Irena Santor i Jerzy Połomski zanim byli "Zakochani", mieli wspólną płytę. Kariery zaczynali niemal wspólnie

Irena Santor podkreśla, że ma wrażenie, że z Jerzym Połomskim znała się w zasadzie od zawsze - oboje zaczynali kariery w podobnym czasie i swoje pierwsze przeboje nagrywali pod okiem Władysława Szpilmana w Polskim Radiu. Razem zaśpiewali przepiękny duet, zdarzało im się też wspólnie występować na deskach teatru. Jeszcze jako początkujący artyści nagrali wspólnie "Piosenki przy kawie". Nic dziwnego, że po śmierci Połomskiego wokalistka mówi o końcu pewnej epoki.

Irena Santor w rozmowie z Polskim Radiem wspominała swoje początki współpracy ze Szpilmanem - kiedy kompozytor usłyszał próbne jej próbne wykonanie piosenki z przedwojennego filmu "Wrzos" z jego muzyką, stwierdził: Niewiele umie, ale niech się uczy. - Ja to wszędzie podkreślam, Szpilman darował mi edukację i to od razu edukację w radiu, edukację przewrotną w stosunku do tego, co ja wcześniej robiłam, taką inną, bo ja przecież śpiewałam piosenki ludowe. A on mnie wpuścił na bardzo głębokie wody, po czym tenże sam Szpilman w bardzo niedługim czasie wezwał mnie do siebie. I mówi: Proszę pani, Polskie Radio obchodzi 80-lecie urodzin Zygmunta Wilera. On ma tyle pięknych piosenek. Pani tego nie zna, ale ja pani mówię. On był taki porywczy trochę - Pani tutaj zaczyna, niech pani to nagra. Z góry pani mówię, to tak na raz, na dwa do odtworzenia. No więc nagrałam "Maleńki znak" i okazało się, że to był ten kamień milowy dla mnie - wspominała.

Zobacz wideo Za Krzysztofem Krawczykiem będziemy tęsknić wszyscy. Piosenki niektórych twórców nigdy się nie starzeją

Mało kto pamięta, że Irena Santor i Jerzy Połomski kiedyś wydali wspólną płytę

- To był szef mocnej ręki, ale taki, którego wszyscy może się trochę boją, ale szanują. To by spontaniczny człowiek, bardzo taki żywy - w reakcjach też - podkreślała i dodała, że kompozytor bardzo lubił młodych ludzi, ale nie wahał się krytykować, kiedy robili błędy. To przecież także on zdecydował ponoć, że Połomski jako debiutant nie powinien zająć pierwszego miejsca w plebiscycie na najpopularniejszego polskiego wokalistę - bo to nie wypada, by wyprzedził legendarnego Fogga, nawet jeśli słuchacze tak zdecydowali. Ale Połomskiemu to nie przeszkodziło w rozwijaniu kariery. - Wzorcem wtedy dla mnie był najstarszy polski piosenkarz, Mieczysław Fogg. Kochaliśmy go wszyscy - opowiadał wokalista w 2016 roku w rozmowie z Marią Szabłowską.

Więcej ciekawych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Oboje z Ireną Santor darzyli się dużą sympatią. Jak mówi sama piosenkarka, z Połomskim śpiewało się łatwo, bo był prawdziwą artystyczną duszą oraz osobą obdarzoną wielkim talentem i wrażliwością. To przejawiało się też w innych aspektach jego życia - pasjnonował się malarstwem, sztuką i architekturą. Jak opowiada Santor, miał przepięknie urządzone mieszkanie, w którym panowała wspaniała atmosfera - tak dla niego właściwa.

Irena Santor i Jerzy Połomski razem nagrali piękny duet - to słynni "Zakochani" z repertuaru Sławy Przybylskiej. Muzykę do słów Bronisława Broka skomponował ich mentor Władysław Szpilman. W 1960 roku ukazała się także ich wspólna płyta "Piosenki przy kawie". Na tym wydawnictwie pod egidą Orkiestry Tanecznej Polskiego Radia ona zaśpiewała takie utwory jak "Czarny szal", "Księżyc na karuzeli", "Jalouise" i "Szaruga", a Połomski z kolei wykonał "Czerwoną czapeczkę", "To tylko wiatr", "Bywa tak" oraz "Wkrótce świt".

 

- Ja miałem kolorowe życie, więc nie zgłaszam pretensji do PRL, choć mnie ten ustrój bardzo uwierał. Wtedy polityczne sprawy nie były możliwe do podnoszenia. Jacek Kaczmarski musiał latami czekać ze swoimi protest-songami. Za naszych czasów tworzyło się utwory liryczno-dramatyczne, które były po prostu potrzebne publiczności - mówił Połomski.

 

Irena Santor ciepło wspomina wspólne koncertowanie oraz poczucie humoru Jerzego Połomskiego. Jak podkreśla, wokalista specjalizował się w żartach wyrafinowanych i subtelnych. W 1970 roku razem też występowali w Teatrze Syrena w rewii "Ćwierć za kominem" w reżyserii legendarnego Edwarda Dziewońskiego (Połomski zmarł dzień przed 52. rocznicą premiery tego spektaklu). Ona śpiewała "Piosenkę, której nie ma", "Wdowy po romansie" i "Nie udawaj", a on "Inaczej niż wy. Kieszeń pełna śmiechu" i "Historię z tancerką. Wóz na drodze".

- Całe życie robiłem to, co lubiłem, i to największa nagroda. Żałuję tylko, że w dużej części odeszli ci, których kochałem, którzy pisali mi teksty i komponowali. Teraz tworzy się już inną muzykę, która tak naprawę nie bardzo mnie wyraża (...) Dużo przeżyłem, ale nie delektuję się tym. Nigdy nie pisałem żadnych dzienników, nie wyraziłem zgody na biografię, bo uważam, że piosenkarz istnieje jedynie wtedy, gdy śpiewa dla swojego pokolenia. Nic nie można robić na siłę, nie zamierzam udawać i próbować przypodobać się komukolwiek. Najważniejsza jest autentyczność - podkreślał jeszcze za życia Jerzy Połomski.

Jerzy PołomskiJerzy Połomski dzieci ani żony nie miał. Tajemniczo tłumaczył, dlaczego

Jerzy Połomski występował przed publicznością przez ponad 60 lat. Artysta zmarł 14 listopada 2022 roku w wieku 89 lat w jednym z warszawskich szpitali, ale od ubiegłego roku mieszkał w Domu Artystów Weteranów Scen Polskich w Skolimowie.

Więcej o: