Sława nie przyniosła jej szczęścia. Whitney Houston dzień przed śmiercią uratowała życie córce

Ten pięciooktawowy głos potrafi zadziwić każdego. W jej przypadku sukces był nieunikniony. Płyty należały do najlepiej sprzedających się na świecie, a niektóre przeboje do dziś można usłyszeć w stacjach radiowych. Chociaż życie zawodowe było pasmem sukcesów, to życie prywatne Whitney Houston miało również i cienie. Toksyczny związek oraz narkotyki zniszczyły to, na co pracowała przez lata.

Można być utalentowanym, sławnym i pięknym na zewnątrz, a jednocześnie skrywać w środku ogromny ból, którego nie jest w stanie nic zatrzymać. Whitney Houston, czyli ceniona piosenkarka muzyki pop i R&B oraz najczęściej nagradzana artystka muzyczna w historii, uciekała w świat narkotyków, aby złagodzić to, co przeżywała na co dzień. Jej życie nie było usłane różami, mimo sukcesu zawodowego na światową skalę. Potężny głos wydobywał się z kobiety, która przechodziła przez piekło. Poznajcie kulisy sławy Whitney Houston. 

Zobacz wideo Wpadka Jennifer Aniston. Reklamuje produkt, którego nie używa?

Whitney Houston wychowała się w otoczeniu znakomitych wokalistek

Amerykańska gwiazda przyszła na świat w 1963 roku. Będąc córką gospelowej piosenkarki, Cissy Houston, od najmłodszych lat chłonęła muzykę i podglądała artystów. Mama występowała bowiem w renomowanych, nowojorskich klubach. Współpracowała ze sławami, takimi jak Elvis Presley oraz Aretha Franklin, czyli z matką chrzestną Whitney. Spokrewnione z przyszłą gwiazdą były także utalentowane Dionne Warwick i Dee Dee Warwick. Takie środowisko zwiastowało tylko jedno - Whitney musiała spróbować swych sił na scenie.

Pierwsze kroki stawiała pod opieką mamy. Zaczęła od występowania w charakterze chórzystki. Doskonaliła wtedy swój warsztat wokalny. W młodości interesowała się również modelingiem. Prawdziwym przełomem w życiu Whitney okazał się 1983 rok, kiedy to została odkryta przez właściciela wytwórni płytowej, Clive'a Davisa. Ich współpraca zapoczątkowała pasmo sukcesów - młoda piosenkarka wydała pierwszą solową płytę, zatytułowaną jej imieniem i nazwiskiem. Płyta była niezwykle popularna, o czym świadczy 20 milionów sprzedanych egzemplarzy. Singiel "Saving All My Love For You" został nagrodzony statuetką Grammy.

 

Bycie numerem jeden na liście przebojów spowodowało ogromne zainteresowanie wokalistką. Gwiazda otrzymywała liczne propozycje współpracy. Jedną z nich była rola na dużym ekranie. W 1992 roku można było ujrzeć Whitney w filmie "Bodyguard". Tego samego roku artystka wprowadziła także zmiany w życiu prywatnym - poślubiła tancerza i wokalistę, Bobby’ego Browna.

Z zaginięciem Emanueli wiąże się wiele teorii spiskowych, ale żadna z nich nie prowadzi do rozwiązania tej sprawyWyszła na lekcję gry na flecie i nigdy nie wróciła. Co stało się w Watykanie?

Toksyczny związek Whitney Houston, czyli początek narkomanii

Życie zawodowe kwitło, a prywatne było dalekie od ideału. Małżeństwo z Brownem mocno odbiło się na zdrowiu psychicznym amerykańskiej piosenkarki. Nawet rodzina ostrzegała Whitney przed wiązaniem się z tym artystą. Nie miał on bowiem dobrej opinii. Uznawano go za kobieciarza i osobę, która lubi towarzystwo używek. Nawet fakt, że był osobą karaną nie zmienił finalnej decyzji Whitney.

Bobby Brown bardzo ją intrygował. Zgodnie z późniejszymi wyznaniami gwiazdy, tylko pierwszy rok tego 14-letniego związku można było uznać za zdrowy i udany. Kolejne lata były przepełnione agresją, przemocą fizyczną i psychiczną, a także zdradami ze strony partnera. Mimo tego piosenkarka z trudem od niego odeszła. Brownowi zarzuca się sprowadzenie artystki na dno. Whitney w trakcie tej burzliwej relacji, uzależniła się od narkotyków, co pogorszyło między innymi jej karierę i finanse. Potrafiła wydać na używki nawet... 350 tys. dolarów rocznie!

 

W stanie odurzenia wychodziła na scenę, co skutkowało nieudanymi występami. Myliła teksty własnych utworów. Dochodziło do sytuacji, kiedy to widownia gwizdała na nią i opuszczała koncert. Organizatorzy Oscarów w 2000 roku zrezygnowali z jej występu ze względu na fatalny stan piosenkarki. Stany lękowe były u Whitney na porządku dziennym.

Królowa popu spędzała dnie w toksycznym otoczeniu: resztki kokainy, kurz i wszechobecny nieład. Zdarzało jej się nie opuszczać sypialni. Siedziała w kałuży moczu, paliła crack oraz stroniła od higieny. W trakcie transów narkotycznych była zdolna do samookaleczania się. Po odkryciu ran na trzeźwo twierdziła, że zaatakował ją szatan. Czy takie akty były odpowiedzią na przemoc ze strony męża? Zdarzało się, że Whitney wzywała do domu policję. Wszczęto nawet postępowanie sądowe przeciwko Brownowi w związku z ranami ciętymi na twarzy piosenkarki, które zadał jej toksyczny partner za pomocą noża. Kiedy to mąż pojawił się na ławie oskarżonych, Whitney niespodziewanie zmieniła zdanie. Ogłosiła, że to ona biła Browna, co było dla wszystkich dużym zaskoczeniem i jednocześnie niepokojącym sygnałem. Stan artystki pogarszał się. Waga piosenkarki wskazywała w pewnym momencie 43 kilogramy. Pojawiały się cykliczne krwawienia z nosa, a Whitney i tak twierdziła, że nie jest osobą uzależnioną... 

