Putin dał Merkel pluszowego pieska jak dla nastolatki. Następnym razem posunął się o krok dalej

To powrót bestsellerowej biografii Angeli Merkel. W nowych rozdziałach autor opisuje, jak w ostatnich latach Merkel zmagała z kryzysem ukraińsko-rosyjskim, falą uchodźców 2015 roku, skutkami Brexitu, Stanami Zjednoczonymi ery Trumpa czy wreszcie zaostrzającym się kryzysem klimatycznym i pandemią COVID-19. My publikujemy fragment biografii.

Arkadiusz Stempin "Angela Merkel. Cesarzowa Europy", Wydawnictwo Agora - fragment:

Iskrą, którą wzniecił pożar, była tragedia pasażerskiego samolotu malezyjskich linii lotniczych – boeinga 777, lot MH17 w lipcu 2014 roku. Jego zestrzelenie nad Ukrainą zamieniło regionalny konflikt na wschodzie kraju w zimną wojnę Zachodu z Rosją, a osobistą relację Merkel – Putin uczyniło toksyczną. Rzadko kiedy chemia między przywódcami w tak dużym stopniu wpływała na stosunki między ich krajami jak w przypadku Niemiec i Rosji.

Kanclerze Willy Brandt i Helmut Schmidt pielęgnowali męską przyjaźń z Leonidem Breżniewem. Brandt z naczelnym komunistą świata pluskał się w wodach Morza Czarnego przy jego daczy na Krymie. Schmidt sprezentował mu mercedesa i podejmował u siebie w domu polską wódką od Edwarda Gierka. Kanclerz zjednoczenia Helmut Kohl dokonał swego dzieła dzięki arystotelesowskiej przyjaźni z Michaiłem Gorbaczowem. Ale prawdziwe poty przyjaźni wspólnie wypacali w saunie poprzednik Merkel Gerhard Schröder i Władimir Putin.

Kapitan Piotr Bodzakowski"Piraci nikogo nie wyróżniali. Byłem kapitanem, ale kazali mi jak reszcie spać na podłodze"

Rosjanin wystartował z projektem uczynienia z Niemiec swojego najważniejszego partnera w Europie. W 2001 roku przybył do Berlina w roli przyjaciela nowo zjednoczonego kraju. W Bundestagu nienaganną niemczyzną wygłosił swoje pierwsze wielkie przemówienie o polityce zagranicznej. Zachwyceni posłowie przerywali je owacjami na stojąco. Putin szukał zbliżenia z Europą, jak przed 300 laty car Piotr Wielki. Po współpracy gospodarczej z Niemcami obiecywał sobie modernizację zacofanego i zadłużonego po uszy kraju. Schröder ofertę przyjął z otwartymi ramionami. Na szorstkim, ale pewnym siebie kanclerzu wrażenie wywarły, oprócz fachowej wiedzy i zainteresowania Niemcami, perfekcyjny niemiecki, czarny pas, jaki Rosjanin zdobył w judo, i większa atencja do niemieckiego piwa niż rosyjskiej wódki. Obydwa samce alfa przy piwie, na zimowych kuligach i w saunie zacieśniali więzy przyjaźni i kręcili polityczny biznes. Nie poparli flagowej interwencji prezydenta USA George’a Busha juniora w Iraku, sprzeciwili się instalacji amerykańskiej tarczy rakietowej w Europie Środkowo-Wschodniej. Kanclerz przymknął oko na postępowanie Putina w Czeczenii, a ucho na głosy dławionej w Rosji opozycji.

Ręcznie malowane bombki bożonarodzeniowe – prezent dla państwa Putinów od przyjaciela Gerharda i jego żony – zaświadczały o relacji kanclersko-prezydenckiej. A ułożenie na dnie Bałtyku kontrowersyjnej rury Gazociągu Północnego (Nord Stream 1), mającej bezpośrednio z Rosji dostarczać gaz do Niemiec, zaświadczała o więzach Berlina z Moskwą.

W 2005 roku Schröder przegrał batalię kanclerską z Angelą Merkel. Niektórzy sądzili nawet, że rura na dnie Bałtyku była tak forsowana, by stworzyć fakty dokonane jeszcze przed upływem jego kadencji. Putin był świadom, że po nieszczęściu wyborczym kumpla skończyło się ustalanie wspólnej polityki w saunie. Sądził jednak, że nową kanclerz, żółtodzioba na dyplomatycznym parkiecie, przymusi do zaakceptowania swoich politycznych wizji, a jako kobietę złamie emocjonalnie. Merkel przeciwstawiła mu się już podczas pierwszego spotkania, kiedy jako świeżo upieczona kanclerz przybyła do Moskwy (2006). Jej zainteresowanie deficytem demokracji w Rosji przy podanych na deser truskawkach wzbudziło pomruki gospodarza. Do pouczania, zwłaszcza przez kobietę, nie był przyzwyczajony.

Jeszcze bardziej zmierziło go przyjęcie w niemieckiej ambasadzie, na które Merkel zaprosiła przedstawicieli organizacji działających na rzecz praw człowieka. Przeciwstawiła się również rosyjskiemu rozwiązaniu konfliktu w Czeczenii, proponując włączenie do negocjacji Unii Europejskiej. Putin zorientował się, że ma do czynienia z niezależnym politykiem. By ją upokorzyć i zademonstrować swoją siłę, podarował jej pluszowego pieska, jakie w dziewczęcych pokojach kolekcjonują nastolatki. Kanclerz prezent przyjęła, położyła na krześle i zostawiła.

Zobacz wideo Merkel nie wytrzymała. Parsknęła po słowach Trumpa

Incydent wzmocnił nieufność Merkel wobec byłego podpułkownika radzieckiej bezpieki (KGB) z jesieni 1989 roku. Putin od 1985 roku na placówce w enerdowskim Dreźnie, z ksywą "Mol" (od szkodliwego owada) inwigilował środowiska studenckie, by pozyskiwać tajnych współpracowników. Miesiąc po runięciu muru berlińskiego (5.12.1989) demonstranci w Dreźnie podeszli pod siedzibę KGB z zamiarem przeprowadzenia szturmu. Putin, malutki trybik w mechanizmie radzieckiego imperium, czekał na rozkazy z Moskwy.

Gdy się nie doczekał, w pełnym umundurowaniu wyszedł do tłumu i głosem Leonidasa z bitwy pod Termopilami oświadczył, że prędzej zginie, niż wyda dokumenty. Demonstrantom zagroził, że wydał już rozkaz strzelania. Tłum pod szarą willą KGB się cofnął. Merkel wprawdzie w NRD nie należała do opozycji, ale nie wspierała reżimu.

I nie miała wątpliwości, że jeśli w 1989 roku ludzie jego pokroju wzięliby górę, w NRD polałaby się krew.

Bezradność Związku Radzieckiego wobec buntu w NRD odcisnęła na Putinie niezatarte piętno. Nie wybaczył Gorbaczowowi, że nie interweniował. Nigdy nie zapomniał upokorzenia. Bo jego los w Dreźnie, socjalizmu w NRD, a generalnie bloku radzieckiego został przesądzony. Niemcy się zjednoczyły. KGB musiała opuścić byłą NRD. Podpułkownik bezpieki wrócił do Związku Radzieckiego, który rozpadał się na jego oczach. Kraje bałtyckie ogłosiły niepodległość, gospodarka się sypała, a zubożały radziecki moloch, którego Putin bronił, ginął w agonii. Tę śmierć przeżył jak osobisty dramat. Kochał Związek Radziecki, kochał KGB. A tu walkę o kształt ludzkiego raju spektakularnie wygrały pieniądze i kapitalizm. Kiedy stanął na czele Rosji (2000), upadek komunistycznego imperium zrekompensował, a swoją traumę leczył, wznawiając tradycję dwóch przeciwstawnych sobie ideologicznie imperiów: carów i Związku Radzieckiego. Ale dla niego ideologia jest pochodną pragmatyzmu i przemocy, sprężyn napędowych jego działania. "Człowiek bez twarzy" brzmi tytuł jego biografii.

Dlatego pogardza liberalną demokracją. Uważa ją za mało odporną na manipulację z zewnątrz. Preferuje autokratyzm, a przeciwko zachodniemu pluralizmowi w pierwszej dekadzie lat 2000. wytoczył ideologiczną krucjatę. Okrzyknął się obrońcą chrześcijańskich wartości, w Rosji sprzymierzeńcem prawosławia (patriarcha Cyryl nazwał go "cudem w rękach Boga"), a w Europie sojusznikiem rozsadzających Unię Europejską od środka prawicowych populistów.

Nie podzielała więc Merkel fascynacji przebiegłym Rosjaninem, jaką w Niemczech rozpaliły lata kanclerstwa Schrödera. Kiedy Putin podczas wizyty w Dreźnie (2006) uwodził Niemców, zaklinając się, jak bardzo kocha to miasto, i wyskoczył z hotelu do ulubionej cukierni, jak luzak ustawił się w kolejce, by zamówić kawę i ciastko, Merkel przestrzegała przed pozoranctwem. Podwójne życie w NRD wyostrzyło w niej czujność i wrażliwość na strategie uwodzenia. Skoro jednak i Putin wszędzie obsesyjnie dopatrywał się podwójnego dna, relacja kanclerz z prezydentem przybrała postać związku bez zaufania. W związkach małżeńskich takie problemy obie strony rozwiązują u psychoterapeuty. Merkel i Putin przenieśli je do polityki.

Stalin, Ulbricht i Mao Zedong, 1949 rokW miarę jak Stalin się starzał, kino stawało się jego obsesyjnym rytuałem

Podczas kolejnego spotkania w 2007 roku na Krymie Putin posunął się o krok dalej. Nie zadowolił się pluszowym misiem. Pod koniec konferencji prasowej na oczach licznych dziennikarzy wpuścił do salonu swojego czarnego labradora. Suka Koni podeszła do fotela kanclerz, obwąchała ją i położyła się u jej stóp. Merkel była jak sparaliżowana. Jako nastolatka została pogryziona przez psa i od tej pory psów się boi, o czym dobrze wiedziały rosyjskie służby specjalne. Putin sycił się tym widokiem, siedział w fotelu z wyciągniętymi nogami, choć jego gość szybko odzyskał kontenans. Dopiero po fakcie Merkel dowiedziała się, że suka Koni jest łagodna, słynie z wyjadania herbatników dziennikarzom obecnym na konferencjach prasowych Putina, który w wolnych chwilach konsultuje z nią polityczne decyzje.

Od tej pory przed każdym spotkaniem kanclerz z prezydentem ustalano, że "odbywają się bez udziału psów". 

Za tę demonstrację siły Merkel zrewanżowała się "zaocznie".

W kameralnym gronie wiernie naśladowała gesty i miny Putina, żartowała z typu macho, chętnie pozującego do zdjęć z obnażonym torsem, z tygrysem, delfinem czy strzelbą. Uderzała w czuły punkt – obsesję na punkcie wizerunku witalnego Achillesa. Rozpoznała, że za pozorami atlety Putin skrywa obawy przed brakiem wzbudzania respektu w inny sposób. Strach przed własnym niedołęstwem zabija ascetycznym trybem życia i ostrymi ćwiczeniami: na śniadanie twarożek, omlet i trening na basenie. Potem seria pompek plus prysznic pod gorącą i lodowatą wodą. W tygodniu judo i hokej z ochroniarzami. Niekiedy jazda konna. Kiedy nie wystarczyły sport i dieta, w sukurs przyszła chirurgia kosmetyczna.

W 2010 roku rządca Kremla zrobił lifting twarzy, pozbywając się ciemnych worków pod oczami. Ślady po zabiegu kremlowskie tam-tamy objaśniły prześwietleniem studyjnymi lampami telewizyjnymi.

Merkel wypunktowała i drugi czuły punkt Putina, piętnując deptanie praw człowieka w Rosji. W ten sposób posługując się orężem stosowanym w wojnach małżeńskich, obydwoje w jakiś sposób się respektowali. Złośliwości Putina nie ustały, gdy zrozumiał, że na polu polityki nie złamie Merkel. Najbardziej odegrał się na niej w 2012 roku, kiedy czekała na niego przed Urzędem Kanclerskim bite dwie godziny z kompanią honorową, orkiestrą i członkami rządu. Jej gość wyłgał się starą sztuczką: przeciągnął spotkanie podczas międzylądowania w Mińsku z białoruskim dyktatorem Aleksandrem Łukaszenką. Na przeprosiny wręczył jej bukiet kwiatów. W świetle protokołu dyplomatyczne faux pas; ale prezent demonstrował, kto w tym związku jest mężczyzną, kto kobietą. Wielkie bukiety otrzymywała Merkel do ostatniego spotkania, za każdym razem kwitując odbiór udawanym zachwytem.

<<Reklama>> Biografię możesz kupić w Kulturalnym sklepie >>

Angela Merkel - okładkaAngela Merkel - okładka Wydawnictwo Agora

Więcej o: