Żulczyk o zarzutach o autopromocję: Wiem, kto złożył donos. Stan oskarżenia to nie świadczenie komercyjne

We wtorkowy wieczór Jakub Żulczyk, który ma odpowiedzieć przed sądem za znieważenie prezydenta Andrzeja Dudy, opublikował na Facebooku wpis, w którym odniósł się do zarzutów, jakoby sytuacja związana z postawieniem go w stan oskarżenia miała być akcją autopromocyjną. "Nieśmiało przypominam - prokuratura to nie jest prywatna firma z działem handlowym, z którą można umówić się na barter" - napisał.

22 marca Jakub Żulczyk poinformował w sieci, że Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście Północ skierowała do Sądu Okręgowego Warszawa akt oskarżenia przeciwko niemu z artykułu 135 k.k., czyli znieważenia głowy państwa, za co grozi mu do trzech lat pozbawienia wolności. "Idzie o wpis na Facebooku nt. wyborów w USA, w którym to, napisałem, cytuję: 'Andrzej Duda jest debilem'" - podał pisarz. Niektórzy, w tym Krzysztof Bosak, zaczęli mu zarzucać, że cała sytuacja została skrojona pod autopromocję. We wtorek Żulczyk zwrócił się bezpośrednio do posła Konfederacji.

Czytaj: Jakub Żulczyk oskarżony o znieważenie Andrzeja Dudy. Pisarzowi grozi do trzech lat więzienia >>

Zobacz wideo Włodzimierz Czarzasty apeluje do Andrzeja Dudy: Niech się pan obudzi i weźmie do roboty!

Jakub Żulczyk do Bosaka: W "Tańcu z Gwiazdami" wystąpił pan ku chwale Wielkiej Polski?

Doniesienia o tym, jakoby wydarzenia wokół postawienia go w stan oskarżenia miały służyć za autopromocję, Żulczyk określił jako "absurdalne teorie spiskowe". Jak wyjaśnia pisarz, wydanie jego  najnowszej książki "Informacja zwrotna" w maju zaplanowano blisko rok temu; wpis, przez który ma kłopoty z prawem, został opublikowany w listopadzie, zaś zawiadomienie od prokuratury wpłynęło do niego pod koniec stycznia bieżącego roku.

Wiem, kto złożył donos, to normalnie dostępna dla mnie informacja, gdyż imię i nazwisko tej osoby widnieje w wysłanym mi (w końcu) odpisie aktu oskarżenia. Ale drogie prawicowe media i politycy, tacy jak komentujący moją sprawę w mediach śniadaniowych pan Krzysztof Bosak, twierdzący, że zrobiłem to dla autopromocji (...) - również możecie sobie to sprawdzić, nie jest to dla Was żaden problem

- zapewnia pisarz. Przy tej okazji Żulczyk przypomniał Krzysztofowi Bosakowi telewizyjny epizod sprzed kilku lat, kiedy to ten wziął udział w programie "Taniec z Gwiazdami". "Dla jakich pobudek, panie Krzysztofie, wystąpił pan w "TzG?" - ku chwale Wielkiej Polski?" - pyta autor. Żulczyk zaznacza także, że "prokuratura to nie jest prywatna firma z działem handlowym, z którą można umówić się na barter, a stan oskarżenia o przestępstwo to nie świadczenie komercyjne".

Odkąd media obiegły doniesienia o oskarżeniach wobec Żulczyka, okazało się, że o znieważenie prezydenta posądzono także prof. Bogusława Bierwiaczonka, m.in. z powodu opublikowania w serwisie YouTube utworu satyrycznego pt. "Dupa w Belwederze", który miał być podsumowaniem pierwszej kadencji prezydenta. "Nie wierzę, żebyśmy Pan, a nawet ja, z moimi dwoma zarzutami, dostali całe 3 lata. Ale roczek, w ramach pisowskiej pokazówy, jest już całkiem możliwy. I tu proponuję: Let’s look on the bright side!, jak mówią nasi ulubieńcy. Najważniejsze, żeby wsadzili nas razem [...] Może nawet urodzilibyśmy coś wspólnie" - ironizował profesor w facebookowym liście do Żulczyka.

<<Reklama>> Książki Jabuka Żulczyka dostępne są w formie e-booków w Publio.pl >>

Prof. dr hab. Bogusław Bierwiaczonek, podobnie jak Żulczyk zmaga się z zarzutami dot. zniesławienia prezydentaNie tylko Żulczyk oskarżony. Prof. Bierwiaczonek: Żeby tylko wsadzili nas razem

Więcej o: