Jaki jest koreański sekret dobrych relacji z ludźmi?

Dlaczego niektórzy brylują w towarzystwie, doskonale dogadują się z innymi, a ty wchodzisz do pokoju pełnego ludzi i nagle wszyscy milkną? Oto strategia życia na miarę XXI wieku, która otworzy przed Tobą drogę do sukcesu. Skorzystaj z koreańskich korepetycji z inteligencji emocjonalnej i świadomości sytuacji

Cały świat z uwagą i nieskrywaną ciekawością podgląda koreańskie tajniki urody. Okazuje się jednak, że nie tylko w sferze beauty możemy się czegoś od nich nauczyć. W dzisiejszym rozpędzonym świecie, w którym nowe technologie zaburzają realność stosunków międzyludzkich, istnieje sposób na poznanie myśli drugiego człowieka i porozumienie dusz.

To zasługa NUNCHI tłumaczonego jako „mierzenie okiem”. Pomyślisz – kolejna moda, Marie Kondo stosunków interpersonalnych… Nie! To naczelna zasada koreańskiego życia, działająca od tysięcy lat!

Koreańscy rodzice dbają, by ich dzieci ćwiczyły nunchi. Wiedzą, że dla jednych to dar, dla innych umiejętność, która pomaga w życiu osobistym i zawodowym. Nie ma znaczenia, z jakiej pozycji startujesz – biznesowej czy społecznej – nunchi zawsze zapewni ci sukces, szczęśliwe życie i dobry kontakt z otoczeniem. To koreańskie korepetycje z inteligencji emocjonalnej i świadomości sytuacji. Sposób na przetrwanie i dobre samopoczucie. Jedyne, czego potrzebujesz, to oczy, uszy i chęć zwrócenia uwagi na drugiego człowieka.

<<Reklama>> Książka dostępna jest w formie e-booka w Publio.pl >>

Książka 'Nunchi' w formie e-bookaKsiążka 'Nunchi' w formie e-booka Wydawnictwo Literackie

Przeczytaj fragment książki "Nunchi":

Wyobraźmy sobie, że niedawno zacząłeś pracę w wielkiej firmie i zaproszono cię na przyjęcie, gdzie chcesz zro-bić świetne wrażenie. Kiedy wchodzisz na salę, wszyscy śmieją się trochę za głośno z niezbyt zabawnego żartu jakiejś starszej kobiety, którą pierwszy raz widzisz na oczy. Co robisz:

a) Ripostujesz naprawdę śmieszną anegdotą, zdecydowanie lepszą od tej, którą właśnie usłyszałeś. Nowi koledzy będą zachwyceni!

b) Śmiejesz się ze wszystkimi, chociaż nie czujesz się rozbawiony.

c) Czekasz na właściwy moment, by się przedstawić starszej kobiecie, która — jak się słusznie domyśliłeś — musi być szefową firmy.

Jeśli wybrałeś A, stanowczo powinieneś popracować nad swoim nunchi. Jeśli wybrałeś B — dobra robota, właściwie odczytałeś atmosferę na sali i zinterpretowałeś sygnały nowych kolegów. Jeśli wybrałeś C — gratulacje, zrobiłeś już pierwszy krok na drodze do opanowania potęgi nunchi.

Nunchi to koreańska supermoc. Niektórzy nazywają ją wręcz sztuką odczytywania myśli — choć nie ma w niej nic nadprzyrodzonego. To zdolność błyskawicznego orientowania się w myślach i uczuciach innych, po to by poprawić relacje z otoczeniem. Jeśli masz dobrze rozwinięte nunchi, to znaczy, że nieustannie modyfikujesz opinie na temat innych ludzi na podstawie każdego słowa, gestu lub wyrazu twarzy, tak abyś zawsze był na bieżąco. Szybkość jest tu kwestią najważniejszą; w istocie o kimś szczególnie sprawnym w tym względzie Koreańczycy nie powiedzą, że ma „dobre”, lecz „bystre” nunchi.

Na krótką metę nunchi uchroni cię przed towarzyskimi wpadkami — nigdy nie popełnisz gafy, jeśli właściwie odczytasz atmosferę w pomieszczeniu. Na dłuższą metę usunie rozmaite przeszkody na twojej drodze. Inni ludzie stworzą ci możliwości, o jakich nie śniłeś. Dzięki nunchi w pełni rozwiniesz swój potencjał.

Stare koreańskie powiedzenie o potędze nunchi mówi: „Jeśli masz bystre nunchi, możesz nawet zjeść krewetkę w klasztorze”. Wydaje się ono pozbawione sensu, póki sobie nie uświadomimy, że w tradycyjnych klasztorach buddyjskich w Korei obowiązuje ścisły wegetarianizm. Zachodni odpowiednik przysłowia mógłbybrzmieć: „Jeśli masz szybkie nunchi, możesz jeść boczek w synagodze”. Czyli, innymi słowy, naginać zasady do swojej woli.

Każdy może poprawić swój los, szlifując nunchi; nie musisz należeć do grona uprzywilejowanych, znać właściwych ludzi ani szczycić się imponującym dorobkiem naukowym. Prawdę mówiąc, właśnie dlatego Koreańczycy nazywają nunchi „atutem słabych”. To twoja tajna broń, nawet kiedy nie możesz liczyć na nic więcej. A co do ludzi, którzy urodzili się w czepku — cóż, nie istnieje szybszy sposób na utratę uprzywilejowanej pozycji w życiu niż brak nunchi.

Jak mawiają Koreańczycy: „Życie publiczne w połowie składa się z nunchi”. Dobrze wytrenowane i bystre nunchi pomoże ci wybrać odpowiedniego partnera w życiu lub w interesach, zabłysnąć w pracy, ochroni przed tymi, którzy chcą ci zaszkodzić, a nawet złagodzi fobię społeczną. Sprawi, że inni staną po twojej stronie, nawet jeśli nie wiedzą do końca dlaczego. I odwrotnie, brak nunchi może sprawić, że ludzie nie będą cię lubić, chociaż przyczyna tego stanu rzeczy pozostanie dla nich równie tajemnicza jak dla ciebie.

Zatem jeśli myślisz: „O nie, tylko nie kolejna wschodnia moda — dopiero co wyrzuciłem połowę ubrań przez Marie Kondo” — pamiętaj, że nie mówimy tu o przelotnym trendzie. Nunchi od ponad pięciu tysięcy lat pomaga Koreańczykom unikać błędów i ciosów losu oraz odnosić zwycięstwa.Wystarczy rzut oka na najnowszą historię Korei Południowej, by zobaczyć nunchi w akcji: oto kraj, który w zaledwie pięćdziesiąt lat awansował z trzeciego do pierwszego świata. Jeszcze siedemdziesiąt lat temu, po wojnie koreańskiej, Korea Południowa zaliczała się do najbiedniejszych państw na Ziemi — była biedniejsza niż większość Afryki Subsaharyjskiej. Na dodatek Korea w ogóle nie posiada bogactw naturalnych: ani kropli ropy naftowej, ani grama miedzi. Mimo to na progu dwudziestego pierwszego wieku stała się jednym z najbogatszych i najbardziej zaawansowanych technologicznie krajów naszego globu.

To tutaj skupia się większość światowej produkcji półprzewodników i smartfonów. To jedyne państwo członkowskie Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), które zaczynało jako pożyczkobiorca, by obecnie stać się pożyczkodawcą.

Naturalnie my, Koreańczycy, sukces zawdzięczamy po części takim banałom, jak łut szczęścia, ciężka praca i odrobina pomocy od przyjaciół, ale gdyby to było takie proste, inne kraje rozwijające się powinny osiągnąć dokładnie tyle samo co my. Żadnemu się nie udało. Koreański cud gospodarczy od początku opierał się na nunchi: umiejętności „oceny jednym rzutem oka” zmieniającychsię błyskawicznie potrzeb innych państw, tworzenia produktów eksportowych ewoluujących równie szybko jak owe potrzeby oraz modyfikowania planów w oparciu o jedyną stałą we wszechświecie — zmianę.

