Czytasz Tolkiena i innych mistrzów fantastyki? Tej autorki nie możesz pominąć

"Gdzie kończy się fantazja?" - pytał Bastian w powieści "Niekończąca się opowieść" Michaela Ende. Odpowiedź była krótka: "Fantazja nie ma granic". Czytając najnowszy tom opowiadań Ursuli Le Guin "Rybak znad morza wewnętrznego", zrozumiemy, co miał na myśli.

Wyobraźnia bez granic

Kiedy byłem dzieckiem, uwielbiałem oglądać okładki książek z kolekcji rodziców. Wtedy nie były one tak oczywiste jak teraz, bardzo rozbudzały wyobraźnię. W pamięć zapadła mi szczególnie seria Wydawnictwa Literackiego „Fantastyka i Groza” z czarno-białymi, niepokojącymi grafikami. Wtedy, ponad 30 lat temu, po raz pierwszy miałem w ręku książki Ursuli Le Guin – „Czarnoksiężnika z Archipelagu” i „Lewą rękę ciemności”.

Przeczytałem je później i pamiętam, jak dziwiło mnie, że te tak odmienne powieści napisała ta sama ręka. Że z surowego świata, w którym rządzi magia, można tak płynnie przenieść się ku futurystycznym, kosmicznym przestrzeniom zamieszkałym przez przedziwne, dwupłciowe istoty. Potem wiele razy sięgałem po książki Le Guin i nawet jeśli nie zachwycały tak jak te pierwsze, to zawsze zaskakiwały, czarowały innością i dojrzałością. Światy, które stworzyła wyobraźnia tej amerykańskiej autorki, są wyjątkowe i jedyne, do czego można je porównać, to przykładów ze ścisłej czołówki - J. R.R Tolkiena czy Franka Herberta.

Od magii do gwiazd

Kiedy spojrzymy na twórczość Ursuli Le Guin, zobaczymy, że pisarka w swoich opowieściach spina klamrą przeszłość i przyszłość. W tej pierwszej, zamierzchłej, zabiera czytelnika do bajkowego świata Ziemiomorza, gdzie niepodzielnie rządzi magia. Myliłby się jednak ktoś spodziewający się typowego fantasy z jego heroicznymi atrybutami i baśniowymi kalkami. Owszem są tu wojownicy, czary i smoki, ale ponad nimi unosi się duch głębokiej filozoficznej refleksji, a walka dobra ze złem toczy się zarówno pomiędzy istotami zamieszkującymi ten świat, jak i w ich sercach i umysłach. Ged, główny bohater cyklu, staje się arcymagiem i zmaga się z Cieniem – własnym mrokiem, który głęboko zapuścił w nim swoje korzenie. Kiedy dodamy do tego surowe piękno świata opisane jednocześnie oszczędnie i malarsko, wrażenie jest niepowtarzalne.

Tej ascezie autorka przeciwstawia bogactwo drugiego świata – Ekumeny, osadzonego z kolei w przyszłości, czym wpisuje się niejako w nurt science fiction. Przed wiekami ludzka rasa haińska skolonizowała dziesiątki zdatnych do zamieszkania planet. Potem jednak utraciła z nimi kontakt, a światy stały się samodzielne i zapomniały o łączących je więzach, często porzucając osiągnięcia swych twórców.

Miliony lat później Haińczycy próbują powiązać ze sobą napotkane cywilizacje, jednocząc je w luźnym związku samodzielnych planet, zamieszkałych zarówno przez ludzi, jak i jej eksperymentalne, genetyczne mutacje. Podobnie jak w przypadku Ziemiomorza, fantastyka jest tu jedynie nośnikiem do przedstawienia o wiele bardziej uniwersalnych wartości, a także do postawienia wielu pytań o to, dokąd zmierza człowiek i jego cywilizacja. I bynajmniej nie chodzi tu o umiejscowienie jej wśród galaktyk.

Książki Ursuli K. Le Guin są dostępne w formie ebooków w Publio.pl >>

Książki Ursuli Le GuinKsiążki Ursuli Le Guin mat. prasowe

Morze opowieści

Ziemiomorze i Ekumena to nie tylko powieści. Tak, stanowią one szkielet obydwu światów, jednak prawdziwe bogactwo i finezja pisarska Le Guin kryją się w opowiadaniach. „Rybak znad morza wewnętrznego” to pokaźny, ponad 1000-stronicowy zbiór opowieści z dotychczasowej twórczości. Znajdziemy tu i teksty z Ziemiomorza, i z Ekumeny (ta tematyka zdecydowanie przeważa w tej kompilacji), jak i niepowiązane z żadnym z powyższych światów. Co zatem czeka czytelnika w tej książce?

Pełna gama tego, co miłośnik fantastyki i dobrej literatury może sobie wymarzyć. Podróże międzyplanetarne i eksploracje nieznanych galaktyk, utopie i antyutopie, pogoń technologiczną. Dylematy typu: czy naukę można okiełznać tak, by w 100% służyła człowiekowi; gdzie kończy się pokojowa kolonizacja, a zaczyna ordynarny podbój. Obojętnie, po które z tych opowieści sięgniemy, ich centrum zawsze będzie stanowić człowiek. Jako jednostka i część społeczności. Żywy organizm, ale też składowa uczuć i marzeń.

Świat jakby prawdziwy

Tym, co niekiedy bardzo uderza w tych tekstach, jest ich prawdopodobieństwo. Kiedy spojrzymy wnikliwie na świat, który nas otacza, dojdziemy do wniosku, że wizje amerykańskiej pisarki mogą się ziścić. I choć ona sama używa alegorycznego i poetyckiego niekiedy przekazu, jest on bardzo czytelny.

Twórczość Ursuli Le Guin to pisarstwo z najwyższej półki. Mądre, dojrzałe i nieznające żadnych ograniczeń - zarówno w sferze kreacji ukazywanych światów, jak i opisywanych tematów. To niebanalna podróż w czasie i przestrzeni, ale także zwierciadło nieustannie zmieniającego się pojęcia człowieczeństwa. Możliwe, że nie dla każdego, ale pewny jestem, że dla wielu osób, które dotychczas krzywiły się na sam dźwięk słowa „fantastyka”, te opowiadania mogą być swoistym szokiem. Odkryciem pisanym wielką literą. Bo pamiętajmy, że tak naprawdę nie liczy się gatunkowe szufladkowanie, tylko to, co przeczytana książka zostawia w czytelniku. Te opowiadania nie dają o sobie zapomnieć bardzo długo.

Więcej o: