Gwiazdor "Harry'ego Pottera" broni J.K. Rowling pomimo kolejnych skandali. "Ludzie tylko czekają, żeby się obrazić"

Wokół J.K. Rowling rozpętała się kolejna burza, kiedy po serii transfobicznych wypowiedzi okazało się, że w najnowszym kryminale mordercę opisała jako osobę transseksualną. Posypały się słowa krytyki z różnych stron, a dodatkowo w sieci zaczęło m.in. krążyć hasło "RIPJKRowling". W obronie pisarki stanął jednak aktor Robbie Coltrane, który w ekranizacjach "Harry'ego Pottera" wcielał się w Hagrida.
Zobacz wideo

Robbie Coltrane udzielił wywiadu Radiu Times, w którym zdecydowanie wstawia się za powszechnie strofowaną J.K.Rowling. Zdaniem aktora wiele osób żeruje na sytuacji, a najbardziej żarliwi krytycy "tylko czekają, żeby się o coś obrazić". Swoją opinię wyraził w zaledwie kilku zdaniach, uczynił to jednak treściwie.

Gwiazdor "Harry'ego Pottera" broni J.K. Rowling mimo kolejnych skandali

"Nie wydaje mi się, żeby to, co powiedziała, było naprawdę obraźliwe. Nie wiem czemu, ale jest teraz na Twitterze całe pokolenie ludzi, którzy się tam kręcą tylko po to, żeby się o coś obrazić. W ten sposób nie wygraliby wojny, prawda?" - powiedział w rozmowie. Podkreślił jednak "Gadam trochę jak stary zrzęda, ale ciężko nie pomyśleć: dajcie sobie spokój, zmądrzejcie trochę, głowa do góry i żyjcie dalej". Dalej sprawy komentować już nie chciał, bo przewiduje całą masę wiadomości z pogróżkami i nienawiści, a jest to coś, czego nie potrzebuje w swoim życiu.

J.K. Rowling oskarżono o transfobię po tym, jak umieściła w sieci link do artykułu, którego tytuł dotyczył wspierania w czasie pandemii "osób, które menstruują". Ironicznie go skomentowała, sugerując, że to określenie jest niewłaściwe, bo istnieje słowo "kobieta". Zaczęto jej zwracać jej uwagę, że taka opinia jest krzywdząca wobec osób transpłciowych i niebinarnych, które pomimo posiadania kobiecych narządów rozrodczych, nie identyfikują się jako kobiety.

Pisarka odpierała krytykę, argumentując m.in. "Jeśli płeć nie jest prawdziwa, nie ma czegoś takiego jak pociąg do osób tej samej płci. Jeśli płeć nie jest prawdziwa, wymazujemy życie i doświadczenia kobiet na całym świecie. Znam i kocham osoby transpłciowe, ale zaprzeczanie istnieniu pojęcia płci pozbawia wiele osób możliwości prowadzenia znaczącej dyskusji o ich życiu. Mówienie prawdy nie jest nienawiścią" - pisała na Twitterze. Od jej postawy odcięła się znaczna obsada filmu o Harrym Potterze, w tym odtwórcy ról głównych: Daniel Radcliffe, Emma Watson i Rupert Grint.

By obronić swój punkt widzenia, napisała później także: "Teksty młodych mężczyzn trans [mężczyźni, którym przy narodzinach przypisano płeć żeńską - przyp. red.] wskazują, że to grupa osób szczególnie wrażliwych i inteligentnych. Im więcej czytam ich opisów dysforii płciowej [dawniej nazywano to zaburzeniem tożsamości płciowej. Inaczej mówiąc, jest to cierpienie odczuwane przez osobę transpłciową wywołane przez niedopasowanie jej tożsamości płciowej do płci przypisanej w chwili urodzenia - przyp. red.] pełnych dogłębnych opisów niepokoju, lęku, dysocjacji, zaburzeń odżywania, samookoleczania i nienawiści, tym bardziej zastanawiam się, czy gdybym urodziła się 30 lat później, też bym mogła spróbowała przejść tranzycję [proces mający na celu pełne dopasowanie ekspresji płciowej do tożsamości płciowej - przyp. red.]" - napisała.

"Chcę to zaznaczyć bardzo jednoznacznie: wiem, że tranzycja jest rozwiązaniem dla pewnej grupy osób z dysforią płciową, ale na podstawie szeroko zakrojonych poszukiwań wiem też, że istnieją badania, które wykazują, że od 60 do 90 proc. nastolatków z dysforią wyrasta z tego stanu" - przekonywała. Sęk w tym, że pisarka niezbyt dokładnie wczytała się w badania, na które się powołuje lub ich zwyczajnie nie zrozumiała.

Psychiatra dziecięcy Scott Leibovitz z Uniwersytetu Medycznego w Ohio wyjaśnił, że te badania dotyczyły dzieci przed okresem dojrzewania i niekoniecznie cierpiących z powodu dysforii, a jedynie będących "dziewczęcymi chłopcami" lub "chłopięcymi dziewczynkami". Zauważa, że stwierdzenia, które umieściła w swoim tekście, mogą być bardzo szkodliwe dla młodych osób trans, które pragną akceptacji ze strony rodziny. Rodzice uznają, że skoro tak mówi znana osoba, to dziecko zapewne "z tego wyrośnie" - stwierdza lekarz.

Skandal rozgorzał na nowo, kiedy ukazała się recenzja jej najnowszego kryminału "Troubled Blood" ("Niespokojna krew" - przyp. red.), w którym ma się pojawić seryjny morderca - transwestyta. Koncept spotkał się z dużą krytyką użytkowników platformy Twitter, którzy zaczęli masowo używać hasła "#RIPJKRowling" - twierdzą, że jej kariera właśnie umarła.

Więcej o: