Polska wieś kopie w żydowskich dołach śmierci. "Płuczki" to być może najlepsza książka reporterska minionego roku

Za wykopaną złotą koronkę z żydowskiej szczęki można było kupić papę na nowy dach. A jak dzień był słaby starczyło na torebkę cukierków. Przeczytajcie "Płuczki", być może najlepszą książkę reporterską minionego roku.
Zobacz wideo

Wszystko zaczęło się od zdjęcia. W zasadzie nie wszystko, tylko awantura. W "Gazecie Wyborczej" przed laty ukazał się tekst i zdjęcie o kopaczach z Treblinki. Grupa cmentarnych hien przekopująca doły śmierci w pobliżu obozów zagłady sfotografowana w asyście milicji. Pojawiły się pytania. Po co wracać? Tyle lat po wojnie. I co z tego, że kopali. Przecież to margines był, patologia. Przecież tylu Polaków ratowało Żydów. Przecież drzewka w Jad Vashem, przecież Sprawiedliwi, przecież Sendlerowa. I zarzuty, że zdjęcie to najprawdopodobniej fałszywka. Ustawka. Że to nie cmentarne hieny z okolicznych wsi, tylko chłopi zapędzeni do uporządkowania terenu po dawnym obozie śmierci. Otóż nie!

"Co tam panie za zysk, cukierków kupiłem za te zęby, ot co"

Paweł P. Reszka poszedł tym tropem. Przekopał archiwa, stare teksty prasowe. I poszedł pytać ludzi z wiosek wokół Sobiboru, Bełżca i Treblinki. Powstał wstrząsający opis ludzkiej chciwości. Głosami uczestników Reszka opowiedział, jak wyglądało płukanie na sitach kości, z których dało się odzyskać to, co ofiary zabrały ze sobą do dołów śmierci. Bohaterów tego reportażu pamięć po 7 latach czasem zawodzi i ale czujność już nie. "Ja tam poszedłem tylko parę razy", "co tam panie za zysk, cukierków kupiłem za te zęby, ot co" – słyszymy w ich tłumaczeniach.

Rafa to sito w kształcie prostokąta. Służy na przykład do oddzielania węgla od miału. W wschodniej Polsce w pierwszych latach po wojnie znalazła inne zastosowanie. "Rafę stawia się na skos, podpiera kijem, ktoś sypie ziemię łopatą, ktoś inny przegląda. Leci żółty piasek, na sicie zostają większe kości, koronki, kolczyki i monety" – pisze Reszka.

Czasem trzeba było piasek przepłukać. Złotych koronek tytułowym płuczkom starczyło na nowy dach, innym na krowę żywicielkę (bo, wie pan, bieda) i konia się dokupiło, z wozem, od Cyganów (grat, ale trzeba było) albo na torebkę cukierków, bo na wykopaliska w dołach śmierci chodziły też dzieci. "Pokazałem złoto mamusi. Jak chcesz to sobie sprzedaj - powiedziała".

W niedzielę nie kopano

Za to w niedzielę nie kopano. "Dzień święty. Niedzielę trzeba było uszanować" – przyznaje pan Edmund. Ze słów niektórych można jednak odczytać ukryty żal, że tego złota to jednak trochę mało było. "Żydzi byli bogate" a dołach zaledwie kilka złotych zębów. Można je było sprzedać u miejscowego "jubilera". Bez problemu udaje się ustalić, kto nim był.

Reszka pozwala mówić swoim bohaterom. Co jakiś czas wracają pytania. Czy to był grzech. Czy było zło? Co było złem? Niektórzy nie dosłyszą. Wiek robi swoje. Muszą do ich ucha krzyczeć dzieci. 

"- A czy może pani zapytać mamę, czy jej zdaniem szukanie tam złota to było coś złego?

- Mamo! A to dobre było coś złe czy dobre?

- Gdzież dobre?! Śmierdziało"

Jest i puenta do tej historii. Autorowi "Płuczek" udało się znaleźć jeszcze jedno zdjęcie. Tym razem w archiwum IPN, z opisem tego, co przedstawia. Osoby zatrzymane podczas ograbiania zwłok. Inne ujęcie, te same wpatrzone w obiektyw twarze, niektóre uśmiechnięte. Przed nimi górka czaszek i kilka piszczeli.

<<Reklama>> Książka dostępna jest w formie e-booków w Publio.pl >>

Okładka książki Pawła P. Reszki 'Płuczki. Poszukiwacze żydowskiego złota'Okładka książki Pawła P. Reszki 'Płuczki. Poszukiwacze żydowskiego złota' Fot. Materiały prasowe


   

Więcej o:
Komentarze (170)
Polska wieś kopie w żydowskich dołach śmierci. "Płuczki" to być może najlepsza książka reporterska minionego roku
Zaloguj się
  • achaszwerosz

    Oceniono 59 razy 31

    Zdażył mi się w życiu taki epizod, dwadzieścia lat temu, pracowałem na wykopaliskach archeologicznych w jednym z byłych obozów zagłady. Praktycznie co dzień przychodzili miejscowi na pogawędki, popytać co robimy, co znajdujemy, co wiemy. Po jakimś czasie zaczęli się rozkręcać w opowiadaniach. Skrócę, to co jest w tej książce, to fakt, tak właśnie było, masowe groby były rozkopywane i rzucane na płuczki. Całkowicie pomija się jednak, nie wiem jak to określić, rys socjologiczny? Ludzie po prawie 6 latach wojny, sprowadzeni do skrajnego ubóstwa, walczący o jedzenie, kawałek ubrania itp. Po wojnie, w warunkach kraju obrabowanego przez dwie potęgi, ich priorytetem był jedynie przeżycie, zdobycie za wszelką cenę czegokolwiek co możnaby było spieniężyć i za co przeżyć. Grzebali w grobach? Tak. Bezcześcili zwłoki? Tak. A co mieli robić, moralizować? Czerpali z tego co było dostępne. Nie dorabiali się na tym majątków, nawet ci co znaleźli to czesto wypominane złoto, bo dostawali za nie ochłapy. Dziś zarówno lewa jak i prawa strona robi sobie z tych sytuacji poligon do walki politycznej, a ani jedni, ani drudzy kompletnie nie rozumieją o co chodziło.

  • clamcay

    Oceniono 51 razy 25

    75 lat po wojnie wydawnictwo agora wydaje książkę w której opisuje, jak ledwo egzystująca, zmasakrowana wojną, będąca na skraju głodu biedota robiła bardzo nieprzyjemne rzeczy, być może tylko dlatego, żeby przeżyć. Temat nośny, czas wybrany na promocję wręcz wzorcowo, w wielu kręgach i wielu miejscach będzie rozgłos, a i kaska będzie się zgadzać...

    Czy mnie to rusza? No nie za bardzo. A to dlatego, że tych Nieboraków Żydów, których czaszki widzę na zdjęciu zabili Niemcy. Ludzie w czystych mundurach, wyglancowanych oficerkach i równo przystrzyżonych włosach. Poszli hurtem za chorą ideologią całkiem syci i wyprasowani. Od tego jakoś bardziej włosy mi dęba stają. Nic nie poradzę.

  • palo_ma1

    Oceniono 36 razy 22

    Teraz już jest lepiej? Pamiętam artykuł po katastrofie Kościuszki w lesie kabackim, gdzie pisano o okrzykach "jest!" po znalezieniu dłoni ze złotym pierścionkiem.

  • mlehc

    Oceniono 35 razy 21

    Jutro (20.01.2020) mija kolejna rocznica konferencji, która odbyła się w willi na obrzeżach Berlina przy ul. Großer Wannsee w 1942 r. Konferencja, z udziałem hitlerowskich notabli, dotyczyła, jak to eufemistycznie ujęto, decyzji o "ostatecznym rozwiązaniu kwestii żydowskiej" i dotyczyła fizycznej eliminacji 11 mln europejskich Żydów.
    Czy ktoś z Polaków brał udział w tej konferencji!? Nie tam byli sami Niemcy!
    Czy fakt, że jakieś zdemoralizowane przez wojnę, którą notabene wywołały Niemcy, hieny cmentmarne, same będące ofiarami, grzebały w pożydowskich prochach jest ważniejszy od momentu, w którym przypieczętowano megagigantyczną zbrodnię.
    Nie natknąłem się w Gazecie na żaden artykuł na ten temat.

  • szczurzec1

    Oceniono 40 razy 18

    W każdym społeczeństwie są tacy. Czy to świadczy o Polakach? A czy o żydach świadczą policjanci z getta? Albo ci co w tym gettcie bawili się w kawiarniach?

  • zacisze16

    Oceniono 49 razy 15

    Tragiczny sposób na „ polepszenie sobie życia „ ale pokazuje jednoznacznie że ci ludzie funkcjonujący w tym procederze to najzwyklejszy motłoch bez skrupułów ale jednocześnie bardzo religijni.... w niedzielę trzeba dzień święty święcić....nic nie wynoszą z religii w którą wierzą....

  • wydzielina_fizjologiczna

    Oceniono 43 razy 13

    Komunistyczne państwo polskie traktowało tych ludzi jak przestępców. Milicja ich zatrzymywał, sądy skazywały. Jako Polacy nie mamy za co się wstydzić. Nasze społeczeństwo karało ten proceder i te kary państwo egzekwowało. Tak samo nie mamy co się wstydzić za pana Trynkiewicza. Za swoje czyny został osądzony i skazany.

  • f1909

    Oceniono 26 razy 10

    To były jedne z najstraszniejszych konsekwencji wieloletniej barbarzyńskiej wojny , którą rozpętali Niemcy z Rosją ! -- Ale dlaczego ja ( moja matka była więzniem obozu koncentracyjnego ) mam czuć się współodpowiedzialny za te okropne historie ( które z winy wojny rozpętanej przez dwa wrogie nam narody ) " przytrafiały się " Polskim Wieśniakom ?

  • sieceonk

    Oceniono 27 razy 9

    ci co przekopywali groby nie zrobiliby tego w miejscu pochówku np. zabitych przez Niemców chłopów z sąsiedniej wsi nie dlatego, że to byli Polacy tylko , że ofiary były tak biedne, że nic by tam nie znaleźli

    kopali tam, bo zakładali, że mogą znaleźć np. złoto itp. co oczywiście nie usprawiedliwia ich, chociaż wieś przed wojną jak i po wojnie żyła w skrajnej biedzie

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX