Co piją Francuzi i jak popełniają zbrodnie? Recenzja kryminału "Morderstwo w winnicy"

Są książki, które chętniej niż inne zabiera się ze sobą na urlop. Bez wątpienia należy do nich "Morderstwo w winnicy". Podobnie zresztą jak i dwie poprzednie części kryminalnego cyklu "Verlaque i Bonnet na Tropie".

Olivier Bonnard nie wie, co ma o tym sądzić, kiedy odkrywa, że z jego piwnicy zniknęły butelki wina warte krocie. Bardzo wiele butelek… Kto miał dostęp do bezcennych zbiorów jego rodziny? Nastoletni syn, żona, pracownicy winnicy, listonosz? Każdy, kto wiedział, że klucz do piwnicy wisi na ścianie w kuchni Bonnardów? Co gorsza, złodziej szybko powraca…

Ale to jeszcze nie koniec kłopotów Oliviera Bonnarda – wkrótce w jego ukochanej winnicy zostaje odnalezione ciało zaginionej Pauline d’Arras. Starszej madame, która zmagała się z demencją. Czy znalazła się na ziemi Bonnardów przypadkowo? Jakkolwiek obrażenia na ciele kobiety wskazują jednoznacznie, że jej śmierć przypadkowa nie była.

Te i inne zagadkowe zbrodnie wyjaśnią się oczywiście, kiedy do akcji wkroczy sędzia Verlaque wspierany przez profesor prawa Bonnet. I pisząc to, nie zdradzam niczego istotnego, bo w kryminałach M.L. Longworth nie poszukiwanie winnego jest najważniejsze. Ich czar polega na czymś zupełnie innym. Czytając powieści z serii „Verlaque i Bonnet na Tropie”, aż trudno bowiem uwierzyć, że nie zostały napisane przez dumnego ze swojego narodowego dziedzictwa Francuza.

Książka dostępna jest w formie e-booka w Publio.pl >>

Ebook 'Morderstwo w winnicy'Ebook 'Morderstwo w winnicy' Publio.pl

Jak to jest być zamożnym Francuzem?

M.L. Longworth do Prowansji przeprowadziła się w 1996 roku ze Stanów Zjednoczonych. Choć jest rodowitą Kanadyjką, jak przyznaje w wywiadach, do rodzinnego kraju na razie wracać nie zamierza. Znalazła się bowiem pod wielkim urokiem Aix-en-Provence i francuskiego stylu życia, a swoją miłość do tego regionu potrafi przenieść do powieści. Zdobywając coraz pokaźniejszą rzeszę wielbicieli – także w Polsce – którzy w literaturze gatunkowej szukają czegoś więcej niż intryga kryminalna. I w jej książkach znajdują: zbrodnie doprawione oryginalnymi smakami Prowansji – szeroko rozumianymi; od kuchni, przez architekturę, po maniery społeczeństwa wciąż zachowującego klasowe podziały.

Kolejne części cyklu „Verlaque i Bonnet na Tropie” to: „Śmierć w Chateau Bremont”, „Morderstwo przy Rue Dumas” i właśnie wydane „Morderstwo w winnicy”. Te tytuły mówią wszystko. W pierwszej części zajrzeliśmy do lekko podupadłego, ale wciąż uroczego chateau. W drugiej wkroczyliśmy w mury położonej przy Rue Dumas uczelni, by przyjrzeć się skostniałej, ale nadal robiącej wrażenie uniwersyteckiej hierarchii. A z trzeciej… dowiemy się tyle samo o winach z regionu Prowansji, co o motywach popełnianych w powieści zbrodni. Jeśli nie więcej. Ale to wcale nie jest przytyk do twórczości M.L. Longworth.

Kryminałów jest w księgarniach na pęczki. Kryminałów, dzięki którym można chociaż na chwilę zanurzyć się w życiu francuskiej klasy średniej i wyższej – chyba nie tak wiele. Dlatego kiedy w „Morderstwie w winnicy” sędzia Verlaque wraz z towarzyszącym mu policjantem przerywają na chwilę dochodzenie, by zjeść gargouillou w restauracji z trzema gwiazdkami Michelina, czyta się o tym z równym zainteresowaniem, co o postępach w samym śledztwie. Podobnie jak o spotkaniach sędziego w klubie miłośników cygar, o zachwycie doktor Marine jej widokiem z okna – wprost na katedrę w Aix-en-Prvence, zjeździe miłośników starych citroënów, o tym, jak wygląda poranek we francuskiej kawiarni na Cours Mirabeau czy targ z tradycyjną, prowansalską żywnością. Ja dałam się uwieść tym obrazkom, które są trochę jak zdjęcia z Instagrama. Niby wiadomo, że to mocno poprawiona wersja rzeczywistości, ale jednocześnie wydają się chwilową przepustką do lepszego, idealnego świata.

Zbrodnia w dobrej scenerii

Trzeba zresztą przyznać, że z książki na książkę autorka coraz lepiej radzi sobie z kryminalną intrygą. W trzecim tomie cyklu wątki obyczajowe nie górują nad zagadką, tak jak to było w poprzednich częściach. M.L. Longworth udało się osiągnąć równowagę. Opowieść o rozwijającym się z tomu na tom romansie (bo i romans tu mamy) między głównymi bohaterami, czyli sędzią Verlakiem a pracującą na uniwersytecie Marine, nie przykrywa kolejnych etapów śledztwa. Podobnie jak opisy kuchni, od których można dostać ślinotoku. Chociaż w postępowaniu części postaci zachowała się pewna naiwność (a może po prostu Polce trudno zrozumieć motywacje burżuazji z Południa?).

Trzeba mieć świadomość, że obraz Aix-en-Provence przedstawiony w serii „Verlaque i Bonnet na Tropie”, to nie jest perła Prowansji jeden do jednego. Jednak M.L. Longworth tak skutecznie zaraża swoją fascynacją miastem i regionem, że z pewnością znajdą się w planie urlopowym niejednego z fanów jej kryminałów. A o tym, że ich polskie grono stale rośnie, świadczy chociażby bardzo ciepłe przyjęcie autorki na zeszłorocznym festiwalu Literacki Sopot.

Tym, którzy, tak jak ja, lekturę „Morderstwa w winnicy” mają już za sobą, pozostaje wyglądać następnych powieści z cyklu w oryginale liczącego już siedem części. Tak że jest na co czekać.

Książka dostępna jest w formie e-booka w Publio.pl >>

Okładka książki 'Morderstwo w winnicy',  M.L. LongworthOkładka książki 'Morderstwo w winnicy', M.L. Longworth Wydawnictwo Smak Słowa

„Morderstwo w winnicy”, M.L. Longworth, przeł. Małgorzata Trzebiatowska, Smak Sowa 2019.