Szczepan Twardoch obejrzał spot promujący m.in. jego książkę za granicą. "Żenująco głupi i pięć razy za długi"

"Takim spotem nie bylibyście w stanie wypromować (....) k***a eliksiru młodości w domu starców" - napisał Szczepan Twardoch po obejrzeniu filmu produkcji Instytutu Książki, który ma zainteresować zagranicznych wydawców polską literaturą. W klipie uwzględniona została także m.in najnowsza powieść Twardocha, który reklamą - delikatnie mówiąc - zachwycony nie jest i apeluje, by "oszczędzić mu tej żenady".

Instytut Książki wyprodukował film, który ma promować najnowsze dzieła polskiej literatury za granicą. Wśród uwzględnionych w klipie pozycji znalazły się takie pozycje "Ziemowla" Dominiki Słowik, "Bunt i afirmacja. Esej o naszych czasach" Bronisława Wildsteina, a także najświeższa powieść Szczepana Twardocha pt. "Pokora", o czym nawet on sam nie wiedział.

>>> Matka Boska pod parasolem i robot wyrzucony przez fale. Tak Polska promuje za granicą książki m.in. Wildsteina i Twardocha<<<

Zobacz wideo Nowy serial na podstawie powieści Szczepana Twardocha. "Król" [ZWIASTUN]

Twardoch o spocie Instytutu Książki: Żenująco głupi i pięć razy za długi

Spot to część kampanii "New Books from Poland 2020", skierowanej do zagranicznych wydawców, a rekomendującej najciekawsze powieści na targi książki we Frankfurcie. Film wyreżyserował na podstawie swojego scenariusza Grzegorz Jankowski - twórca takich produkcji jak "Chrzest" czy "Szlakiem Kolberga". Postanowił, że polską literaturę będzie reklamował szerokimi kadrami z onirycznymi scenami w jakiś sposób nawiązującymi do treści wymienianych książek.

Na samym początku widzimy drona podobnego do słynnego C3PO z "Gwiezdnych wojen", a lektor w takt wzniosłej muzyki czyta fragment powieści Jacka Dukaja pt. "Starość Aksolotla". Później następuje przejście do kolejnej książki, i tak widzimy np. młodego mężczyznę, który za pomocą parasolki chroni przed deszczem stojącą w polu figurę Matki Boskiej. Kiedy przychodzi do książki Twardocha, widzimy stojącego na tle wesołego miasteczka żołnierza z orderem w dłoni. Autor książki tą koncepcją zachwycony nie był.

 

Na swoim profilu na Facebooku napisał:

Niestety zobaczyłem ten żenująco głupi i pięć razy za długi spot, za pomocą którego Instytut Książki chciałby 'promować polską literaturę za granicą'. Śmiałem się w głos, (...) do momentu, w którym pojawiła się tam moja książka i wtedy śmiech mi uwiązł w gardle.

Apeluje do twórców spotu, który określił literackim mianem "kasztana", by w przyszłości nie próbowali już w podobny sposób reklamować jego twórczości, bo ewidentnie nie znają się na produkcji filmowej. Zamiast tego proponuje ograniczyć się do promowania twórczości Bronisława Wildsteina:

Skoro musicie zajmować się czymś, o czym nie macie pojęcia, to zajmujcie się książkami Wildsteina, on nie ma pojęcia o pisaniu, wy ani o promocji literatury, ani o produkcji video (licencja na drona to nie wszystko), to akurat pasuje.

Pisarz uważa, że skuteczność tej kampanii jest znikoma, a w jakiś sposób nawet przeciwskuteczna:

Takim spotem nie bylibyście w stanie wypromować szczepionki w pandemii, zimnego piwka na plaży w lipcu, ani k***a eliksiru młodości w domu starców.

Podkreśla, że tego typu spotu nie zaszkodzą tylko wcześniej wspomnianemu Wildsteinowi i Kwaśnickiej "bo i tak nikt ich nie będzie tłumaczył ani czytał, chociażby w tym spocie zamiast robota na plaży oczkami mrugali Chalamet z Billie Eilish". I na sam koniec prosi: "mnie jednak oszczędźcie tej żenady".

<<Reklama>> Książki autora dostępne są w formie e-booków w Publio.pl >>