Witajcie, Ziemianie. Z tej strony nowy Eddie Vedder, alt-J i Mary J. Blige [PŁYTY TYGODNIA]

W zeszłym tygodniu coś się popsuło i nie było nas słychać. Nadrabiamy zatem braki, bo w lutym coraz wyraźniej czuć nadchodzącą wiosnę, co oznacza coraz więcej ciekawych muzycznych premier. Waszej uwadze polecamy świeże wydawnictwa takich zespołów i artystów jak m.in. Eddie Vedder, alt-J, Black Country, New Road, Mitski, Mary J. Blige i Róża.

W piątki na Gazeta.pl podsuwamy wam płyty, na które warto zwrócić uwagę choćby po to, by wyrobić sobie o nich własną opinię. Poniższe opisy zostały opracowane na podstawie materiałów wydawców.

Zobacz wideo Popkultura odc. 102

Eddie Vedder - "Earthling"

"Earthling" to pierwszy solowy krążek Eddiego Veddera od ponad dekady, dokładnie od czasu wydanego w 2011 roku "Ukulele Songs". Wraz z premierą krążka ukazał się najnowszy singiel - pełen surowej energii, kinowych syntezatorów i bajecznych harmonii "Invincible". Wydawnictwo wcześniej promowały "Long Way", "The Haves" i "Brother the Cloud". Pomysł na solową płytę pojawił się, gdy Eddie brał udział w imprezie zorganizowanej przez Global Citizen. Tam trafił na producenta, Andrew Watta, znanego ze współpracy z Justinem Bieberem czy Miley Cyrus. Zdobywca Grammy ostatecznie zajął się brzmieniem "Earthling". Choć album sygnowany jest nazwiskiem Veddera, wokalista zaprosił do współpracy całkiem imponujące grono muzyków: Watta, Chada Smitha (perkusja) i Josha Klinghoffera (gitara, klawisze, chórki) znanych z Red Hot Chili Peppers, a także Eltona Johna, Ringo Starra i Steviego Wondera.

Black Country, New Road - "Ants From Up There"

Black Country, New Road w szybkim tempie stali się ulubieńcami krytyków i słuchaczy. Brytyjski zespół, który poszerza rock o całą masę brzmieniowych wpływów, na płycie "For the First Time" połączył muzykę klezmerską, post-rock, indie i emocjonalną melorecytację. Na "Ants From Up There" muzycy rozszerzyli swoją wyjątkową miksturę, aby dotrzeć do muzycznego złotego środka, w którym spotykają się: klasyczny minimalizm, indie-folk, pop, alt rock i wyraźny ton, który jest już dla tego zespołu unikalny.

Nagrywany przez całe lato w Chale Abbey Studios na Isle Of Wight album zawiera głęboko zakorzenione przekonanie, że efekt końcowy jest dokładnie taki, jak ma być. Przyszłość grupy jest niepewna, bo tuż przed premierą "Ants From Up There" swoje odejście z Black Country, New Road ogłosił frontman Isaac Wood. Wygląda jednak na to, że na drugiej płycie historia tego zespołu się nie skończy. - Przez cały czas byliśmy podekscytowani - mówi Tyler Hyde. - To była tak wielka przyjemność. Pogodziłem się z tym, że to może być najlepsza rzecz, jakiej będę częścią do końca mojego życia. I to jest w porządku.

alt-J - "The Dream"

"The Dream" to album pełen intrygi, piękna i człowieczeństwa – połączenie wszystkiego, co przyniosło alt-J globalną rozpoznawalność. Historie inspirowane prawdziwymi przestępstwami oraz opowieści oo Hollywood i Chateau Marmont idą w parze z niektórymi z najbardziej osobistych momentów zespołu. "The Dream" powstał, gdy panowie zebrali siły po światowej trasie koncertowej promującej poprzedni album "Relaxer". To płyta, która udowadnia, że alt-J ciągle się rozwijają i jako autorzy piosenek, i twórcy opowieści.

Róża - "Bu!"

Róża to trio w składzie Małgorzata Penkalla, Szymon Lechowicz i Kamil Hordyniec. Twórcy znani są z grup Enchanted Hunters, Sorja Morja oraz Wilga, mieszkają i tworzą w Warszawie. Ich pierwszy album nosi tytuł "Bu!". "Tytułowe »Bu!« to okrzyk kogoś, kto wyskakuje znikąd – trochę zaczepny, trochę infantylny, pasował nam do sytuacji debiutu. To też nasza próba obrony przed wszechobecną przemocą przez przejęcie gestu zastraszania i uczynienie go czymś swojskim i zabawnym" – mówi członek zespołu Szymon Lechowicz.

Na płycie znalazło się osiem autorskich kompozycji, łączących brzmienie amerykańskiego indie rocka, brytyjskiego post-punku, synth popu i alternatywnego r’n’b. Polskojęzyczne teksty Róży przeplatają tematykę romantyczną z wątkami społecznymi. Płytę promują single "Oczy" i "Człowiek-pies" z teledyskami w reżyserii Jakuba Dylewskiego, a także "Obietnica" i "Z tobą nie jestem sobą".

Trupa Trupa - "B FLAT A"

Gdański kwartet, który od lat odnosi sukcesy poza granicami naszego kraju, stworzył na albumie "B Flat A"  swoje (jak do tej pory) najbardziej epickie i instynktowne dzieło. Wszechświat, w którym zderzają się echa Can, Syda Barretta i Fugazi. Magazyn Clash napisał: "Polski rockowy zespół Trupa Trupa powraca z imponującą pytą. Potężna fizyczność zespołu jest dopasowana do naprawdę wielkiego artyzmu – wyobraź sobie coś w rodzaju wschodnioeuropejskiej odpowiedzi na Swans, a będziesz blisko. Dzięki intensywnym występom na żywo i surowej produkcji studyjnej Trupa Trupa stworzyła imponujące dzieło".

Mary J. Blige - "Good Morning Gorgeous"

Królowa hip-hop-soulu powraca na salony. Piętnasty studyjny album Blige jest efektem pozytywnych afirmacji, które zaczęła praktykować w najtrudniejszych dla siebie chwilach. - Podczas zdjęć do "Mudbound" i kiedy wyszłam za mąż, czułam się bardzo przygnębiona. Musiałam samej sobie prawić komplementy, nawet jeśli w nie nie wierzyłam, tylko po to, żeby się jakoś podbudować - mówiła wokalistka w niedawnej rozmowie z "Elle". - Zazwyczaj robiłam to rano, bo wtedy nie ma się zrobionej fryzury ani makijażu. Trzeba spojrzeć na siebie taką, jaką się jest - dodaje Blige.

Po doświadczeniach związanych z bolesnym rozwodem artystka udowadnia, że kobieca moc jest prawdziwa. Na płycie "Good Morning Gorgeous" pojawili się tacy goście jak Anderson .Paak, Dave East, Fivio Foreign i Usher.

Co jeszcze? Do sprawdzenia m.in.:

Więcej o: