Adam Kay przedstawia "kompletny i kompletnie obrzydliwy przewodnik po ludzkim ciele" [FRAGMENT]

Najnowsza książka autora bestsellerów Adama Kaya tym razem jest kierowana do młodszych czytelników. Tryskająca (na szczęście to tylko przenośnia.) poczuciem humoru i ciekawostkami na temat najdziwniejszych (i najnormalniejszych!) funkcji ludzkiego ciała wprawi was w osłupienie i przysporzy ataków śmiechu. To najlepsza kontra dla podręczników biologii! Przeczytajcie fragment "Kompletnego przewodnika po ludzkim ciele" o włosach.

Kiedy dostajesz nową zabawkę, ostatnią rzeczą, na którą masz ochotę, jest czytanie instrukcji obsługi – chcesz od razu przejść do rzeczy. Podobnie jest z twoim ciałem. Korzystasz z niego już od wielu lat, a założę się, że nie znasz połowy jego funkcji. Wreszcie nadszedł czas, żeby otworzyć instrukcję. "Twoja anatomia" zabierze cię na wycieczkę w głąb ciała. Zwiedzisz każdy organ z osobna. Ale bez paniki. Nie musisz wkładać kaloszy i wodoodpornej kurtki, wskakiwać do maszyny pomniejszającej i przemierzać kilometrów jelit. Prezentujemy przedpremierowy fragment książki, która ukazała się 13 października nakładem wydawnictwa Insignis. 

Zobacz wideo Popkultura odc. 87

Adam Kay, "Twoja anatomia. Kompletny (i kompletnie obrzydliwy) przewodnik po ludzkim ciele", tłum. Katarzyna Dudzik — fragment

Poświęcamy naszym włosom wiele uwagi. Myjemy je, kupujemy drogie kosmetyki, żeby ładnie wyglądały i pachniały. Co kilka miesięcy wybieramy się do fryzjera, żeby zrobił nam elegancką fryzurę. Nerki muszą być o to strasznie zazdrosne – no bo kiedy ostatnio zdarzyło ci się nałożyć na nerki regeneracyjną odżywkę albo wybrać się do stylisty nerek? Jest to nawet zrozumiałe. O ile nie nosimy gigantycznych kapeluszy ani nie cwałujemy przez miasto na grzbiecie zebry, włosy są jedną z pierwszych rzeczy, na jakie zwracają uwagę ludzie, których spotykamy. Ale włosy to coś więcej niż ten nieokiełznany puch na czubku twojej głowy – porastają one całe ciało i mają ważne zadania do wykonania.

Na ciele masz pięć milionów włosów – to tyle, ilu jest mieszkańców Irlandii. O proszę, oto okazja, żeby nauczyć się dwóch rzeczy za jednym zamachem. Bez dodatkowej opłaty. Włosy na głowie stanowią bardzo niewielką część wszystkich włosów (około dwóch procent). Na szczęście włosy pokrywające resztę ludzkiego ciała nie są tak bardzo widoczne – inaczej wszyscy wyglądalibyśmy jak Pippin i musielibyśmy wydawać fortunę na szampony.

Włosy wyrastają z mieszków włosowych, czyli małych, wydrążonych w skórze tuneli. Na dole mają tak zwany korzeń, a to, co wystaje ponad powierzchnię skóry, to łodyga włosa. Zbudowane są z keratyny, tej samej wyjątkowo odpornej na uszkodzenia substancji, z której zrobione są końskie kopyta i rogi nosorożców. Włosy na twojej głowie są tak wytrzymałe, że można by zawiesić na nich słonia. (Bardzo cię jednak proszę – nie wieszaj słonia na swoich włosach. Włosy są wprawdzie wystarczająco wytrzymałe, ale skóra głowy już nie. Poza tym konieczne byłoby wynajęcie dźwigu, który podtrzymywałby twoje ciało, a słoń, jak przypuszczam, wcale nie byłby tym wszystkim zachwycony).

Każdy mieszek włosowy przymocowany jest do niewielkiego dozownika olejku fachowo nazywanego gruczołem łojowym, dzięki któremu twoje włosy są miękkie i lśniące (jeśli jesteś telewizyjną gwiazdą) albo lekko przetłuszczone (jeśli jesteś prawdziwą osobą).

Kolor twoich włosów jest zaprogramowany genetycznie, co oznacza, że jest przekazywany z pokolenia na pokolenie. Wiesz już zatem, gdzie składać zażalenie, jeśli ci się nie podoba. Jeśli twoje włosy mają inny kolor niż włosy twoich biologicznych rodziców, zajrzyj do rodzinnych albumów ze zdjęciami (to taka wydrukowana na papierze wersja Instagrama). Być może twój pra-pra-pradziadek miał taki sam kolor włosów, jak ty – czasami dana cecha ujawnia się dopiero kilka pokoleń później! (Tak naprawdę stare zdjęcia są czarno-białe, więc nie będzie z nich wiele pożytku). Włosy, podobnie jak skóra, zawdzięczają swój kolor melaninie. Im więcej melaniny, tym są ciemniejsze. Najrzadszym kolorem włosów jest rudy: na całym świecie zaledwie jedna osoba na pięćdziesiąt jest ruda. (Teoretycznie, fioletowo-srebrny to najrzadszy kolor włosów, ale chodziło mi o kolory, których źródłem nie jest farba w sprayu). Ilość melaniny we włosach może wzrosnąć do dziesiątego roku życia, więc możliwe, że twoje włosy jeszcze ściemnieją. Wspominam o tym także na wypadek, gdyby w trakcie przeglądania twoich zdjęć z dzieciństwa zdziwiło cię, że rodzice zakładali ci kiedyś perukę.

Po co nam włosy? Czy tylko do ozdoby? Jak być może pamiętasz z rozdziału poświęconego skórze, włosy na ciele w genialny sposób ogrzewają nasze ciało – podnoszą się, wykorzystując do tego maleńkie mięśnie i zatrzymują przy skórze warstwę powietrza. (Jeśli tego nie pamiętasz, przeczytaj ponownie rozdział o mózgu. Może coś jest nie tak z twoim mózgiem? Może wypadł ci z czaszki?). Z kolei gdy jest gorąco, włosy na głowie odbijają promienie słoneczne, działając jak mata odblaskowa, dzięki czemu unikasz przegrzania. Sprytne, prawda?

Różne rodzaje włosów

1. BRWI

Pogoda daje się we znaki, a ty nie masz na głowie kapelusza? Spokojnie, brwi zapewnią ochronę przed słońcem, potem i deszczem twoim oczom, które dzięki temu będą mogły zająć się naprawdę ważnymi rzeczami, takimi jak czytanie tej książki. Czy wiesz, że masz dwanaście oddzielnych nosów? No dobrze, przyznaję. To nie jest prawda. Ale ta zaskakująca informacja sprawiła zapewne, że twoje brwi nieco się uniosły – to uniwersalna reakcja wyrażająca zdziwienie. Ludzie robią tak od czasów, gdy jeszcze nie posługiwali się językiem, i, jak widać, wciąż nie porzucili tego bardzo starego nawyku.

2. RZĘSY

Rzęsty to nie tylko ozdoba oczu. Przypomnij sobie, co dzieje się, gdy wieje wiatr i w powietrzu jest mnóstwo pyłu. Twoje oczy zwężają się wtedy, żeby zatrzymać wszystkie paprochy, które zmierzają w twoim kierunku. Rzęsy bardzo przypominają zwierzęce wąsy. Sondują otoczenie w poszukiwaniu wszystkiego, co mogłoby uszkodzić oko, a jeśli zagrożenie jest blisko, każą powiekom się zamknąć. Prawda, jak ładnie opisałem proces mrugania? Twoje rzęsy służą także za siedlisko dla setek małych potworków nazywanych NUŻEŃCAMI. Te paskudne kreatury żywią się złuszczonym naskórkiem i łojem. Wychodzą na zewnątrz tylko nocą, bo nie chcą, żeby ktoś je zobaczył (zupełnie rozsądnie – każdy, kto wygląda tak jak one, zachowałby się tak samo). Nie ma się jednak czym martwić. Rzęsy każdego człowieka są zamieszkiwane przez te pasożyty. Nużeńce są bardzo małe, można zobaczyć je tylko pod mikroskopem. Co ważniejsze, nie są groźne. Nie odgryzą ci twarzy, gdy śpisz. Przyrzekam.

3. WŁOSY ŁONOWE

W okresie dojrzewania dostajesz od natury w prezencie mnóstwo dodatkowych włosów. To oznaka zbliżającej się dorosłości. Włosy pojawiają się pod pachami i między nogami, ale właściwie nie wiadomo, czemu natura postanowiła nas nimi obdarzyć. Jedna z teorii głosi, że włosy utrzymują pot z dala od skóry, co pozwala częściowo zniwelować jego nieprzyjemny zapach; według drugiej teorii, włosy łonowe to coś w rodzaju dziwnej wazeliny, która zapobiega bolesnym otarciom skóry we wrażliwych miejscach. Innych wytłumaczeń nie ma. Możesz ewentualnie wymyślić własne. Jeśli ci się uda, daj mi znać – zamieszczę je w następnym wydaniu tej książki (i prawdopodobnie będę udawał, że sam na to wpadłem).

4. WŁOSY W NOSIE

Pamiętasz te gęste kępki wystające z nozdrzy twojego wujka? Włosy w nosie mają zadanie do wykonania (i nie jest to wcale obrzydzanie innym posiłku) – chronią płuca, ponieważ stanowią zaporę przed kurzem, pyłkami roślin i wielkimi trzmielami, które mogłyby wlecieć do twojego nosa.

5. ZAROST

Na twarzach dojrzewających chłopców pojawia się zarost, ponieważ mają oni wysoki poziom testosteronu we krwi. Testosteron to hormon, czyli część systemu komunikacyjnego organizmu. Dziewczynki mają na twarzy tyle samo mieszków włosowych co chłopcy, ale mają mniej testosteronu, więc nie wyrasta im tak dużo włosków. Chłopcy mają zarost na twarzy już od jedenastego roku życia, ale na początku włoski są delikatne i rzadkie. Prawdziwej brody można się dorobić dopiero w wieku dwudziestu kilku lat. Ja sam przez długi czas nosiłem brodę, ale kiedy parę lat temu dowiedziałem się, że w zaroście niemal połowy brodaczy można znaleźć drobiny kału, poprosiłem mojego robotycznego lokaja, żeby mi ją zgolił.

Włosy latem rosną szybciej niż zimą, zupełnie jakby były jakąś upiorną włochatą rośliną. Przeciętnie przez rok urosną tyle, ile wynosi długość twojej dłoni. Może cię to rozczaruje, ale jeśli przestaniesz obcinać włosy, nawet po dłuższym czasie nie będziesz wyglądać jak człowiek mop. Włosy rosną tylko przez kilka lat, a potem wypadają i zatykają odpływ w wannie. (Gdy włosy wypadają komuś w twoim wieku, na ich miejsce wyrastają nowe – w najbliższym czasie nie grozi ci więc łysina, a twoja czaszka nie będzie wyglądać jak jajko). Gdyby włosy nie wypadały i rosły przez całe twoje życie, osiągnęłyby długość, która byłaby siedmiokrotnością twojego wzrostu.

Adam Kay - Twoja anatomia (okładka)Adam Kay - Twoja anatomia (okładka) mat. prom.

Więcej o: