"Policjanci: ulica" - Katarzyna Puzyńska w wywiadach bez cenzury o pracy w policji

Katarzyna Puzyńska wraca z zupełnie nową książką. Po serii wyśmienitych kryminałów postawiła na... wywiady z policjantami. Tak powstali "Policjanci: ulica".

Katarzyna Puzyńska w "Policjanci: ulica" tym razem przeniesie nas nie do Lipowa, ale do jak najbardziej realnej Polski AD 2018. W serii wywiadów z policjantami pokaże, jak wygląda służba w polskiej policji i z czym muszą mierzyć się funkcjonariusze. A jest co czytać, bo Puzyńska serwuje czytelnikowi jazdę bez trzymanki i bez cenzury. Zapomnijcie o tym, co widzieliście w filmach. "Policjanci: ulica" to książka, którą przeczytacie jednym tchem.

Dobrze użyty paralizator jest jedynym środkiem przymusu, który zadziała na każdego. Dobrze użyty. Czyli zgodnie z warunkami, dobrze trafiony, dobrze wycelowany. Ja mówię głównie o osobach pod wpływem narkotyków. Bo to jest to, na co zadziała paralizator bardziej niż wszystko inne. Osoba po amfetaminie, po różnych dopalaczach, ja mogę po niej skakać, siedzieć na niej, ja mogę psikać gazem, mogę okładać pałką, a ta osoba będzie "nieśmiertelna". Jest nie do obezwładnienia. Czterech, sześciu takich, jak ja większych policjantów, nie da rady. (...)

 

Troszkę zyskał złej prasy, ale to wynika z uświadamiania społeczeństwa i też ze złego użycia. A to jest środek, który tak naprawdę niweluje dysproporcje pomiędzy policjantem a napastnikiem. Przy pomocy takiego urządzenia pięćdziesięciokilowa policjantka, mająca metr sześćdziesiąt wzrostu, jest w stanie obezwładnić dwumetrowego faceta, który waży sto czterdzieści kilo. I nie dopuszcza do tego, że on jej dotknie.

Puzyńska z policjantami rozmawia bez cenzury. O wszystkim. O interwencjach zwykłych i brutalnych, o dobrych wydarzeniach, ale i o tych, które zostają w pamięci na długo. Jak samobójstwo na torach:

Położył się na torze i pociąg go po prostu przejechał na pół. Nogi z kawałkiem tułowia leżały sobie z jednej strony, no a tułów z głową, ze wszystkim, leżał sobie z drugiej strony. (...)

- Panowie, przyłóżcie się naprawdę, żeby pozbierać te wnętrzności, bo tam rodzina stoi. Bo to będzie i z mojej strony głupio i z waszej, żeby nagle gdzieś tu wątroba leżała.

No i chłopaki jelita ciągnęli spod tych kół. Strasznie to wyglądało. Mnie to wymiotów jakoś nie ciągnęło, ale staraliśmy się, żeby wszystko było wyzbierane. Bo potem co? Rodzina przyjdzie na miejsce i okaże się, że wątroba dziadka leży?

Puzyńska wypytuje swoich rozmówców z wprawą, której brakuje wielu dziennikarzom. Dzięki swojej profesji widać, że doskonale wie, o co zapytać, jakie są bolączki policjantów, o czym oni sami najbardziej chcieliby porozmawiać. Siedem wywiadów pokaże wam pracę w policji od strony prawdziwej - nie serialowej, czy książkowej. To właśnie tak wygląda. Nie zawsze jest pięknie. Przede wszystkim jest niespokojnie. A niekiedy bywa strasznie do tego stopnia, że trudno jest sobie z tym poradzić.

 

Trzeba dobrać słowa. Trzeba powiedzieć to w sposób spokojny, zrównoważony. No i jednoczesnie od razu czekać na reakcję. Wiadomo, że reakcje są różne. Zwłaszcza matek, które tracą dzieci. Bo tu działa ta śmierć w odwrotną stronę (...). Stracić dziecko to jest taka odwrotna, nienaturalna kolej rzeczy. Zawsze tak się to odbywa, że najpierw odchodzą ci starsi, a potem ci młodsi. A w odwrotną stronę to jest okropna sprawa.

A śmierć faktycznie ma swój zapach?

Tak. Niesamowity, słodki zapach śmierci. Nie wiem dlaczego. Tak mi zawsze mówili starzy policjanci:

- Zobaczysz, jak pachnie śmierć.

I faktycznie do tej pory zapach śmierci jest... Nie wiem, czy to medykamenty, czy to pozostałości po tych środkach, które zostawiają ratownicy. Nie wiem, jak to określić, ale ten zapach jest zawsze taki sam. I te spadające buty. Zawsze się mówi, że buty z trupa spadają.

Te wywiady to również obraz naszej policji od strony oficjalnej - od strony zarobków, wyposażenia, szkoleń, zaangażowania, alkoholizmu, problemów, motywacji. Nie znajdziecie tu tematów tabu, o których nie można mówić. Katarzynie Puzyńskiej policjanci z różnych jednostek opowiedzieli o wszystkim, o co zapytała.

Ja tego nie traktuję jako pracę, ale jako służbę. (...) Zrobiłem coś. Wiedziałem za jakie pieniądze będę pracował. Z moimi możliwościami i doświadczeniem mógłbym zarabiać więcej gdzie indziej, ale nie żałuję tego.

"Policjanci: ulica" to coś lepszego, niż kolejny kryminał z wymyśloną zbrodnią. Tu wszystko wydarzyło się naprawdę, dzieje się każdego dnia na ulicach. My tego nie widzimy, dlatego tym ciekawiej się o tym czyta.

"Policjanci: ulica", Katarzyna Puzyńska, Wydawnictwo Prószyński i S-ka. W księgarniach od 19 czerwca 2018!

Wszystkie fragmenty pochodzą z najnowszej książki Katarzyny Puzyńskiej.