Pikantne historie to mało powiedziane. Po tej książce inaczej spojrzycie na... bakłażana [FRAGMENTY]

Szukacie książki, która pod pretekstem lekkiej opowieści poruszy ważne kwestie dotyczące kultury Wschodu i pozycji kobiet? "Pikantne historie dla pendżabskich wdów" to historia dla Was.

Nikki, córka indyjskich imigrantów, jest barmanką w Zachodnim Londynie, w samym sercu zamkniętej społeczności imigrantów z Pendżabu. Kiedy popada w finansowe tarapaty, postanawia poprowadzić kurs kreatywnego pisania. Ta niewinna decyzja wywołuje lawinę zaskakujących wydarzeń – od rewolucyjnego jak na sikhijskie wdowy ekshibicjonizmu aż po wielki skandal. Kiedy plotki wdów rzucają szokujące światło na śmierć młodej żony – nowoczesnej kobiety takiej jak Nikki – i kiedy wśród przyjaciółek rozchodzą się niektóre z erotycznych opowieści z zajęć, wybucha skandal, który stwarza zagrożenie dla wszystkich.

Książka jest dostępna w formie ebooka w Publio.pl >>

"Pikantne historie dla pendżabskich wdów" właśnie trafiły na półki w księgarniach. Poniżej publikujemy fragment książki.

FRAGMENTY KSIĄŻKI

"Pikantne historie dla pendżabskich wdów"

Balli Kaur Jaswal

tłum. Agnieszka Wyszogrodzka-Gaik 

wyd. Czarna Owca

– Rety! – zawołała Olive, odrywając wzrok od kartki. – Nie spodziewałam się czegoś takiego. Myślałam, że to będą jakieś babcine romanse. A to jest naprawdę niegrzeczne.
– Sheenie sporo brakuje, żeby być babcią – zauważyła Nikki. – Jest gdzieś w połowie między trzydziestką a czterdziestką. Jej mąż zmarł na raka kilka lat temu. – Nikki nie pojmowała, dlaczego Sheena wolała towarzystwo starszych konserwatywnych kobiet, a nie osób w swoim wieku. – Jest tego więcej. – Nikki przejrzała kartki i wskazała na akapit pośrodku.
– Nie gryź mnie tam – ostrzegł ją. Posłuchała go, ale kiedy jej usta zaczęły się męczyć od tego posuwistego ruchu w górę i w dół, zahaczyła zębami o jego skórę, a wtedy ekstaza wstrząsnęła ich ciałami, jakby raził ich prąd. Z ust męża wydobył się dźwięk świadczący o bólu i przyjemności.
– Ma smykałkę do pisania – zauważyła Olive.
Nikki odwróciła stronę i powiodła wzrokiem po następnej.
– Hej, jest zwrot akcji – powiedziała. – Zaczęła kręcić z boyem.
Neena opadła na dłonie i kolana, a on stanął za nią i wsunął palce pomiędzy jej wilgotne wargi. Zaczęła kręcić biodrami w oczekiwaniu na jego wielkiego, twardego członka. Zwykle Ramesh był zbyt zajęty dźwiganiem bagażu i wypełnianiem innych obowiązków w hotelu, żeby zwracać uwagę na gości, ale tego ranka widział, jak wysiadała z autobusu, który przyjechał z lotniska. Wiatr uniósł jej spódnicę i odsłonił na ułamek sekundy czerwone koronkowe majtki, które teraz leżały zmięte obok łóżka. Chłopak nie mógł uwierzyć, że właśnie w nią wchodzi. Jęczała:
– Tak, tak, o, jak dobrze.
Ramesh podniósł wzrok, świadom, że kocha się z żoną innego mężczyzny.
– Dalej, Neeno – powiedziała Olive. – Rzeczywiście próbuje wszystkiego.
– Tylko że jej mąż się temu przygląda. I sprawia mu to przyjemność.
Ramesh nawiązał kontakt wzrokowy z Kirpalem, który siedział na fotelu w kącie pokoju. Trzymając w ręku swoją męskość, przyglądał się żonie jęczącej z pożądania, kiedy Ramesh wsuwał się w nią i z niej wysuwał.
– Pozostałe opowiadania są równie sprośne? – spytała Olive.
– W zasadzie tak.
– A to niegrzeczne flirciary – rzuciła Olive. – Kto to czyta, oprócz ciebie i wdów?
– Na razie nikt – odparła Nikki. – Ale to może ulec zmianie. Rozważam, czy po zebraniu opowiadań nie spróbować ich gdzieś wydać.
– Hm – zastanowiła się Olive. – No, nie wiem. Są bardzo osobiste. Wdowy mogą się czuć swobodnie, dzieląc się nimi z tobą, ale ich opublikowanie to całkiem inna sprawa.
– Te kobiety są o wiele śmielsze, niż sądziłam – stwierdziła Nikki. – Potrafię wyobrazić sobie Arvinder przemawiającą podczas wiecu Fem Fighters. Albo Preetam podczas jakiegoś dramatycznego odczytu.
Olive przechyliła głowę, uśmiechnęła się i posłała jej spojrzenie z rodzaju „wyskakujesz przed orkiestrę”. Nikki świetnie je znała, chociaż przywykła do tego, że w ten sposób patrzyła na nią raczej Mindi.
– Możemy nad tym popracować – skończyła Nikki.
Nagle w kuchni rozległ się krzyk. Nikki otworzyła drzwi i zobaczyła Sama, który podskakując, ściskał palce lewej dłoni prawą ręką.
– Co się stało?
– Oparzyłem się gorącą wodą. Zepsuł się wskaźnik na panelu zmywarki.
Sanja podeszła do urządzenia i otworzyła je, odwracając twarz. Ze zmywarki wyleciał wielki kłąb pary. Dziewczyna ostrożnie wyciągnęła naczynia i zaczęła je układać na blacie. Sam, mrucząc coś pod nosem, wyszedł z kuchni. Nikki podreptała za nim. Na dźwięk chichotu kuchennych pomocników zawahała się. Nie musiała sprawdzać, czy Samowi nic się nie stało. Bo nic mu się nie stało. Zajęła swoje miejsce przy barze.
– Przeklęci idioci – burknęła.
– Kto? – spytała Olive.
– Ci goście z zaplecza.
– Nie przejmuj się nimi. To zazdrośnicy – przypomniała jej Olive.
– Pewnie tak – przyznała Nikki. – Ale czasami rozumiem, skąd mógł im przyjść do głowy taki pomysł. Sam zatrudnił mnie, choć nie miałam doświadczenia. To trochę dziwne, prawda?
Olive wzruszyła ramionami.
– Dostrzegł w tobie potencjał. Niewykluczone, że mu się podobałaś, ale próbował cię zaprosić na wspólne wyjście wieki po tym, jak zaczęłaś tu pracę. I odmówiłaś. Od tamtego czasu nie zmienił sposobu, w jaki cię traktuje.
– Zmienił. Kiedyś potrafiliśmy rozmawiać i się śmiać, ale od tamtego czasu czuję się skrępowana. To wszystko wina Garry’ego i Viktora. – W skrytości winiła także siebie. Czy naprawdę musiała powiedzieć Samowi komplement?
– Każ im spadać – poradziła jej Olive. – Śmiało. Pokaż im, gdzie ich miejsce.
Chociaż Nikki była wściekła, wzdrygnęła się na myśl o konfrontacji twarzą w twarz. Bała się tego, co mogliby jej powiedzieć – „sama się o to prosiłaś”. Obawiała się, że nie zdołałaby ich przekonać, iż się mylą.
– W sumie to nie jest nic wielkiego. Mogę ich po prostu ignorować – stwierdziła.
Olive uniosła brew, ale nic nie powiedziała. Drzwi się otworzyły i w progu stanął młody mężczyzna. Nikki nie zdążyła ukryć zadowolenia malującego się jej na twarzy. Olive powiodła wzrokiem za jej spojrzeniem i przyglądała się Jasonowi, który zmierzał w stronę baru.
– Kto to?
– Chłopak, którego poznałam niedawno – burknęła Nikki, a na jej usta wypłynął uśmiech. Nagle zrobiła się aktywna i zaczęła pucować lśniący blat. – Cześć – rzuciła swobodnie, kiedy Jason stanął obok.
– Pub O’Reilly’s – powiedział. – Jest ich z siedemnaście. To mój czwarty.
– Przecież wspomniałam o Shepherd’s Bush, prawda? – spytała Nikki.
Jason się zastanowił.
– Możliwe. Umknęło mi to.
– Nie podała ci adresu? – zdziwiła się Olive. – A tak przy okazji, jestem Olive, dama dworu Nikki.
– Miło mi – odparł Jason. – Naprawdę mi głupio, ale zanim cokolwiek zamówię, muszę skorzystać z toalety. Nikki wskazała mu drogę.
– Jest słodki – skomentowała Olive, kiedy Jason nie mógł już jej słyszeć.
– Tak myślisz? Sama nie wiem – odpowiedziała jej Nikki.
– Chrzanisz. Widziałam twoją minę, kiedy wszedł do środka. Jak się poznaliście?
– Wyobraź sobie, że w świątyni. Oboje poszliśmy na papierosa w to samo miejsce. Nie miałam jeszcze okazji zapytać go, co robił w świątyni.
– Może się modlił?