Rusza XVIII Konkurs Chopinowski. Poprzednio dostaliśmy po głowie za jedno słowo, ale je podtrzymujemy

"Polacy słuchają, Polacy komentują, a jeden Polak nawet gra. Kto by pomyślał: Konkurs Chopinowski niespodziewanie stał się internetowym fenomenem" - pisaliśmy sześć lat temu w tekście, za tytuł którego ("Konkurs Chopinowski rządzi. Dzisiaj finał, na którym - przez chwilę - odchamiła się cała Polska") zebrało się nam od niektórych czytelników. Teraz Konkurs Chopinowski powraca i... podtrzymujemy nasze słowa, mając nadzieję, że od 2 do 23 października Polska znów pięknie się "odchami".

Ci, którzy tweetowali, zamieszczali posty na Facebooku i instagramowali sześć lat temu o Konkursie Chopinowskim, pewnie jeszcze pamiętają te emocje i być może niektórym wydawać by się mogło, że to był taki pierwszy raz. I tak, i nie. 

Konkurs Chopinowski budzi emocje, a jednym z najbardziej rozpoznawalnych - i kontrowersyjnych - uczestników jest Georgijs Osokins.Konkurs Chopinowski rządzi. Dzisiaj finał, na którym - przez chwilę - odchamiła się cała Polska

Był facebookowy szał, ale media są przy Konkursie Chopinowskim od początku

Rzeczywiście, po raz pierwszy zmagania uczestników można było śledzić w internecie, organizatorzy i prowadzący w TVP Kultura też bardzo mocno stawiali na media społecznościowe. Przypomnijmy, że tylko pierwszy etap przesłuchań przyciągał przed ekrany komputerów i smartfonów średnio od 20 do 30 tys. widzów. Każda kolejna odsłona konkursu te wyniki tylko śrubowała - poszczególne transmisje z trzeciego etapu podwoiły wynik, pierwszy dzień przesłuchań finałowych to już liczba rzędu blisko 100 tys. widzów. Uwaga: chodzi o oglądalność w samym internecie, bo do tego dochodzą jeszcze relacje w TVP Kultura, Polskim Radiu i migawki w czołowych programach informacyjnych.

Zobacz wideo Premiera była przekładana "tylko" jakieś milion razy. Nareszcie jest: Bond, James Bond

Z drugiej strony, na co zwraca uwagę w rozmowie z Gazeta.pl w 2021 roku muzykolożka Marita Alban Juarez z Narodowego Instytutu im. F. Chopina, już od pierwszych konkursów radio było w nim bardzo obecne:

Potem pojawiła się telewizja, a konkurs zmienia się tak, jak zmieniają się media. Kiedyś transmitowało go radio i każdy był na bieżąco, bo go słuchał wszędzie (w pracy, w domu, w drodze w taksówce), dzisiaj możemy mieć appkę w telefonie.

Już o pierwszym Konkursie z 1927 tak pisze (urodzony w 1910), później jeden z najznamienitszych krytyków w historii polskiej muzyki, Jerzy Waldorf, w książce "Wielka Gra. Rzecz o Konkursach Chopinowskich":

Przysłuchiwałem się wszystkim po kolei Chopinowskim Konkursom, ale pierwszemu nie w Warszawie, lecz w głębi poznańskiej wsi, za pośrednictwem bardzo świeżego jeszcze w naszym kraju i nadzwyczaj podniecającego wszystkich radia"

Waldorf opisywał, że pierwszą stację nadawczą Polskiego Radia zainstalowano w lutym 1925 roku na skraju ówczesnej Warszawy. Posiadała moc zaledwie pół kilowata, ale po kilku miesiącach było już pięć tysięcy abonentów, "zwanych z prześmiechem 'radiotami'". Dziennikarz pisze: 

Słuchawki, nieznanej jeszcze wtedy holenderskiej firmy Philips, wyrywaliśmy sobie z rąk, z wyjątkiem babki, która miała do nich pierwszeństwo. A kiedy pewnego dnia zasiadła do aparatu przy złych warunkach atmosferycznych i zamiast fortepianów usłyszała tylko huki, zgrzyty i piski, zawołała ze zgrozą: 'No, coś takiego…! Przecież tam wcale nie grają nokturnów, tylko strzelają!'

Tak właśnie wyglądało to na początku. Potem w transmisje zaangażowała się telewizja, w różnym stopniu (czasem ograniczała się do zaledwie krótkich reportaży). W 2015 roku można było śledzić zmagania utalentowanych młodych pianistów przez wiele godzin, zarówno w TV jak i sieci. Podobnie będzie teraz.