Odwyk - szansa na nowe życie czy chwilowa ucieczka od problemów?

Trudno było ukrywać tak opłakany stan zdrowia. Rodzina gwiazdy musiała interweniować. Whitney została siłą zabrana na odwyk. To miała być ostatnia deska ratunku. Odstawienie substancji psychoaktywnych i rozłąka z mężem miały zapoczątkować jej przemianę. Po opuszczeniu kliniki, piosenkarka postanowiła odejść od toksycznego partnera. W 2006 roku małżeństwo oficjalnie się zakończyło. Gwiazda popu zaczęła naprawiać sytuację finansową, spłacając długi. W tym celu musiała sprzedać posiadłości oraz sprzęt koncertowy. "Nowa" Whitney z powrotem wyszła do ludzi i uczestniczyła w rozdaniu statuetek Grammy. Fani i rodzina uwierzyli w jej przemianę, która niestety okazała się być fikcją. Piosenkarka przez długi czas potajemnie zażywała kokainę. 

Tina Turner w czasie koncertu w WarszawieZłamał jej szczękę, a ona i tak dała koncert. Tina Turner przeszła przez piekło

Niedaleko pada jabłko od jabłoni - tragiczna śmierć dwóch generacji

Whitney Houston zmarła w 2012 roku. W jakich okolicznościach odeszła 48-latka? Ceniona artystka, o czym poinformował koroner, zmarła z powodu przypadkowego utonięcia w wannie, która mieściła się w apartamencie w Beverly Hills. Analiza toksykologiczna wykazała, że w krwi piosenkarki były obecne substancje, między innymi takie jak: kokaina, marihuana, lek przeciwlękowy oraz antyhistamina. 

 

Amerykańska artystka miała z Brownem córkę, Bobbi Kristinę Brown. Mówi się, że odziedziczyła po matce skłonność do samounicestwienia. Zaledwie trzy lata po śmierci Whitney, jej córka zmarła w podobnych okolicznościach. Znaleziono ją nieprzytomną w wannie. Podtopienie było skutkiem zażycia narkotyków. Przez następne sześć miesięcy, 22-latka walczyła o życie pod aparaturą. Po upływie tego okresu, pochowano ją obok matki.

Życie nie oszczędzało jej już w dzieciństwie - molestowanie Whitney

Ta kwestia poruszyła wszystkich. Po śmierci piosenkarki na jaw wyszła historia, której nikt się nie spodziewał. Dokument o życiu artystki rzucił nowe światło na okres jej dorastania. Whitney wraz ze swoim przyrodnim bratem byli molestowani przez... kuzynkę. Dee Dee Warwick często się nimi opiekowała. Nikt by nie przypuszczał, że rodzina jest zdolna do takich czynów. Whitney nie chciała wyjawić tej okrutnej prawdy swojej matce:

Nie, mama skrzywdziłaby kogoś, gdybym jej powiedziała, kto nas molestował

- mówiła. Już wcześniej gwiazda informowała media o tym, że stoi w obronie dzieci i nie jest obojętna na ich krzywdę. Wykorzystywanie nieletnich uważała za najgorsze. Jednak nie powiedziała wprost, że ten dramat odczuła na własnej skórze. 

Whitney Houston uratowała swoją córkę zaledwie dzień przed własną śmiercią

Po 10 latach od śmierci na jaw wyszła informacja o nieprzyjemnym zdarzeniu, które miało miejsce zaledwie dzień przed śmiercią piosenkarki. W filmie dokumentalnym "Whitney Houston & Bobbi Kristina: Didn’t We Almost Have It All" ujawniono, że Whitney uratowała swoją córkę, która niemal się utopiła.

- Krissi została sama. Poszła się wykąpać, włożyła słuchawki i leżała w wannie. Zasnęła - powiedział na nagraniu Shawn McGill, przyjaciel Bobbi Kristiny Brown. - Whitney powiedziała, że Bóg kazał jej sprawdzić, co u Krissi. Jej matka była dosłownie jej wybawcą. Gdyby nie weszła do tej łazienki w tej samej sekundzie, w której to zrobiła, Krissi umarłaby - dodała w dokumencie chrześniaczka Houston, Brandi Boyd. 

Co zostało po Whitney Houston?

Od śmierci królowej popu minęło dziewięć lat. Świat oczywiście o niej nie zapomniał. Jej historia wzrusza i przeraża po dziś dzień. Najwierniejsi fani na pewno widzieli już słynny dokument "Whitney", który rozwiązuje wiele tajemnic. Dotyczy on nie tylko życia gwiazdy, ale dotyka również kwestię rasizmu w sektorze muzycznym. Wszelkie problemy prywatne wychodzą na jaw. Nie odbiera to jednak artystce tytuły legendy. Jej głos usłyszany choć raz, na długo pozostaje w pamięci. Utwory gwiazdy, takie jak "I Will Always Love You" czy "All the man That I Need" są odkrywane przez coraz to młodsze pokolenia i spotykają się z niemałym zachwytem. 

Więcej o: