Leonardo Da Vinci na 800 stronach - genialna lektura o życiu geniusza [RECENZJA]

Walter Isaacson kilka lat temu we wciągający sposób opowiedział o kontrowersyjnym wizjonerze, jakim był Steve Jobs. Teraz sięgnął po historię geniusza, którym był Leonardo Da Vinci. I znowu udało mu się stworzyć fascynujący portret niebanalnego umysłu. I pokazać też zwykłego człowieka.

Większość ludzi wie ze szkoły, że Leonardo Da Vinci to geniusz, autor "Mony Lisy" i "Ostatniej wieczerzy", wiele uwagi poświęcał ludzkiej anatomii i eksperymentował "z różnymi rzeczami". Niektórzy mogli słyszeć, że był leworęczny, a swoje zapiski szyfrował tak, by nikt nie mógł ich odczytać - pisał od prawej do lewej strony; w dodatku każda stawiana przez niego litera była odwrócona. Z tym ostatnim mitem Isaacson rozprawia się w swojej książce.

Niektórzy spekulują, że Leonardo specjalnie przyjął taki sposób zapisu, traktując go jak rodzaj szyfru, który miał uniemożliwić odczytanie rękopisów osobom niepowołanym. Interpretacja ta jest jednak nietrafiona; odczytanie zapisków wymaga oczywiście pewnego wysiłku, ale jest możliwe nawet bez użycia lustra. To, że Leonardo pisał tak, a nie inaczej, wynikało z jego leworęczności - stawiając litery od prawej do lewej, unikał po prostu rozmazywania atramentu. Taki styl pisania nie jest zresztą ewenementem. Jak słusznie zauważył matematyk Luca Pacioli, przyjaciel Leonarda, inne leworęczne osoby pisały niekiedy w identyczny sposób. Popularny piętnastowieczny podręcznik kaligrafii zawiera nawet porady dla leworęcznych czytelników na temat tego, jak posługiwać się lettera mancina, to znaczy pismem lustrzanym.

Biografia Jobsa, która stała się bestsellerem i jedną z najczęściej komentowanych książek w 2011 roku, to owoc m.in. ponad czterdziestu rozmów z twórcą Apple, które Walter Isaacson przeprowadził z nim w ciągu dwóch lat. Tym razem były szef CNN i redaktor naczelny "Time", a dzisiaj dyrektor generalny Aspen Institute z oczywistych powodów nie mógł porozmawiać ze swoim bohaterem. Wykonał jednak kawał dobrej roboty, przekopując się przez tony dokumentów - w tym notatniki Leonarda, liczące ponad 7200 stron.

I mimo tego, że Leonardo Da Vinci nie żyje od 500 lat, na kartach biografii Isaacsona to postać "z krwi i kości". Opowieść licząca 800 stron naprawdę wciąga, jest to pozycja wnikliwa i fascynująca, a jej  dodatkowym atutem jest to, że konstrukcja ułatwi czytelnikom powrót do konkretnych fragmentów w przyszłości - a chętni znajdą się na pewno.

ryc. 104ryc. 104 materiały prasowe

"Także w dziedzinie malarstwa potrafię wykonać wszystko, co tylko możliwe"

"Był mężczyzną o wyjątkowej urodzie i niezwykłym wdzięku" – twierdził Giorgio Vasari, który w połowie XVI wieku pisał o Da Vincim w "Żywotach najsławniejszych malarzy, rzeźbiarzy i architektów". – "Blaskiem postaci łagodził wszelką zawiść" - dodawał. Do tego był genialnym wynalazcą, niezwykle utalentowanym artystą, ekscentrykiem (co pokazywał choćby swoim ubiorem), czasem ocierał się o herezję; był bękartem, homoseksualistą i wegetarianinem. Miał wiele twarzy, a Isaacson poświęca każdemu aspektowi życia Da Vinciego sporo miejsca. Bardzo istotną i interesującą częścią uczynił opowieść o dziełach, które wyszły spod ręki artysty - nie tylko obrazach.

W książce Isaacsona nie mogło zabraknąć ustępów poświęconych "Monie Lisie" czy "Damie z gronostajem", z biografii Leponarda dowiadujemy się również m.in. jak wyglądała historia "Zbawiciela świata" - obrazu, na temat którego przez lata prowadzono dyskusję: "namalował go Da Vinci czy nie?", a w 2017 roku został sprzedany za 450 mln dolarów. To rekord - najwyższa cena za obraz licytowany na publicznych aukcjach wszech czasów.

Autor bierze sobie jednak głęboko do serca słowa listu, który Leonardo napisał w wieku 30 lat do władcy Mediolanu. Wymienił w nim powody, dla których książę miałby go zatrudnić na dworze. Isaacson pisze:

W pierwszych dziesięciu akapitach listu zachwalał swoje umiejętności inżynierskie, w tym projektowania mostów, dróg wodnych, armat, wozów pancernych i budynków użyteczności publicznej. Dopiero pod koniec, w jedenastym akapicie, wspomniał o tym, że jest również artystą. "Także w dziedzinie malarstwa potrafię wykonać wszystko, co tylko możliwe" - napisał.

Przeczytaj fragment biografii Leonarda Da VInci >>

Leonardo Da Vinci, nie posiadający praktycznie żadnego wykształcenia, do dzisiaj jest uważany za najbardziej wszechstronny, utalentowany, wizjonerski umysł w historii. Jak nikt inny zasługuje na to, by określać go słowem "geniusz". Isaacson pod koniec książki pyta: "Czego możemy się nauczyć od Leonarda?" i odpowiada, że nie był obdarzony wybitną inteligencją przez naturę, ale był samoukiem, który osiągnął tak wiele dzięki własnej determinacji i samozaparciu. To cenna lekcja, ale w biografii "Leonardo Da Vinci" znajdziemy ich o wiele więcej. Bo jak się uczyć, to od najlepszych.

Leonardo da Vinci - Walter IsaacsonLeonardo da Vinci - Walter Isaacson materiały prasowe