 

Zobacz wideo Maryla Rodowicz spotkała się z Nicki Minaj. Tak wokalistka bawiła się na koncercie zagranicznej gwiazdy

Tracy Chapman otrzyma od Nicki Minaj sporą sumę za wyciek piosenki. "Pani Minaj wolała pozostać głucha na moje słowa"

W 2018 roku został wydany ostatni album Nicki Minaj pod tytułem "Queen". W utworze "Sorry" raperka chciała wykorzystać fragment piosenki Tracy Chapman "Baby Can I Hold You", jednak pomimo próśb artystka miała jej wielokrotnie odmawiać. Nagrany w duecie z Nasem "Sorry" ostatecznie nie trafił na płytę, ale świat i tak o nim usłyszał, bo dość szybko znalazł się w internecie. Tracy Chapman nie czekała z odpowiedzią i wystosowała przeciwko raperce pozew - chociaż najpierw wydawało się, że to Nicki Minaj wyjdzie z sytuacji zwycięsko, sąd nieco ją skomplikował.

Jak podaje "Hollywood Reporter", sędzia Virginia Phillips początkowo orzekła na korzyść Nicki Minaj - argumentowała bowiem, że autorka piosenki "Sorry" mogła bez przeszkód korzystać z piosenki w ramach muzycznych eksperymentów w studiu na prawach dozwolonego użytku. Na tym jednak dobre wieści dla Minaj się skończyły, bo Phillips jednocześnie postanowiła zagłębić się w szczegóły wycieku "Sorry" do sieci. Według najbardziej prawdopodobnej wersji to Nicki Minaj osobiście podsunęła piosenkę popularnemu DJ-owi Funkmaster Flexowi, który zagrał ją w radiu. Sama raperka sugerowała niemniej, że odpowiedzialny za wyciek mógł być Nas, z którym nagrała utwór.

Żeby uniknąć batalii sądowej, Chapman i Minaj poszły na ugodę - piosenkarka w jej ramach zgarnie 450 tys. dol. (ponad 1,6 mln zł). W oświadczeniu dla prasy Tracy Chapman nie ukrywa satysfakcji z takiego rozwiązania. "Potwierdza ono, że prawa artystów są chronione przez przepisy i powinny być respektowane przez innych artystów" - napisała i dodała, że faktycznie była kilkukrotnie proszona przez współpracowników Minaj o zgodę na wykorzystanie "Baby Can I Hold You", jednak za każdym razem "grzecznie i szybko" odmawiała, jak zresztą ma w zwyczaju w przypadku takich próśb.

"Wygląda na to, że pani Minaj wolała pozostać głucha na moje słowa i użyła tej kompozycji pomimo moich jasno wyrażonych intencji" - podkreśliła artystka. Sprawa oprócz sporej sumy w grze ma dodatkowy plus - sekcja komentarzy pod klipem do "Baby Can I Hold You" na YouTube zaroiła się od nowych słuchaczy, którzy piszą m.in.: "Jestem tu przez Nicki i ten pozew i bardzo się cieszę - co za piękna piosenka!".