Gawliński chciałby wspólnego koncertu gwiazd bez matury. "Jeden z lepszych koncertów artystycznych"

W polskim show-biznesie działa wielu artystów, którym brak matury nie przeszkodził w zrobieniu kariery. Egzaminu dojrzałości nie zdawał m.in. frontman zespołu Wilki, Robert Gawliński. Przed laty wokalista wpadł na pomysł, by twórcy w podobnej sytuacji połączyli siły i wystąpili na wspólnej imprezie.

Lider Wilków, który dziś rozwija również solową karierę, w młodości był niepokornym buntownikiem, głównie z miłości do muzyki. To z tego powodu nie podszedł do egzaminu dojrzałości - w chwili, gdy inni przygotowywali się do matury, jego utwory debiutowały w radiowej "Trójce".

Młody gniewny

Gawliński pierwsze kroki w branży muzycznej stawiał jako nastolatek. Do pierwszego zespołu - grupy Gniew - dołączył mając 16 lat. Jak sam wspomina, był to dla niego okres silnego buntu. Swoją złość wymierzał we władzę, która nie pozwalała mu żyć jak zagraniczni rówieśnicy, m.in. uczęszczać na koncerty ulubionych zespołów.

Do Gniewu dołączyłem, gdy miałem 16 lat. Byłem wtedy wściekły na komunę. Kupowałem „Bravo", oglądałem zdjęcia i byłem wkurzony, że u nas nikt tak nie wygląda. Chciałem iść na koncert Bee Gees albo Led Zeppelin, a nie mogłem. Uważałem, że to wina rządzących w Polsce. Więc totalnie krytykowałem władzę. A skoro władzę reprezentowała milicja, całą młodość toczyłem z nią wojnę.

- wspominał w wywiadzie dla portalu Kobieta.pl. Kontrowersje wzbudzał również jego wygląd - upodobanie do skórzanych płaszczy czy farbowane na blond włosy, przez które dwukrotnie założono mu sprawę w sądzie dla nieletnich.

Buntowałem się także przeciwko szkole. Bunt i anarchia – to mnie wypełniało. Nosiło się wtedy stare lotnicze kurtki. A ja lubiłem prochowce i skórzane płaszcze. Włosy miałem ufarbowane na biało, zdarzało się, że obrywałem za wygląd. Milicja też za takimi nie przepadała.

- tłumaczył w tej samej rozmowie.

Zobacz wideo Z kim bawiła się do rana Maryla Rodowicz?

"Jeden z lepszych koncertów artystycznych"

Początkowo powód wybrania muzycznej ścieżki był błahy - chodziło o dziewczyny. Później okazało się jednak, że zawód muzyka to praca na pełen etat, która zmusiła artystę do przerwania edukacji. Zakończył ją jako 19-latek ze średnim wykształceniem. Szkołę średnią ukończył z dobrymi ocenami, ale nie podszedł do egzaminu maturalnego.

Kiedy piosenki Madame znalazły się na liście Trójki, był czas matury, a ja nie miałem na nią czasu, bo ciągle byłem w trasie.

- opowiadał. Po latach przyznał jednak, że nie żałuje podjętej decyzji, która zapewniła mu wolność - nie tylko tą artystyczną.

Nie czuję się złamany, lecz szczęśliwy i wolny! I cieszę się, że nie posłuchałem taty, który mówił: „Wiem, że kochasz tworzyć. To może byś zaczął budować mosty? Może poszedłbyś jednak na studia?".

- mówił Kobiecie.pl. Po rozpadzie Madame występował razem z grupami Made in Poland oraz Złotousty i Anioły, który założył z Markiem Jackowskim. Rozpadł się jednak po reaktywacji Maanamu, co związało go z byłymi muzykami Republiki w zespole Opera, a następnie Didet Bidet ze Zbigniewem Hołdysem. W 1992 nastąpił przełom - Gawliński utworzył grupę Wilki, która, choć po zaledwie dwóch latach zakończyła działalność (potem jednak kilkukrotnie ją wznawiała), na stałe zapisała się w historii polskiej piosenki. Do lat szkolnych muzyk powrócił w 2011 roku na antenie Eski Rock.

Myślę, że wspólny koncert [gwiazd bez matury - przyp. red] byłby jednym z lepszych koncertów artystycznych.

- powiedział Michałowi Figurskiemu. Wyliczył również innych artystów, którzy nie podchodzili do egzaminu dojrzałości. Matury nie ma m.in. lider Perfectu i były współpracownik Gawlińskiego, Zbigniew Hołdys, Edyta Górniak, Agnieszka Chylińska, Maciej Maleńczuk, a z młodego pokolenia - m.in. Kamil Bednarek i Dawid Kwiatkowski.

Więcej o: