Po skandynawskich kryminałach czas na fantastykę. Tę sagę ciężko z czymś porównać

Fantasy oparte na skandynawskich mitach? To już było - ale jeszcze nikt nie pisał w tak wyjątkowy i oryginalny sposób, jak Siri Pettersen.

Mało które książki w pełni oddały niepowtarzalny klimat nordyckich wierzeń i legend. Sięgało po nie już wielu pisarzy, od J. R. R. Tolkiena i Paula Andersona po Marcina Mortkę i Jakuba Ćwieka.

Ale aby w pełni oddać tajemniczą, nordycką atmosferę, potrzeba czegoś więcej niż tylko rozumieć stare mity - trzeba po prostu mieć je we krwi. Tak jak norweska pisarka Siri Pettersen, której trzeci tom trylogii „Krucze Pierścienie” właśnie ukazał się na rynku.

Trylogia Siri Pettersen jest dostępna w formie ebooków w Publio.pl >>

Mrok z północy

Za co lubimy Skandynawię? Za meble z Ikei, doskonałe kryminały, a może za specyficzną pragmatyczność i zdystansowanie do świata? Po części tak. Niby tamtejsi mieszkańcy też są "europejscy", a jednak odmienni w pewien nieuchwytny sposób.

Skąd bierze się ta inność? Może z tego, że ci przyjaźni i skłonni do zabawy ludzie mają też drugą naturę – o wiele surowszą i mroczniejszą, ukształtowaną przez własną historię i otoczenie, w którym żyją od wieków. I to właśnie ten skandynawski mrok sprzedaje się najlepiej, zarówno w kinie, jak i w literaturze.

 

Mit w ilościach śladowych

Ze skandynawskimi mitami mierzyło się wielu. Autorzy często przenosili istniejące już legendy na karty własnych opowieści. Z zupełnie innego założenia wyszła norweska pisarka Siri Pettersen, kiedy zaczęła tworzyć swoją trylogię i kreować przedstawiony w niej świat. Autorka nie trzyma się kurczowo najsłynniejszych mitów i podań - są one tylko punktem wyjścia jej opowieści.

Pettersen stworzyła podzielony na jedenaście krain świat Ym i nie zaludniła ich ludźmi. Owszem aetlingowie są do nich bardzo podobni, jednak posiadają ogony, dzięki którym po przejściu Rytuału mogą czerpać siłę Evny, esencji przepełniającej ich świat. Czują moc lasów i strumieni, gór i wiatrów, a także samego życia. Są nierozerwalnie połączeni ze swoim miejscem, wzbogaceni o zmysł, który został darowany tylko im.

Z dala od ludzi

Człowiekiem jest za to główna bohaterka trylogii - rudowłosa Hirka, dziewczynka przygarnięta przez zielarza, której pochodzenie sprytnie ukryto. Dlaczego? Bo w książkach Pettersen ludzie to zło - bezogoniaste, okrutne istoty, które kiedy pojawią się w krainach Ym, ulegają straszliwej chorobie zwanej Zgnilizną. Dla aetlingów są Ślepymi – bestiami żądnymi krwi i mordu.

Ludzi, według podań, już na sam zapach posoki ogarnia szał. Poza tym są potencjalnie niebezpieczni, gdyż nawet jeżeli nie okażą się okrutnymi potworami, to mogą bezwiednie otworzyć przejście między światami, przez które przedostają się jeszcze gorsze koszmary. Jak nie trudno się domyśleć, Hirce - jako odmieńcowi - nie będzie łatwo.

Trzytomowa uczta

Już pierwszy tom cyklu – „Dziecko Odyna” – mocno zaostrza apetyt. Chociaż był debiutem literackim pisarki, zadziwiał dojrzałością i doskonałym wyczuciem. Mimo skomplikowanej fabuły, autorka uniknęła tak częstych u nowicjuszy literackich mielizn i stworzyła własny, niepowtarzalny klimat.

Nie odkryła też od razu kart, pozwalając czytelnikowi snuć własne przypuszczenia odnośnie rozwoju fabuły, a co ważniejsze - doszukiwać się odniesień do faktycznie istniejących mitów. Samej Hirce też daleko było do sztandarowych bohaterek fantasy.

„Zgnilizna”, która ukazała się w zeszłym roku, tylko ugruntowała pozycję Pettersen wśród autorów fantastyki. Książka poszerza stworzone przez autorkę uniwersum, ukazuje też inne ze światów i prawa, które w nich rządzą. Autorka konsekwentnie buduje i splata ze sobą wątki, na szczęście nie komplikując ich zbytnio, przez co czytelnik mimo mnogości zdarzeń nie traci orientacji w fabule.

Chociaż mówimy o konwencji fantasy, to trzeba przyznać, iż baśniowość nieodzowna dla tego gatunku, stopniowo zaczyna stanowić tło, oddając pola bardziej uniwersalnym, „ludzkim” motywom jak np. krytyka współczesnej cywilizacji.

 

Ponieważ każda dobra opowieść musi mieć swój koniec, podobnie jest też z „Kruczymi Pierścieniami”. Wieńcząca sagę "Enva" jest najdojrzalszą i najmroczniejszą częścią cyklu. Może dlatego, że Hirka musi dokonać ostatecznych wyborów, w których na szali położona jest nie tylko jej przyszłość, ale także równowaga światów i bezpieczeństwo najbliższych jej sercu przyjaciół. .

Siri Petersen udało się stworzyć coś, co rzadko udaje się debiutantom. Pełnokrwistą, wolną od nachalnych zapożyczeń opowieść, która z tomu na tom zyskuje na autentyczności. Wspartą na mitach, doprawioną smaczkami pochodzącymi z wielu kultur (w tym tej popularnej), a jednocześnie - ze wszech miar oryginalną. Piękną i mroczną w skandynawski sposób.

Pisarka stworzyła książki magiczne, ale nie w sensie magii tak typowej dla książek fantasy, lecz odnoszącą się do siły bardziej pierwotnej, szamańskiej, sięgającej początków ludzkości.

To nie jest kolejny literacki klon George’a R. R. Martina, Roberta Jordana czy Marion Zimmer Bradley. To Siri Pettersen, o której może w przyszłości być naprawdę głośno. Kto wie, może po fali skandynawskich kryminałów nadejdzie czas na skandynawską fantastykę? Jeżeli na tak wysokim poziomie, to nic, tylko czytać!

Trylogia Siri Pettersen jest dostępna w formie ebooków w Publio.pl >>

Więcej o:
Komentarze (6)
Po skandynawskich thrillerach czas na fantasy. Tę sagę ciężko z czymś porównać
Zaloguj się
  • shadowthrone

    Oceniono 4 razy 2

    Przykro mi rozczarowywać potencjalnych czytelników, ale ta seria to typowy aż do bólu schemat cudownego dziecka-niespodzianki dorastającego w mocno niesprzyjających okolicznościach. Liczba książek fantasy i nie tylko wykorzystujących ten schemat jest tak gigantyczna, że wymyślenie tu czegokolwiek oryginalnego naprawdę przerasta możliwości pani Pettersen. Akcja powieści umiejscowiona jest w fantastycznej krainie przypominającej Skandynawię, zamieszkałej przez rasę "ludzi" wyróżniających się posiadaniem ogonów. Ogony przydają się im mniej więcej tak samo intensywnie jak mnie owłosienie na uszach i pomijam już to, że w śnieżnym klimacie odstające części ciała zbyt często odmrażają się, by mogły istnieć z przyczyn naturalnych. No, ale to fantasy i nikomu nic nie odmarza. Wręcz przeciwnie. Brak ogona pełni w opisywanej społeczności mniej więcej tę samą funkcję co posiadanie rogów w kulturze chrześcijańskiej. Tu na scenie pojawia się główna bohaterka, Hirka, straszliwie bezogoniasta. Przybrany ojciec Hirki, zamiast ukatrupić przyszłą zgniliznę, zakamuflował jej odmienność bajeczką o namolnych wilkach, które, ze wszystkich odstających od małej Hirki elementów, zeżarły jedynie jej ogon. Wszyscy oczywiście uwierzyli mu na słowo. W ten sposób nasza bohaterka dotrwała radośnie do ulubionej przez wszystkich autorów i autorki fantasy fazy dojrzewania, kiedy to mogła zapoznać odpowiednich książąt i wziąć udział w nieuniknionym wątku romantycznym, czyniącym książkę idealnym obiektem westchnień dla dorastających nastolatek. Schemat cudownego dziecka, które, zupełnym przypadkiem oczywiście, okazuje się lokalnym katalizatorem rewolucji społeczno-ustrojowych, wybuchów wulkanów, upadków bóstw, odkryć naukowych i aktywacji tuneli kwantowych do innego wymiaru, jest niestety oklepany i nudny aż do wymiotów włącznie. Bohaterka dokonuje wyborów roznoszących jej dotychczasowe życie w drzazgi, zastanawiając się mniej więcej równie intensywnie jak ja przy wyborze skarpetek rano. To, że bez żadnego treningu i nauki zmienia się w lokalny odpowiednik czarodziejskiego Jamesa Bonda nikogo z czytelników już chyba potem nie dziwi? Czy taka historia może w ogóle mieć jakiekolwiek ślady oryginalności fabuły? Niestety nie. Droga ku chwale naszej umiłowanej bohaterki jest po prostu nieunikniona. Nawet bez ogona. Szybka akcja skrywa po części nieracjonalne zachowania i zdumiewające zmiany osobowości bohaterów. Nie wystarcza ona jednak do ukrycia faktu, że książka ta niczym nie odróżnia się od dziesiątek innych podobnych schematycznych czytadeł. Niczym.
    Nie zdołałem się zmusić by stracić czas na tomy 2 i 3. Najlepiej jednak jak sami się przekonajcie.

    Podsumowanie: mało oryginalna historia bohaterskiej panienki, która nagle została straszliwym potworem, sfajczyła swoją chatę i zmieniła świat, doznając przy okazji skokowego wzrostu IQ i dokonując seryjnie rzeczy bohaterskich w towarzystwie swego tragicznie ukochanego ukochanego, który w niczym jej nie ustępował i w kilku rozdziałach dokonał tylu heroicznych czynów, że starczyłoby ich na 4 tomy "Koła czasu". Niestety nie widzę żadnego sensu w kupowaniu następnych tomów.

  • Irek Kowalski

    Oceniono 1 raz 1

    brzmi jak, wypisz - wymaluj, scenariusz Avatara
    ale wierzę, że to tylko kiepska recenzja, a książki może są naprawdę dobre; trzeba będzie sprawdzić ;)

  • powiatowy_joe

    Oceniono 1 raz -1

    Ale z okładkami wydawca trochę przestrzelił. Szczególnie ta pierwsza z ogonem. Lekko niesmaczne. A to dziwne, bo REBIS wydawał dotychczas w doskonałej jakości.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX