Zlepili kraj z dwóch narodów wtedy, gdy odradzała się Polska. Potem wbili mu nóż w plecy

Przez krótki czas swojego żywota stworzona przy negocjacyjnym stole Czechosłowacja nazywana była hybrydą, albo, bez owijania w bawełnę, bękartem Europy. Jak to możliwe, że ci, którzy wydali ją na świat, w dziesieć miesięcy, bez mrugnięcia okiem, rzucili ją na żer Hitlerowi? Precyzyjnie odtworzył to Piotr R. Majewski w "Kiedy wybuchnie wojna?".

Musiała pomieścić w swych granicach Niemców, Polaków czy Węgrów. Trzy kości niezgody. Ta kość najgrubsza to ponad trzy miliony Niemców sudeckich żyjących w Czechach. Mocarstwa, które powołały Czechosłowację do życia, zrobiły wszystko, żeby w trosce o własny interes i z obawy przed Hitlerem dać mu kość na tacy. A młody kraj zepchnąć w przepaść, chociaż do końca zapewniały go o sojuszach.

Czechosłowacja żyła kwitnąco. Sielanka czeskiego miasteczka, można powiedzieć. Demokracja miała się dobrze. Nikt nie musiał przeprowadzać w niej zamachów stanu. Po zdobyciu władzy przez Hitlera robiła wszystko by przetrwać, aż w drugiej połowie lat trzydziestych stawało się jasne, że kwestią czasu jest, kiedy istnieć przestanie. W 1938 roku wydarzenia gwałtownie przyspieszyły i właśnie o nich opowiada Piotr M. Majewski w „Kiedy wybuchnie wojna?”. I opowiada tak, że czytamy to wszystko jak polityczny thriller.

Ta historia rozpoczyna się 1 stycznia 1938 roku. I od razu zdradźmy, że zaczyna się pechowo. Naczelnik stacji w Pradze, witający wracającego z weekendu prezydenta Edwarda Beneša, łamie rękę na oblodzonym peronie. Nic jeszcze nie zapowiada tego, co wydarzy się za dziesięć miesięcy. Od złamanej ręki naczelnika do oddziałów Wehrmachtu meldujących się w piwiarni w Karlowych Warach długa droga. Ale dzięki drobiazgowej rekonstrukcji zdarzeń, przeprowadzonej niemal dzień po dniu zbliżamy się do katastrofy nieuchronnie.

Po drodze jest w tej opowieści wszystko: wojny wywiadów, tajne negocjacje, umizgi brytyjskich arystokratów do nazistów, wpadający w furię Hitler, dwulicowość sojuszników, a nawet złośliwości polskich urzędników MSZ, którzy próbującym rozpaczliwie ratować za wszelką cenę swój kraj Czechom w pewnym momencie wyłączają po prostu telefon. Są misternie tkane intrygi i prowokacje Konrada Henleina i innych hitlerowskich działaczy reprezentujących Niemców sudeckich, którzy non stop próbowali wznieć pożar. Słuchamy tego, czego nie mogli wtedy słyszeć Czesi – układów zawieranych w gabinetach, które dzień po dniu odbierały niepodległość i możliwość podejmowania jakichkolwiek decyzji przez władze Czechosłowacji. To precyzyjnie odtworzony proces ubezwłasnowolnienia kilku milionów ludzi.

Przy okazji ci, którzy wiecznie mówią o Czechach jako tchórzach bardzo się zdziwią. Bo ich żołnierze o swój kraj chcieli walczyć. Tylko nikt im nie pozwolił. W ostatniej chwili zdesperowanych dowódców musieli powstrzymywać premier i prezydent, którzy próbowali zachować jakąś część terytorium. "Dobrze pojmuję sytuację, ale nie pojmuję, żeby negocjowano o nas bez nas. Nie jesteśmy przecież Abisynią i stoimy tu z silną armią, która da radę wytrzymać niemieckie uderzenie" - mówił do premiera generał Krejcí, głównodowodzący czechosłowackiej armii. W tym czasie Wielka Brytania, Niemcy, Francja i Włochy w monachijskim domu Hitlera kroili czechosłowacki tort. Czechosłowacji przy tym nie było. 

<<Reklama>> Książka "Kiedy wybuchnie wojna" dostępna jest w formie e-booka w Publio.pl>>

Kiedy wybuchnie wojna? - okładkaKiedy wybuchnie wojna? - okładka Wydawnictwo Krytyki Politycznej

Piotr R. Majewski, "Kiedy wybuchnie wojna? 1938. Studium kryzysu", Wydawnictwo Krytyki Politycznej