Kuba BadachKuba Badach: "Wiedziałem, że nie mogę się ścigać z Zauchą". Plan na tę płytę był inny

Odchamiamy się, i dobrze!

Co do słowa "odchamić się", to komentujący nasz tekst sprzed lat mocno krytykowali nas za to określenie, a tymczasem, według "Słownika Języka Polskiego" PWN znaczy ono dokładnie to, co działo się w październiku 2015 roku: "zacząć uczestniczyć w życiu kulturalnym". Bo nie tylko melomani z karnetami do Filharmonii Narodowej, ale i ja, moi znajomi, którzy zazwyczaj wybierają raczej serial lub koncert rockowy, daliśmy się na te kilka tygodni uwieść Chopinowi. Dyskutowaliśmy, czy powinna wygrać "magiczna" Kate Liu, charyzmatyczny Georgijs Osokins, a może doskonały technicznie Cho Seong-jin. I obserwowaliśmy poziom oraz tematykę tej dyskusji w sieci, która była (prawie) pozbawiona hejtu. Zwrócił na to uwagę w rozmowie z Gazeta.pl także muzykolog i dziennikarz muzyczny Jacek Hawryluk:

Bardzo ciekawe i optymistyczne jest to, że w czasach rozlewających się po internecie hejtów, internet potrafi stymulować absolutnie pozytywną dyskusję wokół czegoś tak pozornie dzisiaj niepopularnego jak konkurs z muzyką klasyczną. Ale właśnie wydaje mi się, że gdyby nie główny bohater tego wydarzenia, nie byłoby tej rozmowy; Chopin to nasze dobro narodowe i jak tylko nadarza się okazja, wszyscy wiemy, jak go grać. Szkoda, że tylko raz na pięć lat.

Teraz ze względu na pandemię musieliśmy czekać aż sześć lat. Miejmy nadzieję, że emocje będą więc co najmniej o 20 proc. większe i przynajmniej tak samo pozytywne. Bo jakkolwiek prosto to zabrzmi, naprawdę nie trzeba się znać na muzyce, by cieszyć się jej pięknem.

Prawie dziewięćdziesiątka pianistów powalczy w Warszawie

W XVIII Konkursie Chopinowskim zaprezentuje się 87 młodych pianistów z 18 krajów, w tym 22 z Chin, 14 z Japonii, 16 z Polski, siedmioro z Korei Południowej, sześcioro z Włoch, a także m.in. z Kuby, Armenii, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Rosji czy Tajlandii. Przesłuchania konkursowe rozpoczną się 3 października i potrwają do 16 października. Koncerty finałowe odbędą się od 18 do 20 października.

 

Przewodniczącą jury jest Katarzyna Popowa-Zydroń, a razem z nią o tym, kto przejdzie do kolejnych etapów i ewentualnie wygra (zdarzały się lata, gdy nie przyznawano nagrody głównej) zdecydują m.in. Wojciech Świtała, Ewa Pobłocka, Adam Harasiewicz, Kevin Keller, Dmitri Alexeev, Sa Chen i Dina Yoffe.

Wydarzenie rozpocznie 2 października wyjątkowy koncert, w którym usłyszymy arcydzieła Roberta Schumanna, Johanna Sebastiana Bacha i Ludwiga van Beethovena – utwory kameralne i z orkiestrą. Kwintet fortepianowy Schumanna wykonają Philippe Giusiano i Belcea Quartet, Koncert na cztery fortepiany i smyczki Bacha zagrają: Philippe Giusiano, Dang Thai Son, Kevin Kenner i Yulianna Avdeeva wraz z połączonymi dwoma kwartetami smyczkowymi: Belcea i Simply Quartet, zaś III Koncert fortepianowy Beethovena – Seong-Jin Cho i Orkiestra Filharmonii Narodowej pod dyrekcją Andrzeja Boreyki.

Zwycięzcy Konkursu Chopinowskiego otrzymują nagrody pieniężne, ufundowane m.in. przez przedstawicieli rządu. Zwycięzca dostanie 40 tysięcy euro, laureat drugiego miejsca 30 tysięcy euro, a trzeciego - 20 tysięcy. Jest również nagroda ufundowana przez prezydenta Warszawy w wysokości siedmiu tysięcy euro. Pianiści mogą też liczyć na nagrody specjalne w wysokości pięciu tysięcy euro, np. za najlepsze wykonanie sonaty, mazurków czy poloneza. Najmłodszy finalista Konkursu otrzyma ok. 10 tysięcy euro, a najlepszy polski pianista pięć tysięcy.

Więcej o: