Finał "Trylogii Diny" - czy będzie taki sam emocjonalny rollercoaster jak w poprzednich tomach?

Właśnie ukazało się "Dziedzictwo Karny" - finał "Trylogii Diny". Dla tych, którzy dali się oczarować poprzednim częściom cyklu Norweżki Herbjorg Wassmo, to ostatnia szansa na powrót do nadmorskiego Reinsnes drugiej połowy XIX wieku.

Kryminały, fantastyka, poradniki i literatura faktu – tak wyglądają "topki" największych księgarni. Czy jednak tylko to czytamy? A co z literaturą piękną? Książkami, które nie będą powieścią jednego sezonu? Po które z równą przyjemnością sięgniemy także za dziesięć czy dwadzieścia lat? Na szczęście moda na grube księgi, powieści "z prawdziwego zdarzenia", wróciła i wciąż trwa. Stąd sukces "Szczygła" Donny Tartt, "Małego życia" Hanyi Yanagihary. Na fali tego samego trendu przypomnieliśmy sobie "Półbrata" Larsa S. Christensena i doczekaliśmy się przekładów książek innej norweskiej pisarki – Herbjørg Wassmo. W tym "Trylogii Diny", której zwieńczeniem jest świeżo wydane "Dziedzictwo Karny".

"Trylogia Diny" jest dostępna w formie ebooków w Publio.pl >>

Kobiety i on

Druga połowa XIX wieku. Pośród surowego krajobrazu północnego wybrzeża Norwegii stoi rodzinna siedziba Grønelvów. To właśnie do Reinsnes wraca Beniamin z małym zawiniątkiem w rękach. Wykształcony w Kopenhadze doktor próbuje uciec na prowincję przed zagrożeniami ówczesnego świata, ten go wciąż jednak nieodparcie pociąga. Podobnie jak dwie krańcowo różne kobiety: córka służącej Hanna i Anna, panienka z dobrego domu. Gdy Beniamin wybiera jedną z nich, jeszcze bardziej pożąda drugiej…

W życiu Beniamina są jeszcze dwie ważne osoby – zmagająca się ze "świętą chorobą" córka Karna oraz jego matka Dina, postać spajająca wszystkie tomy trylogii Wassmo: "Księgę Diny", "Syna szczęścia" oraz "Dziedzictwo Karny". Kiedyś dziewczyna, która podczas własnego wesela uciekła na drzewo przed małżonkiem, potem matka, która romansuje z kilkanaście lat od siebie młodszym przyjacielem własnego syna, teraz kobieta interesu, która jako jedyna umie uratować Grønelvów przed finansowym upadkiem.

Dina zamierza ocalić dziedzictwo Karny. Czy jednak wraca tylko po to, by znów postawić Reinsnes na nogi? Wraz z pojawieniem się babci Diny otwierają się stare rany. Wracają dawne urazy i traumatyczne wspomnienia, ale razem z nimi także życie, które na wiele lat zamarło w tym oddalonym od świata zakątku.

 

W sieci kłamstw, pozorów i pragnień

Herbjørg Wassmo udziela w swoich powieściach głosu przede wszystkim kobietom – tym, które odkrywają w sobie siłę, by łamać schematy i realizować marzenia. Są zdolne przeciwstawić się zastanemu porządkowi i tradycji. Ale też poświęcić siebie dla kochanego mężczyzny – czasami nie spodziewając się w zamian niczego, innym razem żądając wszystkiego.

W książce norweskiej pisarki nic nie jest czarno-białe. Jedynym sposobem na wyjście z sieci kłamstw, pozorów i pragnień jest szczerość. Na nią zaś nikt nie umie się zdobyć. W scenerii XIX-wiecznej Norwegii rozgrywa się więc uniwersalny dramat – rodzinny i miłosny.

Zresztą mimo rozbudowanego tła społeczno-obyczajowego wydarzenia z "Dziedzictwa Karny" równie dobrze mogłyby stanowić oś współczesnej powieści. Nie na twistach fabularnych opiera się bowiem ta historia, a na grze emocji. Miłości, zazdrości, nienawiści, lęku przed grzechem, pożądaniu, tęsknocie…

Jedyne możliwe zakończenie

Co więc wyróżnia całą "Trylogię Diny" z masy podobnych opowieści? Przede wszystkim zmysłowość – postaci i natury, momentami na granicy szaleństwa (zwłaszcza w pierwszym tomie cyklu). Do tego dochodzi atmosfera melancholii i aura tajemnicy. W książkach Wassmo duchy bywają nie mniej rzeczywiste niż żywi. Pilnują tych, których kochały. Dręczą ich wyrzutami sumienia. Chcą wyrównać rachunki. Paradoksalnie dzięki takim zabiegom historia zyskuje większy realizm.

Zaskakuje również zderzenie historii miłosnej, a raczej wielu takich historii przeplatających się ze sobą przez całą trylogię, z opowieścią o świecie, który krok za krokiem, nieodwracalnie wkracza w nowoczesność, jaką znamy – z mediami, przemysłem, kapitalistyczną pogonią za pieniądzem. Rzeczywistość duchów ustępuje cywilizacji. Coraz mniej w niej miejsca na porywy serca. Nie ma też zrozumienia dla daru, który posiada tytułowa Karna.

Otaczał ją taki blask. Zewsząd napływały kaskady światła. Karna stała przy łóżku, chwyciwszy się go. Trzymała się wezgłowia. Ale miała wrażenie, że to nie wystarcza. Nie wiedziała, gdzie ma włożyć palce.

Wtedy babcia zdjęła koronkowy szlafrok i położyła go na łóżku, potem uniosła czerwoną suknię wysoko ponad głowę. Kiedy spódnica omiotła podłogę, Karna zobaczyła słup światła, przecinający głowę babci na dwie części.

– Nie, babciu! – zawołała głośno.

Płonęła! To tak strasznie bolało. Nie dało się tego wytrzymać.

Usłyszała własne wycie, a potem wszystko zniknęło. (…)

Twarz babci się rozpłynęła. Ale przedtem spojrzała na Karnę tak, jakby patrzyła na kogoś, kogo nie znała.

A może ona nie była Karną? Może tylko im się tak wydawało? Może ona była kimś, kogo wszyscy się obawiali, ale nie mieli odwagi wymienić jego imienia? Kimś, kto widział wszystko, o czym się nie mówiło?

"Dziedzictwo Karny" to historia powrotów do miejsca, w którym wszystko się zaczęło i wszystko musi zakończyć. Ukrywane latami sekrety wreszcie wychodzą na jaw. Ktoś prosi o przebaczenie. Kogoś niszczy zazdrość. Ktoś inny poznaje smak miłości i nienawiści. Wszyscy zaś siłę słów, które nie zostały wypowiedziane w porę.