Jeśli nadal powątpiewasz w wartość nunchi, zastanów się przez chwilę, skąd się bierze popularność K-popu.

Nunchi przenika każdy element koreańskiego życia społecznego. Koreańscy rodzice od najmłodszych lat wpajają swoim pociechom, że nunchi jest ważne, równocześnie z zasadami w rodzaju: „Spójrz w lewo i w prawo, zanim przejdziesz przez ulicę” czy „Nie bij siostry”. „Gdzie twoje nunchi?”, brzmi często rodzicielska nagana. Pamiętam, jak w dzieciństwie obraziłam przypadkiem znajomą rodziny i tłumaczyłam się przed ojcem: „Nie chciałam zdenerwować mamy Jinny”. Usłyszałam: „To, że szkoda nie była zamierzona, ani trochę nie poprawia sytuacji. Wręcz przeciwnie”.

Niektórym ludziom Zachodu słowa mojego ojca wydadzą się niezrozumiałe. Co za rodzic wolałby, żeby dziecko zachowało się niegrzecznie raczej celowo niż przez przypadek? Lecz spójrzcie na to z innej strony: dziecko, które postanawia zachować się niegrzecznie, przynajmniej wie, co chce osiągnąć — czy chodzi o porachunki z rodzeństwem, czy o wkurzenie rodziców. A maluch, który nawet się nie orientuje, jaki wpływ mają jego słowa na innych? Pozbawione nunchi? Choćby był najsłodszy i najmilszy, źle skończy w życiu, jeśli nie nauczymy go wrażliwości.

Niektórzy rodzą się z nunchi, inni się go uczą, jeszcze innym zostaje ono narzucone. Ja należę do tej ostatniej kategorii. Kiedy miałam dwanaście lat, moja rodzina przeniosła się ze Stanów Zjednoczonych do Korei Południowej. Choć zupełnie nie znałam języka, zapisano mnie do państwowej szkoły. Był to najlepszy błyskawiczny kurs nunchi, jaki mogłam odbyć, bo musiałam się wtopić w obcą kulturę, nie mając żadnych wskazówek lingwistycznych. Chcąc zrozumieć, co jest grane w nowej ojczyźnie, musiałam polegać wyłącznie na nunchi, które stało się moim szóstym zmysłem.

Wyzwanie było tym większe, że między Stanami a Koreą istnieje pod względem nunchi ogromna przepaść kulturowa. W Stanach Zjednoczonych relacje są nieformalne i da się przetrwać przy minimum nunchi. Amerykanie nie kłaniają się sobie; w języku nie ma hierarchii „formalnej” i „poufałej”; do dorosłych można się zwracać po imieniu. Koreańska kultura i język przeciwnie: są zhierarchizowane i zawierają więcej reguł, niż jest gwiazd na niebie. Na przykład Koreańczyk nie może się zwracać po imieniu nawet do własnego rodzeństwa; musi używać honoryfikatywnych form takich jak „starszy brat” i „starsza siostra”. Zgodnie z zasadami konfucjanizmu społeczna harmonia wymaga, by każdy znał swoje miejsce i zachowywał się stosownie do tego. Problem? Nie wiedziałam, jak tytułować własne rodzeństwo, lecz byłam sto razy bardziej zagubiona, gdy chodzi o zachowanie w koreańskiej szkole.Nie miałam żadnego punktu odniesienia — mogłam jedynie obserwować postępowanie innych uczniów. W ten sposób poznałam dwie kardynalne zasady nunchi: 1) jeśli wszyscy robią to samo, na pewno istnieje po temu powód. Nie miałam pojęcia, jak wyglądają pozycje „baczność” i „spocznij”, wiedziałam tylko, że wszyscy inni je przybierają, zatem przyglądałam się uważnie ich postawie i ją naśladowałam; 2) jeśli odczekasz wystarczająco długo, otrzymasz odpowiedź na większość pytań, nie otwierając ust. Co było zbawienne, bo nie znałam ani słowa.

Nunchi testowane w tak ekstremalnych warunkach pomogło mi zrozumieć, czego się ode mnie oczekuje, otwarło mój umysł na miłość do nauki oraz sprawiło, że nauczyciele i uczniowie zaczęli wykazywać wobec mnie więcej cierpliwości. Niewiele ponad rok od przybycia do Korei zostałam najlepszą uczennicą w klasie oraz zdobyłam nagrody z matematyki i fizyki. Po półtora roku wybrano mnie na wiceprzewodniczącą klasy z prawem wymierzania kar fizycznych innym uczniom (nieco problematyczny przywilej, którym obdarza się garstkę faworytów). A wszystko to, mimo że mój koreański wciąż był okropny i nadal wyśmiewano moje zachodnie maniery. Jestem żywym przykładem tego, że aby wygrać, wcale nie trzeba być najlepszym — jeśli tylko ma się bystre nunchi.

Owszem, ciężko pracowałam, ale dzięki samej nauce nie zaszłabym daleko. Tylko nunchi potrafi przeobrazić poważne upośledzenie (w moim wypadku —nieznajomość koreańskiego) w nieoczekiwaną zaletę: ponieważ nauczyciele mówili zbyt szybko, bym mogła ich zrozumieć albo zrobić sensowne notatki, musiałam odgadywać na podstawie ich mimiki i tonu głosu, kiedy przekazują coś naprawdę ważnego, np. że dany materiał wchodzi w zakres egzaminu. Moje odkrycie: dobitny ton = to będzie na teście. Zauważyłam też na przykład, że nauczycielka fizyki z siódmej klasy lekko uderza w dłoń kijem, kiedy stara się coś wytłumaczyć (pedagodzy zawsze nosili kije; były to solidne kawałki drewna owinięte taśmą izolacyjną. Służyły zwykle do bicia uczniów). Więc choć nadal byłam osłem ledwie potrafiącym sklecić notatkę, nauczyciele „mówili” mi, co będzie na egzaminie, nie ubierając tego w słowa.

Nunchi stanowi w Korei element codziennego życia, ponieważ lokalna kultura zalicza się do tak zwanych „kultur wysokiego kontekstu”, co oznacza, że duża część komunikacji opiera się nie na słowach, lecz na ogólnej sytuacji, na którą składają się niezliczone czynniki: mowa ciała, wyraz twarzy, tradycja, obecność innych osób, a nawet chwile milczenia. W Korei to, co nie zostało powiedziane, jest pod każdym względem równie ważne jak użyte słowa, a ktoś przywiązujący wagę jedynie do tych ostatnich usłyszy zaledwie połowę historii. Absolutnie nie oznacza to jednak, że nunchi przyda się tylko w Korei. Także na Zachodzie spotykamy wiele sytuacji wysokiego kontekstu wymagających użycia nunchi — nawet jeśli nigdy nie słyszałeś tego słowa.

Doskonaląc nunchi, udoskonalasz siebie.Doskonaląc nunchi, udoskonalasz siebie. Wydawnictwo Literackie

Potrzebujesz nunchi

Z pewnością zauważyłeś, że im ważniejsza sytuacja, tym bardziej prawdopodobne, że większość kluczowych informacji nie zostanie wypowiedziana na głos — ani zgodnie z prawdą. W takich chwilach nunchi może się okazać twoim jedynym sojusznikiem.

Zdarzyło ci się znaleźć w pomieszczeniu, do którego wchodzi sławna osobistość? Nawet jeśli stoisz plecami do drzwi, z reakcji otaczających cię osób zgadujesz, że coś się zmieniło. To właśnie nunchi w działaniu: uświadamianie sobie sygnałów, jakie otrzymujemy od innych.

Gdy mowa o praktycznym wykorzystaniu nunchi w codziennym życiu, koniecznie trzeba zrozumieć, że jego podstawową jednostką jest pomieszczenie. Chcę przez to powiedzieć, że przedmiotem twojej obserwacji nie powinna być konkretna osoba, lecz wnętrze jako całość oraz zachowania i reakcje obecnych.

Być może nie myślisz o pomieszczeniu jako o żywym, oddychającym organizmie — lecz ono tym właśnie jest. Ma swoją „temperaturę”, „ciśnienie atmosferyczne”, głośność i nastrój, które nieustannie się zmieniają. Koreańczycy mówią, że wnętrza posiadają boonwigi, co można przetłumaczyć jako atmosferę albo stan zdrowia. Każdy ma w nim udział przez sam fakt swojej obecności. Gdy postępujesz bez nunchi, zaburzasz boonwigiw całym pomieszczeniu. Gdy wykazujesz się znakomitym, lub bystrym, nunchi, poprawisz atmosferę i wszyscy to odczują.

Pomocne może być wyobrażenie sobie danego wnętrza jako ula. Nawet jeśli każdy z pozoru działa niezależnie, współtworzy zbiorowy umysł. Każdy ma swoją rolę. Również ty. Twoje zadanie? Wykombinować, na czym ta rola polega.

Póki tego nie ustalisz — a także później — powinieneś nieustannie „szacować jednym rzutem oka”: to przynosi natychmiastowe korzyści! Gdy pamiętasz, że twoim podstawowym zadaniem jest ocena, nie musisz się martwić, jakie zachowanie będzie właściwe ani co powiedzieć.

Co należy obserwować? Osoba wprawiona w nunchi wie, że trzeba szukać odpowiedzi na dwa pytania: „Jaka jest emocjonalna energia w tym wnętrzu?” oraz „Jakiego rodzaju energię emocjonalną powinienem uwolnić, by być z nią w harmonii?”.

Czemu mielibyśmy się przejmować tym, jakie wibracje emitujemy? Najlepiej wyraża to powiedzenie często przypisywane Mai Angelou: „Nauczyłam się, że ludzie zapomną, co powiedziałeś, zapomną, co zrobiłeś, ale nigdy nie zapomną, jak się czuli w twoim towarzystwie”.

Oto kilka przykładów słabego nunchi. Jeśli przypominasz sobie podobne incydenty, zastanów się, jakie miały konsekwencje dla ciebie i innych:

• Wchodzisz do pokoju i widzisz ludzi w ponurym nastroju. Żartujesz: „Kto umarł?”, tylko po to, by się dowiedzieć, że dosłownie przed chwilą odszedł czyjś ojciec

• Twój szef trzaska drzwiami i słyszysz, że z jakiegoś powodu pracownice szlochają w biurowych toaletach. Akurat tego dnia postanawiasz poprosić o podwyżkę.

• Jesteś na „dniu otwartym” w renomowanej firmie, w której chciałbyś się zaczepić. Przez cały czas starasz się wywrzeć wrażenie na jednym z pracowników, bo nosi jaskrawy krawat i zachowuje się jak ktoś ważny. Dopiero później, kiedy dostajesz od niego esemesa z pytaniem: „Masz ochotę na kolację i trochę rozrywki?”, odkrywasz, że cię podrywał. Dowiadujesz się również, że grupka niechlujnie ubranych osób, które wziąłeś za stażystów, to członkowie zarządu.

Z nunchi nieodłącznie wiąże się wymiar zmiany: zrozumienie, że wszystko jest płynne. Jak mądrze napisał grecki filozof Heraklit w szóstym wieku przed Chr., „Nie można dwa razy wejść do tej samej rzeki”. Adaptując tę zasadę na potrzeby nunchi: pomieszczenie, do którego wszedłeś przed dziesięcioma minutami, nie jest tym samym co teraz. Uświadomienie sobie własnych założeń i nauczenie się, w jaki sposób mogą one zablokować naszą zdolność obserwacji oraz adaptacji, to kluczowy element treningu nunchi. Większość z nas rozumie, że różne sytuacje wymagają różnego zachowania — inaczej zachowujemy się na pogrzebie, a inaczej na przyjęciu urodzinowym — lecz niekiedy sam fakt, że sytuacja jestznana, przesłania nam to, że właśnie uległa zmianie i powinniśmy się do tego dostosować.

Biznesmeni odnoszący sukcesy wiedzą, jak ważna jest umiejętność szybkiej adaptacji. W niektórych bankach inwestycyjnych podczas rozmowy kwalifikacyjnej prowadzący nagle zaczynają manipulować przy oknach albo proszą o przejście do innej sali, właśnie by sprawdzić, jak kandydat zareaguje na nieoczekiwany zwrot akcji. Ktoś, kto nie radzi sobie z nieprzewidywalnością, znajduje się na gorszej pozycji zarówno podczas rozmowy kwalifikacyjnej, jak i w prawdziwym życiu.

Dobrze wyszkolone nunchi oznacza, że po wejściu do pomieszczenia obserwujesz, zanim się odezwiesz albo nawiążesz z kimś kontakt. Kto stoi obok kogo? Dlaczego niektóre osoby zawsze kryją się w kuchni? Mamy imponujący instynkt społeczny dostarczający cennych wskazówek na temat otoczenia, ale by je odczytać, musimy wykazać spostrzegawczość i skupiać się bardziej na innych niż na sobie.

Sherlock Holmes, wiktoriański detektyw stworzony przez sir Arthura Conan Doyle’a, był ekspertem w czerpaniu wiedzy z otoczenia. Już przy pierwszym spotkaniu ze swoim przyjacielem Holmes wydedukował na podstawie opalenizny, że doktor John Watson do niedawna służył jako chirurg wojskowy w Afganistanie („twarz ma ogorzałą i nie jest to naturalny odcień jego cery, bo nadgarstki ma jasne”), wymizerowany zaś wygląd i sztywne ułożenie ręki świadczą o odniesionej ranie.

Później w wielu opowiadaniach łagodnie wyrzuca Watsonowi brak podobnej umiejętności: „Patrzysz, lecz nie obserwujesz”.

Holmes po mistrzowsku wykorzystuje zdolność obserwacji do rozwiązywania zagadek kryminalnych: suknia pewnej damy ma spryskany błotem tylko lewy rękaw, właścicielka musiała zatem siedzieć po lewej stronie stangreta w odkrytym konnym powozie. W kilku opowiadaniach detektyw uzyskuje wskazówki, anali-zując nawyki palaczy lub pozostawiane przez nich ślady popiołu.

Nie każdy z nas może zostać Sherlockiem, ale może-my stosować w codziennym życiu niektóre jego sztucz-ki. I podobnie jak w przypadku Holmesa dokonujące-go obserwacji w ułamku sekundy: gdy mowa o nunchi, szybkość to sprawa najważniejsza. Musisz błyskawicznie dostrajać się do każdej nowej informacji i każdej nowej osoby wchodzącej do pomieszczenia.

Powiedzmy, że uczestniczysz w rozmowie o pracę z szefem działu Jackiem, który oświadcza: „Stanowisko jest dość autonomiczne. Czy powiedziałbyś o sobie, że dobrze się sprawdzasz w pracy solo? Kogoś takiego szukamy”. Właśnie zamierzasz odpowiedzieć, gdy do pokoju wparowuje jakaś kobieta; przedstawia się jako Jill, lecz nie podaje żadnych innych informacji na swój temat. Zwraca się do ciebie: „Hej, ja też mam kilka pytań. To stanowisko wymaga bliskiej współpracy z grupą. Jesteś graczem zespołowym? Bo prawdę mówiąc, niepotrzebujemy samotnych wilków”. Innymi słowy, Jack i Jill podają sprzeczne opisy stanowiska.

Powiesz, że jesteś samotnym wilkiem, by zadowolić Jacka? Czy że wolisz grać w zespole, aby sprawić przyjemność Jill? Musisz zdecydować błyskawicznie. Nie możesz w tym momencie wyguglować, jaka jest jej pozycja w firmie. Zauważasz jednak, że Jack traktuje ją z szacunkiem i milknie, kiedy kobieta mówi. Widzisz też, że nie przeprosiła za spóźnienie.

Jeśli znajdziesz się w takiej sytuacji, oświadczasz:

a) „No cóż, Jacku i Jill, każde z was mówi coś zupełnie innego. Może uzgodnijcie stanowiska, a potem dajcie mi znać, co i jak, ha, ha”.

b) „Chyba błyszczę przede wszystkim jako samotny wilk”. Twoje rozumowanie: Jacka poznałeś pierwszego, więc to on podejmuje decyzje. Jill nie przeprosiła za spóźnienie; to niegrzeczne, więc nie będę jej słuchał. Plus to, że jest kobietą, więc zapewne to asystentka Jacka.

c) „Cóż, równie dobrze sprawdzam się w pracy solo i w grupie. Po prostu jestem dobry we wszystkim”.

d) „Przypominam sobie sytuacje, kiedy szło mi nieźle zarówno solo, jak i w zespole, ale mam wrażenie, że najlepsze wyniki osiągam w pracy grupowej”. Twoje rozumowanie: tego właśnie chce Jill, a na podstawie jej zachowania podejrzewasz, że jest szefową Jacka.

Zasada prawdopodobieństwa podpowiada, że najlepiej wyjdziesz na opcji D. Jill nie przeprosiła za spóźnienie, bo nie dba o to, co pomyśli Jack. Na twoim miejscu rozsądnie będzie uznać, że jest przełożoną mężczyzny i że to na niej musisz zrobić wrażenie. To ona podejmuje decyzje.

Wyćwiczenie bystrego nunchi pomoże ci zdobyć pracę. Zyskać więcej przyjaciół. Doskonałe nunchi usunie przeszkody na twojej drodze do sukcesu. Naukę, jak rozwijać nunchi, możesz zacząć natychmiast, w punkcie, w jakim się właśnie znajdujesz, bez względu na twoje wykształcenie, zawód i na to, jak oceniasz swoje perspektywy. By zostać mistrzem nunchi, nie musisz kupować wymyślnego sprzętu ani zapisywać się na treningi. Wystarczą twoje oczy i uszy — oraz garść wskazówek, jak mądrze zrobić z nich użytek.

Grę o tron, popularną sagę książkową i telewizyjną, równie dobrze można by nazwać Grą o nunchi: zestawia ze sobą bohaterów obdarzonych ekstremalnie bystrym nunchi i takich, którym brakuje go wręcz dramatycznie. Postacią o zdecydowanie najlepszym nunchi jest „półmężczyzna” TyrionLannister. Wyróżnia go umiejętność wyczuwania realnych zagrożeń — i poważnego ich traktowania. Niemal wszyscy pozostali wykazują słabe nunchi — szczególnie postaci, które nie przejmują się faktem, że nadchodzi zima, i nie wierzą w istnienie przerażających, wynędzniałych Białych Wędrowców, pomimo licznych dowodów, że ci ostatni postanowili unicestwićrodzaj ludzki. Przedstawiciele rodu Starków, których poznajemy na początku serialu, bez wyjątku obdarzeni są słabym nunchi — szczególnie Sansa rujnująca wszystkim życie, bo nie potrafi oceniać charakterów i pragnie poślubić sadystycznego królewicza Joffreya. W miarę rozwoju fabuły, gdy postaci muszą się mierzyć z największymi tragediami, jakie może przynieść życie, ich nunchi się poprawia… bardzo powoli.

Nie bądź taki jak Starkowie. Rozwiń swoje nunchi, nim życie zmusi cię do tego z całą brutalnością.

Trening nunchi wymaga wiele czasu i wysiłku. Lecz czy wiesz, co wymaga go jeszcze więcej? Próby zatarcia złego wrażenia, jakie wywarłeś. Zmagania z lękiem, kiedy nie masz pojęcia, dlaczego inni nagle są na ciebie wściekli. Zabiegi, by oczyścić atmosferę w sytuacji, gdy wcale nie zamierzałeś jej skazić.

Dzięki tej książce zobaczysz, że nunchi to nie jakiś cudaczny koreański obyczaj w rodzaju zostawiania butów na progu domu. Nunchi to waluta życia.

<<Reklama>> Książka dostępna jest w formie e-booka w Publio.pl >>

Okładka książki 'Nunchi', Euny HongOkładka książki 'Nunchi', Euny Hong Wydawnictwo Literackie