W połowie może się wydawać, że znasz rozwiązanie zagadki. "Muza" jednak cię zaskoczy

"Muzę" czyta się niczym dobry obraz - nieustannie odkrywając inne treści. Oś narracji tworzy opowieść o losach dwóch kobiet. Co je łączy? Pozornie absolutnie nic.

Pierwsza z nich to czarnoskóra Odelle Bastien, która na początku lat sześćdziesiątych przeprowadza się do Londynu w poszukiwaniu pracy. Druga to pół-Żydówka, pół-Brytyjka Oliwia Schloss. Kilka lat przed wybuchem II wojny światowej dziewczyna wraz z rodzicami wyjeżdża na hiszpańską prowincję. Mimo że dzieli je przestrzeń i czas, jest coś, co sprawia, że ich historie się splatają. To wyjątkowy obraz sygnowany przez hiszpańskiego malarza. Ale nie uprzedzajmy faktów...

Oliwia

Harold i Sara to bogate małżeństwo. Ona wniosła olbrzymi posag, on z powodzeniem zajmuje się handlem sztuką. Bardzo kochają swoją jedyną córkę, ale rzadko zwracają na nią uwagę. Z uwagi na niespokojną sytuację na świecie i depresję Sary, postanawiają przenieść się z Londynu do domu wynajętego od hiszpańskiej księżnej. Położony jest z dala od hałasu miasta, nawet od wsi dzieli go spory kawałek drogi.

Już po przyjeździe na miejsce Oliwia dowiaduje się, że została przyjęta do prestiżowej Akademii Sztuk Pięknych w Londynie. Postanawia jednak nie mówić o tym rodzicom. Jej ojciec, który zawodowo zajmuje się handlem obrazami, nie wierzy, że kobieta może być artystką.

Wszystko zmieni się, gdy do ich domu zastuka rodzeństwo Teresa i Isaac Robles. Brat i siostra zostaną zatrudnieni jako służący. Wraz z upływem czasu ich role się zmienią. Teresa zostanie przyjaciółką Oliwii, zaś Isaac - jej kochankiem. To właśnie z ich powodu panna Schloss znów zacznie malować, jednak jej obrazy będą podpisywane inicjałami Isaaca Roblesa...

Odele

Odelle Bastien urodziła się w jednej z brytyjskich kolonii. Wychowała ją mama, ojciec zginął służąc w RAF-ie podczas drugiej wojny światowej. Pani Bastien wiedziała, że aby coś osiągnąć, jej córka musi zdobyć wykształcenie. Udało się - czarnoskóra dziewczyna wyjechała do Wielkiej Brytanii z dyplomem Uniwersytetu Indii Zachodnich. Jednak Londyn w latach 60. nie był tak otwarty i tolerancyjny jak dzisiaj. Odelle utknęła w sklepie obuwniczym. I choć wysyłała podania o pracę w różne miejsca, kolor skóry skutecznie odstręczał jej potencjalnych przełożonych.

W końcu zdecydowała się ją zatrudnić ekscentryczna Marjorie Quick z Instytutu Skeltona. Niedługo potem Odelle poznała Lawrie'go Scotta. Młodego mężczyznę, którego matka popełniła samobójstwo. Pani Scott zostawiła mu w spadku tylko obraz. Malowidło jest podpisane inicjałami IR. Odelle postanawia pomóc przyjacielowi dowiedzieć się, kim jest autor dzieła i ustalić, jaką kwotę może za nie uzyskać. Nieoczekiwanie do jej działań włącza się Marjorie.

Zagadka, której nie rozwiążesz

Oprócz doskonałego sportretowania dwóch głównych bohaterek, Jessie Burton poświęciła wiele uwagi i talentu na stworzenie drugo-, a nawet trzecioplanowych postaci. Każda z opisanych w powieści osób niesie własną, ciekawą historię. W „Muzie” nie spotyka się „papierowych”, jednowymiarowych  postaci. Każda z nich żyje własnym życiem, a nie jak w wielu innych książkach - jest jedynie tłem dla głównych bohaterek. Niewielu autorów może się pochwalić tak doskonałym warsztatem i dbałością o szczegóły.

Niektórym czytelnikom już w połowie książki może się zdawać, że znają rozwiązanie zagadki łączącej Odelle i Oliwię. To jednak złudne wrażenie. Autorka nie idzie utartym szlakiem i nie powiela schematów z innych powieści. Na sam koniec „Muzy” wszystkich czeka spore zaskoczenie.

Powieść jak obraz

Tyle o akcji. Kolejny, ale nie mniej ważny filar książki tworzą barwne i szczegółowe opisy. Każda scena to swojego rodzaju pejzaż. I nie chodzi tu o nużące, rozwlekłe teksty, tylko treściwe, zwięzłe narracje raz oddające zapach hiszpańskiej ziemi, innym budujące klimat deszczowego Londynu. Dodatkowo sposób, w jaki autorka zapoznaje nas z poszczególnymi wrażeniami, daje efekt niewidzialnego narratora – czytając „Muzę”, czujemy się, jakbyśmy stali tuż obok bohaterów, byli świadkami ich zmagań.

Znakomicie opisane charaktery, ich przemiana i zagmatwane losy to kolejny „odcień” tej książki. Uważni czytelnicy znajdą w niej też lekcję historii i szkic przemian społecznych, które dokonały się z XX wieku.

Autorka musiała też odbyć tytaniczną pracę, przeszukując archiwa. Choćby po to, by szczegółowo oddać szczegóły strojów bohaterów. Dzięki niej wiemy, że w latach trzydziestych bogate damy ubierały się w doskonale skrojone jedwabie i wełny. Majstersztykiem jest opis sukni Sary, którą włożyła na urządzoną przez jej męża kolację. Mieniące się cekiny, wyszyte oczy – tak mogła się pokazać tylko zamożna kobieta, której mężem był mężczyzna związany ze środowiskiem artystycznym. Równie wiernie oddany jest Londyn z lat 60. Kultowe kluby, układ ulic, podziały społeczne – nic tu nie zostało wymyślone.

I choć w wielu przypadkach Jessie Burton dokładnie odwzorowuje rzeczywistość, a losy bohaterów, choć niezwykłe – nie tracą znamion realności, to „Muzę” czyta się jak powieść magiczną, pełną ciepła i czaru.

Książka w formie ebooka jest dostępna w Publio.pl

'Muza''Muza' mat. prasowe