Jest orzeczenie w sprawie Żulczyka i rzekomego znieważenia Andrzeja Dudy. Sąd umorzył sprawę

W poniedziałek 10 stycznia Sąd Okręgowy w Warszawie umorzył postępowanie ws. rzekomego znieważenia prezydenta RP przez Jakuba Żulczyka. W listopadzie 2020 roku pisarz opublikował w mediach społecznościowych stanowisko, gdzie umieścił zdanie "Andrzej Duda jest debilem". Żulczyk w trakcie procesu nie przyznał się do winy, zaś w mowie końcowej zwrócił uwagę, że sprawa, w której jest oskarżony, ma parę wymiarów.

Sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie Tomasz Julian Grochowicz orzekł w poniedziałek, że Jakub Żulczyk nie popełnił przestępstwa, w związku z czym nie można przypisać mu odpowiedzialności karnej. Jak podkreślił sędzia, przestępstwem nie jest czyn, który ma znikomą szkodliwość społeczną.

"Sprawa została umorzona, jestem niewinny. Dziękuję mecenasowi Nowińskiemu za reprezentowanie i Wam wszystkim za wsparcie" - skomentował orzeczenie Jakub Żulczyk.

Do orzeczenia odniósł się w mediach społecznościowych m.in. konstytucjonalista prof. Marcin Matczak.

"Słuszna decyzja sądu w sprawie Jakuba Żulczyka nie oznacza, że można obrażać prezydenta. Oznacza, że wolno ostro krytykować władzę, bo pozwala na to konstytucyjna zasada wolności słowa. Jest różnica między bezmyślnym obrażaniem a ostrą krytyką, co Jakub Żulczyk wykazał przed sądem" - zaznaczył ekspert.

O tym, że warszawska prokuratura skierowała przeciwko pisarzowi akt oskarżenia z par. 2 art. 135 k.k., czyli znieważenia głowy państwa, Jakub Żulczyk poinformował w marcu 2021 roku. Sprawa dotyczyła facebookowego wpisu, odnoszącego się do reakcji Andrzeja Dudy na wyniki wyborów prezydenckich w USA. W listopadzie 2020 roku prezydent nie pogratulował Joe Bidenowi zwycięstwa, tylko "udanej kampanii" i dodał, że czeka na nominację Bidena przez Kolegium Elektorskie. W odpowiedzi Żulczyk napisał:

Nigdy nie słyszałem, aby w amerykańskim procesie wyborczym było coś takiego, jak 'nominacja przez Kolegium Elektorskie'. Biden wygrał wybory. [...] Wszystko co następuje od dzisiaj - doliczenie reszty głosów, głosowania elektorskie - to czysta formalność. Joe Biden jest 46. prezydentem USA. Andrzej Duda jest debilem.
Zobacz wideo Andrzej Duda nawiązał do inflacji: Ja też płacę rachunki. Ja też robię zakupy

Zapadł wyrok w sprawie Żulczyka i Dudy

Wiosną ubiegłego roku Żulczyk zaznaczył, że nie dowiedział się o szczegółach sprawy z oficjalnego pisma, a z portalu wPolityce.pl. "Nie zamierzam zachowywać się jak warszawska prokuratura i ustosunkowywać się teraz do tego, czy zarzuty są słuszne, czy nie. To sprawa między mną a moim adwokatem. O tym, czy przyznaję się do winy, czy nie, dowie się najpierw sąd, a dopiero potem media, i te zwykłe, i te społecznościowe. Druga śmieszna sprawa - jestem, podejrzewam, pierwszym od bardzo dawna pisarzem w tym kraju, który stanie przed sądem za to, co napisał".

Zgodnie ze wspomnianym artykułem 135 k.k. za znieważenie głowy państwa grozi do trzech lat więzienia. W kwietniu prezydent Andrzej Duda stwierdził, że "do niedawna w ogóle nie wiedział, że ktoś taki [jak Jakub Żulczyk - przyp. red.] istnieje". Sam pisarz nieco wcześniej odpowiedział na "teorie spiskowe", jakoby proces miał być formą "autopromocji":

Wiem, kto złożył donos, to normalnie dostępna dla mnie informacja, gdyż imię i nazwisko tej osoby widnieje w wysłanym mi (w końcu) odpisie aktu oskarżenia. Ale drogie prawicowe media i politycy, tacy jak komentujący moją sprawę w mediach śniadaniowych pan Krzysztof Bosak, twierdzący, że zrobiłem to dla autopromocji [...] - również możecie sobie to sprawdzić, nie jest to dla Was żaden problem. [...] Prokuratura to nie jest prywatna firma z działem handlowym, z którą można umówić się na barter, a stan oskarżenia o przestępstwo to nie świadczenie komercyjne.

Andrzej DudaŻulczyk oskarżony o znieważenie Dudy. Dotarliśmy do akt sprawy

Już w trakcie samego procesu Żulczyk argumentował, że publikacja cytowanych wcześniej słów była powodowana faktem, iż jest "obywatelem Polski zatroskanym o losy kraju, osobą świadomą politycznie" i "daje czasem temu upust w mediach społecznościowych". Jako świadek w sądzie stawił się Michał Rusinek, który podzielił się z internautami własną opinią w sprawie. Czytamy w niej m.in.:

Naturalnym żywiołem wypowiedzi Jakuba Żulczyka – pisarza – jest literatura artystyczna, felieton jego autorstwa należy zatem traktować jako wypowiedź będącą po literackiej stronie owej granicy. Jak widać, obie definicje akcentują satyryczny charakter tego typu wypowiedzi. Satyra zaś jest takim gatunkiem, który ma za zadanie ośmieszanie lub piętnowanie ukazywanym w nim zjawisk. [...] Stwierdzić należy, że z filologicznego (a dokładniej: genologiczno-semantycznego) punktu widzenia wypowiedź Jakuba Żulczyka opublikowana na Facebooku ma charakter quasi-literacki i mieści się w granicach gatunku satyrycznego felietonu. Gatunku, którego poetyka pozwala na ostrzejsze sądy i wymaga od odbiorców (także tych przedstawianych w 'krzywym zwierciadle' satyry), by traktowali je hiperbolicznie, a nie dosłownie.
Więcej o: