Chylińska rzuciła naukę w liceum. Pisała w pamiętniku: Boże, chcę być piosenkarką, bo nie chcę zdawać matury

Talent Agnieszki Chylińskiej ujawnił się dość wcześnie. Młoda wokalistka postanowiła więc postawić wszystko na jedną kartę i zrezygnować z kontynuowania edukacji na rzecz kariery w branży artystycznej. Jeszcze w tym samym roku została odkryta przez jednych z najbardziej cenionych instrumentalistów w branży. Od tamtej pory lata 90. należały do niej.

O.N.A. i Skawalker to dwa zespoły definiujące brzmienie muzyki alternatywnej w Polsce z lat 90., a łączy je jedna charyzmatyczna wokalistka - Agnieszka Chylińska. Córka dziennikarza sportowego i nauczycielki od początku wiedziała, że chce związać swoje życie ze sztuką. Tę decyzję okupiła jednak problemami edukacyjnymi.

OFERTY AVANTI24: Ta biżuteria skradła serca kobiet. Naszyjnik z kamieniem miłości jest idealny na prezent

Chylińska zaczęła tworzyć jako sześciolatka - pisała wówczas pierwsze wiersze. Pierwsze poważne sukcesy muzyczne nadeszły jednak w liceum. Młoda wokalistka zajęła trzecie miejsce podczas Festiwalu Piosenki Francuskiej w Starogardzie Gdańskim, jednak mogła czuć się zwyciężczynią - to wtedy została dostrzeżona przez członków swojego pierwszego przyszłego zespołu - Second Face, z którym otrzymała możliwość supportowania zespołu Grzegorza Skawińskiego - Skawalker. Choć wcześniej odrzuciła propozycję użyczenia wokalu m.in. TSA Evolution, przystała na propozycję gitarzysty i wkrótce stała się częścią Skawalkera, który wyewoluował w O.N.A. w czasie pracy nad pierwszą płytą w nowym składzie. Chylińska była wówczas nastolatką i choć marzyła o koncertowaniu czy wydawaniu znaczących albumów, nie mogła czuć się przygotowana na to, z czym wiązały się podjęte wybory.

Zobacz wideo Chylińska śpiewa razem ze swoją 6-letnią córką

Za szybko

Wokalistka przyznała, że "minęła się ze snem" o wielkiej karierze i czuła się zagubiona trafiając do branży w zbyt młodym wieku. Gdy w 1994 roku dołączyła do Skawińskiego, uczyła się w drugiej klasie liceum, a praca nad materiałem, związana z nią presja i tryb życia popularny wśród muzyków alternatywnych utrudnił jej kontynuowanie nauki.

Pierwsze depresje, załamania, próby samobójcze, to były pierwsze lata O.N.A. Ja czułam, że się mijam z tym snem, który sobie wymyśliłam, że się przestrzeliłam. 18 lat to było za wcześnie, zostałam zniszczona, zepsuta, rozp***lona, ten alkohol, narkotyki, faceci, to było za szybko.

- cytuje wspomnienia Chylińskiej portal Pikio.pl. Przyznała, że miała problem z kokainą. - Ciągnęło mnie: muszę być kultowa, muszę brać, pokazać, że nie pękam. I jednocześnie myśl w tyle głowy: robisz coś nieprawdopodobnie niebezpiecznego - mówiła w wywiadzie dla "Twojego Stylu". Artystka, która w jednym z największych solowych przebojów śpiewała, że "zawsze będzie winna", przez lata faktycznie zmagała się z poczuciem winy związanym z brakiem wsparcia ze strony bliskich w najwcześniejszym stadium kariery.

Od rodziców dostałam wilczy bilet - wedle matki byłam artystką ze spalonego teatru, a ojca bardzo rozczarowałam. Nie mogłam pojąć tego, że mnie nie wspierali. Byłam pełna kompleksów, potrzebowałam telefonu od matki, która by powiedziała: "Córeczko, dasz radę". Na tym paliwie jadę przez całe życie. Ciągle muszę komuś coś udowadniać i komuś mówić, że warto mnie kochać, warto mi zaufać.

- opowiadała Chylińska fanom na swoim kanale na YouTube.

Prośba do Boga

Problemy psychiczne i postępująca kariera przyczyniły się do nawarstwiania zaległości w szkole. Wokalistka dowiedziała się, że może mieć problemy z otrzymaniem promocji do następnej klasy, a w efekcie z przystąpieniem do matury.

W trzeciej klasie liceum, dwa miesiące przed końcem roku, byłam poważnie zagrożona z paru przedmiotów. Rada pedagogiczna postanowiła dać mi jeszcze jedną szansę pod warunkiem, że solidnie przyłożę się do pracy i odrobię zaległości. Wkuwałam przez długie tygodnie, poprawiałam stopnie. Po czym okazało się, że decyzja o tym, iż nie przejdę do następnej klasy, zapadła dużo wcześniej.

- wyznała magazynowi "Elle". Choć próbowała poprawić swoją sytuację, w pamiętniku napisała: "Panie Boże, bardzo Cię proszę, żebym przed maturą została słynną piosenkarką, bo nie chcę zdawać matury". Jej prośby zostały poniekąd wysłuchane. W 1997 roku odebrała prestiżową statuetkę Fryderyka w kategorii najlepszy zespół. Skierowała wówczas wymowne słowa do nauczycieli - "Fuck off, nienawidzę was". Do matury nigdy nie podeszła.

25 lat, a ja ciągle przed maturą.

- żartowała na kolejnej gali Fryderyków, tym razem w 2006 roku. Dziś kontynuuje karierę jako jurorka programów talent show, artystka solowa i autorka książek dla dzieci.

Więcej o: