Rafałowi Brzozowskiemu kontrowersje nie przeszkadzają. "Złośliwe uwagi będą zawsze, ale poczekajmy do występu"

- Nie widzę powodów, żeby chować głowę w piasek, bo pracuję jako prezenter TVP - mówi Rafał Brzozowski, który będzie reprezentował Polskę w konkursie Eurowizji. W rozmowie z Gazeta.pl dodaje jednak: "Jestem na takim etapie pracy, że wiem, skąd się biorą tego typu światopoglądowe sytuacje i komentarze". Radzi, by widzowie z opiniami wstrzymali się do majowego występu.

Marta Korycka: "Jeżeli chodzi o Eurowizję, to na pewno dam sobie spokój" - to twoje słowa po preselekcjach w 2017 roku. Co sprawiło, że zmieniłeś zdanie?

Rafał Brzozowski: To nie do końca jest prawda, bo owszem, powiedziałem, że daję sobie spokój, ale była też druga część wypowiedzi, która chyba mówiła, że musiałoby się pojawić coś, co wyda mi się zupełnie świeże i będzie nowym wyzwaniem. Rzeczywiście, na tamten moment chciałem dać sobie spokój - spróbowałem, nie udało się, ale miałem fajne przeżycie, powstała ciekawa piosenka. Nie powiedziałem natomiast, że nigdy do tego nie wrócę - nie wiemy przecież, co przyniesie los, co się może wydarzyć za jakiś czas. Jak głosi stare przysłowie: nigdy nie mów "nigdy".

Zobacz wideo Brzozowski o piosence na Eurowizję: Przynajmniej jest o tej piosence głośno, a jak jest głośno to jest dobrze

No to opowiedz, jak to wyglądało teraz, bo niewiele wiemy o tegorocznych preselekcjach. To ty zgłosiłeś się z tym numerem?

W tym roku to telewizja zgłaszała się do artystów. Niestety, nie podtrzymano piosenek z zeszłego roku, chociaż teoretycznie powinny automatycznie przejść na ten rok - nie wiem, dlaczego tak zdecydowano. A ponieważ ja od września przygotowywałem płytę na swój jubileusz dziesięciolecia, stwierdziłem, że zaproponuję kilka demówek.

"The Ride" jest zupełnie inna niż twoja poprzednia eurowizyjna propozycja. Jeśli dobrze kojarzę, "Sky Over Europe" z 2017 roku, przy którym jesteś podpisany jako współautor muzyki i słów, był inspirowany kryzysem uchodźczym. Poprzednie preselekcje zniechęciły cię do śpiewania wzniosłych solidarnościowych tekstów?

Teraz chodziło o to, żeby pójść za światowymi trendami. Bardzo mi się spodobały te inspiracje latami 80. - sam dorastałem w tamtym okresie i świetnie to wspominam, mam w tym roku zresztą okrągłe urodziny. Kiedy pojawiła się piosenka "The Ride", od razu mnie chwyciła. Stylistycznie weszliśmy w te lata 80., ale cały czas jest nowocześnie. Refren jest dosyć powtarzalny i ma znamiona takiej piosenki, która powinna być na Eurowizji.

Szwedzi wiedzą, jak się robi hitowe numery i pokazali to niejednokrotnie; dzisiaj producenci ze Szwecji mają udział we wszystkich największych światowych produkcjach, dlatego to świetnie, że otwieramy się świat, wchodzimy na rynek międzynarodowy. Ktoś mógłby nam zarzucić, że powinna to być piosenka polska, ale chcemy jednak postawić na to okno na świat. Nasza piosenka jest energetyczna, porywa do tańca - tyle czasu siedzieliśmy w domach bez koncertów, wytęsknionej zabawy, dlatego wpisujemy się w dobry czas. No i tematyka - facet, który mówi, że się nie podda, że może upadać, ale się wzniesie, sięgnie po najwyższe laury, zaprasza na przejażdżkę życia. Przejażdżka może się kojarzyć z czymś lajtowym, ale ten tekst jest głębszy, mówi o relacjach dwojga ludzi, gdzie czasem trzeba dać się ponieść i uwolnić jedną osobę do tego, żeby mogła działać.

 

Eurowizja 2021. Piosenka dla Brzozowskiego jest kupiona od Szwedów. Tak brzmi śpiewana przez autorkę >>

A jak będzie wyglądał sam występ? Wiemy, że nagrałeś już wersję, która zostanie pokazana na Eurowizji, jeżeli nie uda się zorganizować finału w Holandii - co możesz na ten temat zdradzić?

To był szalony czas - mieliśmy na to trzy dni i tempo było szaleńcze. Nauczyć się choreografii, ustawień kamery, zapamiętać wszystkie ujęcia, pozycje świateł, śpiewać nieco w tył, za rytmem, żeby to bardziej osadzić w piosence… Strasznie dużo informacji. Będzie sporo nawiązań do teledysku, ale jednak przeniesiemy widza w trochę inny świat, przypominający grę komputerową z dawnych lat. Mamy bardzo precyzyjnie zaprogramowane ujęcia. Staraliśmy się to zrobić na światowym poziomie. Według przepisów eurowizyjnych na scenie może być sześć osób, dlatego oprócz mnie będzie czterech tancerzy i wokalista śpiewający drugie głosy. Ja oczywiście tancerzem nie jestem, ale jest kilka momentów, kiedy próbuję się z tancerzami zidentyfikować. Reszta show to wizualizacje - część to nagrania z teledysku, część to specjalnie stworzone obrazy.

Mówiliśmy już o tym, że to nie jest twoje pierwsze podejście do Eurowizji, ale jestem ciekawa, czy wcześniej śledziłeś Eurowizję jako widz.

Oczywiście, oglądałem Eurowizję wielokrotnie, miałem też możliwość zasiadania w polskiej komisji i oceniania występów. Dowiedziałem się wtedy np., że występy dla jury odbywają się dzień wcześniej, więc nie ocenialiśmy tego, co widzieli widzowie. W poprzednich latach gorąco kibicowałem Tulii czy Kasi Moś, która ze mną wygrała. Trudno też zapomnieć o występach z lat 90., kiedy walczyła Edyta Górniak, a później Andrzej Piaseczny, Mietek Szcześniak, Monika Kuszyńska. Zawsze wokół Eurowizji dużo się działo, budziła duże kontrowersje i szum. Nie jestem na pewno pierwszym uczestnikiem Eurowizji, który w naszym kraju wywołuje takie gorące emocje.

Właśnie - nie da się ukryć, że emocji nie brakuje, co w dużej mierze ma związek z tym, kto jest organizatorem konkursu.

No tak, jestem już utożsamiany z twarzą Telewizji Polskiej, ale Eurowizja to konkurs nadawców publicznych i telewizja sama nominuje artystów do tego konkursu. Nie widzę powodów, żeby chować głowę w piasek, bo pracuję jako prezenter TVP - uważam, że programy, które robię, są naprawdę fajne, czy to sztandarowa "Jaka to melodia?" czy "The Voice Senior", gdzie pojawiają się wspaniali ludzie i piękne tematyczne koncerty. Pracy w rozrywce jest dużo i właśnie na tym staram się skupić.

Rafał Brzozowski"To telewizja zgłosiła się do mnie". Brzozowski zdradza, jak będzie wyglądał występ

TVP ma dość oczywiste konotacje polityczne, a Eurowizja to dość nietypowe jak na dzisiejszy kształt tej stacji przedsięwzięcie, jeśli brać pod uwagę chociażby duże zaangażowanie społeczności LGBT+ w konkurs. Były przypadki, że symbole związane z nią związane wycinano z anteny. Nie boisz się kontrowersji w tej kwestii?

Nie. Nie wypowiadam się politycznie i wydaje mi się, że tutaj skupiamy się na muzyce. Upolitycznianie konkursu Eurowizji moim zdaniem nie jest dobre - chcę się skupić na mojej piosence. Ktoś mądry mi kiedyś powiedział, że muzyka obroni się sama i zupełnie się z tym zgadzam. Jeśli piosenka jest fajna i interesująca dla Europejczyków, na pewno trafi w ich gusta. Jakbym miał się tak zastanawiać, co takiego się może wydarzyć, pewnie nie byłbym w stanie w ogóle pracować. Na ten moment staram się przygotować do występu jak najlepiej od strony fizycznej i psychicznej i myślę o tym wszystkim w kategoriach kroków - jeżeli pierwszy występ wyjdzie dobrze, będziemy myśleć, co dalej.

Podglądałeś już konkurencję?

Podglądałem, ale dopiero teraz zabieram się za te piosenki szczegółowo. Obejrzałem chyba dziesięć występów - niektóre utwory są naprawdę niezłe. Zaskoczyło mnie to, że jest w tym roku sporo ballad. Tak jak wcześniej powiedziałaś, Eurowizja jest bardzo nieprzewidywalnym konkursem - nigdy nie wiadomo, co się wydarzy, co się spodoba. Wydaje mi się, że nasza propozycja jest ciekawa - jest o niej głośno, a jak już jest głośno, to jest dobrze.

Czyli nie przeszkadza ci, że głośno jest raczej kontrowersyjnie?

Nie, jestem na takim etapie pracy, że wiem, skąd się biorą tego typu światopoglądowe sytuacje i komentarze. Złośliwe uwagi będą zawsze, ale jesteśmy jeszcze przed występem, więc poczekajmy do tego momentu - potem będziemy oceniać.

Poza tym wiem, jak to działa. Wiem, że dla wielu dziennikarzy mediów plotkarskich to nie jest niechęć do mnie, tylko chęć zarobienia pieniędzy. Portale plotkarskie działają tak, że hejt dobrze się klika i sprzedaje. Zdążyłem się do tego przyzwyczaić i stać obok. Ten dystans da się to wyrobić i zupełnie się tym nie przejmować. Ważne jest to, co sam o sobie myślę, nie potrzebuję dowartościowania z zewnątrz. Wiem, na co mnie stać, co potrafię zrobić, a jednocześnie wiem, że mam wady, że mogę się pomylić, powiedzieć coś nie tak, bo jestem tylko człowiekiem.

Eurowizja 2021. Rafał Brzozowski w dniu rejestracji występu konkursowegoEurowizja 2021. Rafał Brzozowski w dniu rejestracji występu konkursowego fot. Paulina Breitkopf

Eurowizja 2021. Sergiusz Królak z Eurowizja.org o zaletach i pułapce piosenki Rafała Brzozowskiego >>

A gdyby w Rotterdamie w trakcie twojego występu ktoś podał ci tęczową flagę, co byś zrobił?

Ciężko by było w ogóle coś takiego zrobić - ten występ jest tak zaprogramowany i poukładany, że non stop coś się dzieje. Nawet sobie nie wyobrażam, jak mogłoby to wyglądać. Będziemy reagować na bieżąco - wszystko zależy od atmosfery.

Dawid Ogrodnik zagra księdza KaczkowskiegoDawid Ogrodnik komentuje zarzuty o agresywne zachowanie na uczelni

W pewnym wywiadzie mówiłeś, że sprawdziłbyś się na scenie i przy Irenie Santor, i w zupełnie innym repertuarze - patrząc choćby na "Jaka to melodia?", wykonujesz tam przeróżne utwory. Czego możemy się po tej nowej płycie spodziewać?

Muszę doprecyzować, że chodziło mi o to, że miałem do tej pory możliwość śpiewania w różnej stylistyce. Uważam, że dobrze się w tym odnajduję - tutaj miałem duet z panią Ireną, tutaj zaśpiewałem z Limahlem, tam wykonałem z Garou "With a Little Help From My Friends"... Ta płyta będzie przekrojowa - z jednej strony pojawią się elementy w stylu "The Ride", z drugiej niespodzianki. Staram się być wszechstronny w muzyce i telewizji i myślę, że nadchodząca płyta będzie właśnie trochę taka jak ja.