Wierowiejczyk odwołany nie "za wibratory"? Ministerstwo w oświadczeniu podaje inne powody

"Naruszenie obowiązków na zajmowanym stanowisku oraz naruszenie przepisów prawa" - taki powód odwołania Dariusza Wieromiejczyka z funkcji dyrektora Filmoteki Narodowej - Instytutu Audiowizualnego podaje Ministerstwo Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu. "Gazeta Wyborcza" pisała natomiast w niedzielę, że to "dymisja za wibratory".

4 marca minister kultury Piotr Gliński odwołał Dariusza Wieromiejczyka ze stanowiska dyrektora Filmoteki Narodowej - Instytutu Audiowizualnego. Jak podała trzy dni później "Gazeta Wyborcza", powodem dymisji było włączenie do przeglądu filmów "Herstorie na Dzień Kobiet" dokumentu o produkcji wibratorów oraz filmu o przemocy seksualnej wobec kobiet. Stanowisko Wieromiejczyka objął czasowo Robert Kaczmarek, który w przeszłości produkował filmy o katastrofie smoleńskiej oraz dokumenty Grzegorza Brauna.

Ministerstwo komentuje

"Powodem odwołania p. Dariusza Wieromiejczyka z funkcji dyrektora Filmoteki Narodowej - Instytutu Audiowizualnego było naruszenie obowiązków na zajmowanym stanowisku oraz naruszenie przepisów prawa - Kodeksu pracy (w zakresie zatrudniania zastępców dyrektora oraz zasad wynagradzania kadry zarządzającej), ustawy o finansach publicznych i ustawy o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej (brak bieżącej aktualizacji planu finansowego), co wykazały czynności kontrolne w instytucji" - można przeczytać w oświadczeniu przesłanym przez ministerstwo do mediów. W kolejnych zdaniach MKiN pisze:

Dyrektor nie realizował także - mimo próśb ministra - projektów o statutowym znaczeniu dla instytucji (m.in. projektu cyfryzacyjnego zaproponowanego w końcu 2020 r. przez Ministerstwo Rozwoju). Ponadto, w szczególnie trudnym okresie pandemii, gdy konieczne są oszczędności i społeczna solidarność, były już dyrektor FINA, p. Dariusz Wieromiejczyk wypłacił ponad pół miliona złotych nagród i premii w kierowanej przez siebie instytucji (w tym kilkudziesięciotysięczne nagrody dla dyrekcji instytucji).

"Należy pokreślić że misją statutową FINA jest digitalizacja, gromadzenie, restaurowanie i udostępnianie, a także promocja polskiego dziedzictwa audiowizualnego oraz upowszechnianie najbardziej wartościowych przejawów kultury filmowej" - kończy oświadczenie ministerstwo.

Rafał BrzozowskiRafał Brzozowski na Eurowizji? Piosenkarz komentuje doniesienia

Wojciech Czuchnowski z "Wyborczej" napisał, że w środę 3 marca do Wieromiejczyka zadzwonił wiceminister kultury Jarosław Sellin, który nakazał "zdjęcie" festiwalu ze strony Ninateki. Przekazano mu też, że taką decyzję ministra kultury Piotra Glińskiego. Wieromiejczyk zwrócił się wówczas do Ninateki z pytaniem, czy w programie wydarzenia znajdują się jakiekolwiek filmy, które mogą budzić wątpliwości. Wskazano dwa nagradzane tytuły, których autorkami są polskie reżyserki: krótkometrażowy dokument o fabryce wibratorów mieszczącej się w węgierskiej wiosce - "Vibrant Village" oraz animację o werbalnej przemocy wobec kobiet - "Nie masz dystansu". 

"Wibratory istnieją. Nawet najbardziej konserwatywny moralista nie może temu faktowi zaprzeczyć"

"Wieromiejczyk poprosił o przesłanie mu filmów. Obydwa obejrzał i uznał, że nie ma powodu, by przez te filmy zdejmować festiwal. Kiedy zaczął się domagać wyjaśnień i rozmowy z Glińskim, wyznaczono mu spotkanie z ministrem na czwartek o godz. 11. Po krótkiej rozmowie wyszedł z dymisją" - ustalił Czuchnowski. W artykule przytoczono też mail, który tuż przed dymisją dyrektor FINA przesłał do Glińskiego. "Wibratory istnieją, ktoś je produkuje, ktoś kupuje (w większości kobiety), nawet najbardziej konserwatywny moralista nie może temu faktowi zaprzeczyć. Nic oburzającego [...]. Reszta filmów dotyczy po prostu kobiecych problemów we współczesnym świecie. Nie ma w nich nic szokującego, deprawującego, moralnie wstrętnego. [...] podtrzymuję opinie, że wycofanie przeglądu z Ninateki, w przeddzień rozpoczęcia, byłoby gestem niezrozumiałym dla widzów i nadzwyczaj szkodliwym wizerunkowo" - wskazywał. 

Choć Wieromiejczyk miał jasno określone, konserwatywne poglądy (krytykował m.in. Strajk Kobiet), to filmowcy, z którymi rozmawiała "GW", twierdzą, że udawało mu się skutecznie bronić instytucję przed "zideologizowaniem" czy "upolitycznieniem". W drzwiach gabinetu Glińskiego Wieromiejczyk miał niemal minąć się z Radosławem Śmigulskim, dyrektorem Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej oraz wspomnianym Robertem Kaczmarkiem, który później przejął jego stanowisko. Według ustaleń "GW" to właśnie od tej dwójki miał pochodzić "donos" na festiwal "Herstorie". 

Zobacz wideo Kobiety w baśniach nie muszą być tylko złymi macochami, mogą też się wspierać [Popkultura]

Filmy "zawieszonego" festiwalu można oglądać w sieci

Festiwal filmowy "Herstorie na Dzień Kobiet", którego organizatorem były Festiwal HER Docs oraz portal ninateka.pl prowadzony przez Filmotekę Narodową - Instytut Audiowizualny (FINA), został "zawieszony tymczasowo z przyczyn formalnych" przez nowe kierownictwo FINA 5 marca. Miał odbywać się od 4 do 8 marca.

Jak informuje HER Docs, filmy, które według "Gazety Wyborczej" stały za dymisją Wieromiejczyka, można obejrzeć na platformie Festiwalu Pięć Smaków. "Tworząc “Herstorie na Dzień Kobiet” chciałyśmy celebrować 8 marca poprzez wspólne oglądanie ośmiu wyjątkowych filmów dokumentalistek i animatorek prezentowanych podczas pierwszej edycji HER Docs Film Festival w 2020 roku. Niestety na około dobę po uruchomieniu wydarzenia, z niewyjaśnionych bliżej przyczyn zostało ono “czasowo zawieszone” przez nowe kierownictwo FINA, a Wy, nasza publiczność, straciłyście/liście dostęp do rozpromowanego wydarzenia i wyjątkowych filmów autorstwa kobiet" - piszą organizatorki.

Bartosz GilBartosz Gil w Radiu 357. To on pracował z Niedźwieckim przy anulowanym notowaniu LP3

Więcej o: