Travis Scott po tragedii na festiwalu Astroworld: Nie zdawałem sobie sprawy z powagi sytuacji

Tragiczny finał miał piątkowy koncert Travisa Scotta w ramach festiwalu Astroworld w Houston. W tłumie liczącym ponad 50 tys. osób doszło do wybuchu paniki. Ludzie zaczęli napierać, przewracali się, niektórych stratowano. Służby porządkowe potwierdziły, że zginęło osiem osób. W sobotę do makabrycznych wydarzeń odniósł się sam Scott. - Zawsze, gdy zauważę, że coś jest nie tak, przerywam koncert i staram się pomóc - twierdzi raper w wideo udostępnionym na Instagramie.

Tegoroczna edycja festiwalu Astroworld miała się odbyć w dniach 5-6 listopada. Największą piątkową atrakcją był koncert Travisa Scotta, na który przybyło ponad 50 tys. osób. Raper pojawił się na scenie ok. 21:40 (ok. 4:40 czasu polskiego) - po kilku chwilach w tłumie wybuchł niemożliwy do opanowania chaos. W wyniku stratowania zginęło osiem osób, kilkanaście trafiło do szpitala z zatrzymaniem akcji serca.

Zobacz wideo Popkultura odc. 90

Więcej wiadomości ze świata znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl >>

Astroworld. Travis Scott modli się za ofiary tragicznych wydarzeń na festiwalu

Na Twitterze Travisa Scotta pojawiło się krótkie oświadczenie w sprawie festiwalu. "Jestem całkowicie załamany tym, co się stało ubiegłej nocy. Modlę się za rodziny i za wszystkich tych, których dotknęły wydarzenia na Astroworld. Policja ma moje pełne wsparcie w dochodzeniu. Jestem gotowy współpracować ze społecznością miasta Houston, abyśmy mogli to przejść i pomóc rodzinom w potrzebie" - czytamy w notce. Scott podziękował też policji i straży pożarnej oraz ekipie stadionu NRG Park za "natychmiastową reakcję i wsparcie". 

Nieco później raper opublikował również wideo na Instagramie, które rozpoczyna od "wysłania modlitw za dusze, które zginęły tamtej nocy". - Pracujemy nad tym, żeby zidentyfikować rodziny i wesprzeć je w tym trudnym czasie. Wiecie, że moi fani są dla mnie całym światem i zawsze chcę im zapewnić pozytywne doświadczenia. Zawsze, gdy zauważę, że coś jest nie tak, przerywam koncert i staram się pomóc. Nie zdawałem sobie sprawy z powagi tamtej sytuacji - twierdzi Scott. 

Astroworld. Fani wypominają Travisowi Scottowi brak reakcji na tragedię

Wielu fanów — zarówno obecnych na festiwalu, jak i śledzących sytuację w sieci — zarzuciło raperowi, że nie przerwał koncertu mimo faktu, że w jego polu widzenia były mdlejące osoby. Szerokim echem na Instagramie odbił się obszerny wpis jednej z uczestniczek koncertu, która — jak sama pisze — starała się zwrócić uwagę obsługi koncertu na makabryczne sceny rozgrywające się wśród publiczności, jednak została zignorowana.

"W ciągu 30 sekund od rozpoczęcia pierwszego utworu ludzie zaczęli tonąć w tłumie. (...) Tylko kilkoro z nas było w stanie oddychać. (...) Zaczęliśmy wołać o pomoc, nie można było się ruszyć. (...) Kiedy jedna osoba upadła na ziemię, za nią poszły kolejne, jakby powstała dziura w ziemi. (...) Zostałam odepchnięta od barierek w środek tłumu i słyszałam wycie, z każdej strony" - wspomina dziewczyna. 

 

Z jej relacji wynika, że usiłowała pokazać operatorowi kamery (stojącemu na platformie) i ochroniarzom, co się dzieje, ale oprócz tego, że nie spotkała się z żadną reakcją, została wybuczana przez część zgromadzonych. "Zadzwoniłam pod 911 i usłyszałam tylko, że wysyłają ratowników medycznych. Powtarzałam dyspozytorowi, że koncert musi zostać przerwany (...). I nic" - czytamy.

Do tej pory potwierdzono osiem zgonów podczas piątkowego koncertu. Ofiary miały od 14 do 27 lat. 25 osób trafiło do szpitala; 13 z nich nadal pozostaje pod opieką lekarzy. Drugi dzień festiwalu Astroworld został odwołany.

Więcej o: