Dowiedział się, że giermek zgwałcił jego żonę. Tak doszło do ostatniego pojedynku w historii [FRAGMENT]

Jean de Carrouges, normański rycerz, powraca z walk w Szkocji. Dowiaduje się, że jego stary przyjaciel i giermek Jacques Le Gris brutalnie zgwałcił jego żonę Marguerite. To prawdziwa historia "pojedynku, który zakończył wszystkie pojedynki". Opowieść o zdradzie i zemście rozgrywająca się w XIV-wiecznej Francji.

W zeszłym roku w kinach miał premierę film Ridleya Scotta, opowiadający tę historię, z Mattem Damonem i Adamem Driverem w rolach głównych. Książka w przekładzie Jakub Jedliński ukaże się 26 stycznia.

Więcej interesujących tekstów znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Eric Jager "Ostatni pojedynek. Zbrodnia, skandal i sąd boży w średniowiecznej Francji" - fragment:

Kiedy wszystkie strony konfliktu zajęły swoje miejsca, roi d’armes z pomocą dwóch escoutes wyznaczonych dla obydwu wojowników zaczęli sprawdzać broń rywali, by upewnić się, że na pole nie wniesiono żadnych niezgodnych z prawem narzędzi, a kopie, miecze, topory i sztylety są tej samej długości.

Po obejrzeniu broni jeden z heroldów wszedł na pole, aby przedstawić zgromadzonym zasady walki.

Zobacz wideo Poznali się przypadkiem przy jedzeniu i zostali przyjaciółmi. Lata później zagrali razem w hicie Netfliksa [Popkultura Extra]

– Słuchajcie, słuchajcie, słuchajcie, panowie, rycerze, giermkowie i wszyscy pozostali! Z rozkazu naszego pana, króla Francji, pod karą śmierci i utraty majątku surowo zabrania się noszenia w tym miejscu broni, miecza, sztyletu i innego oręża. Zakaz ten nie obejmuje strażników i osób korzystających z pozwolenia pana naszego, króla. Ponadto z rozkazu pana naszego, króla, surowo zabrania się ludziom wszelkiego stanu, z wyjątkiem uczestników walki, dosiadać wierzchowca w trakcie pojedynku, za co wysoko urodzonemu grozi utrata konia, a służącemu kara obcięcia ucha. Z rozkazu pana naszego, króla, surowo zabrania się także ludziom wszelkiego stanu wchodzenia na teren pola turniejowego z wyjątkiem osób upoważnionych. Każdy, kto złamie ten zakaz, straci życie i majątek. Z rozkazu pana naszego, króla, pod karą obcięcia dłoni surowo zabrania się też ludziom wszelkiego stanu wstawania z ław lub ziemi i zasłaniania widoku innym zgromadzonym. Z rozkazu pana naszego, króla, pod karą utraty życia i majątku w czasie walki surowo zabrania się też ludziom wszelkiego stanu rozmawiać, gestykulować, kaszleć, pluć, krzyczeć.

Najwyraźniej pojedynki sądowe nie były hałaśliwą rozrywką przerywaną wybuchami radości i gwizdami tłumu. Za zakłócenie ciszy, nawet mimowolne, groziły surowe kary. Kronikarze opisują oniemiałych z przejęcia widzów oglądających pojedynki w całkowitej ciszy i ledwie ważących się oddychać.

 Od tego momentu całą ceremonię charakteryzowała przerażająca symetria. Rozbudowane zasady i rytuały miały zapewnić sprawiedliwą walkę i nie pozostawić przypadkowi lub opatrzności niczego, co miało związek z pojedynkiem – "oczywiście poza jego wynikiem". Podobnie jak broń przeciwników musiała dawać im równe szanse, tak też oni sami powinni być równi rangą. Jean de Carrouges był rycerzem, a Le Gris tylko giermkiem. Dlatego Le Gris wystąpił na pole i przyklęknął przed marszałkiem, aby otrzymać pas rycerski.

Pasowanie na rycerza nie zawsze wiązało się z rozbudowanym rytuałem obejmującym czuwanie, prezentację broni i tym podobne. Nie zawsze też stanowiło wyraz uznania za dokonania na polu bitwy. Niektórzy mężczyźni otrzymywali pas rycerski w przeddzień bitwy, aby to wyróżnienie zmotywowało ich do walki. Żeby uczynić giermka rycerzem, wystarczyły trzy uderzenia w ramię płazem miecza i uroczyste słowa "W imię Boga Ojca, świętego Michała i świętego Jerzego czynię cię rycerzem; bądź mężny, dworny i lojalny!".

Zaułek koszmarów - kadr z filmuPierwsza ekranizacja była mocno ocenzurowana. Przeczytaj fragment "Zaułka koszmarów"

Faktyczne bycie rycerzem było zupełnie inną kwestią. Wymagało nieustannego doskonalenia techniki władania mieczem i jazdy konnej podczas pojedynków, turniejów oraz intensywnych przygotowań do walki. W ciągu swojego życia Jean de Carrouges brał udział w licznych starciach. Od najmłodszych lat uczestniczył w kampaniach wojennych – i wychodził z nich żywy – ostatni raz w 1385 roku w Szkocji. Jacques Le Gris, choć należał do osobistych giermków króla i był dowódcą twierdzy w Exmes, miał mniejsze doświadczenie wojenne.

Le Gris był jednak większy i silniejszy, co dawało mu innego rodzaju przewagę w pojedynku. Cieszący się znacznie lepszym zdrowiem giermek był też w stanie zaopatrzyć się w lepszego konia, wytrzymalszą zbroję i broń. Mimo niemocy, w którą popadł we wrześniu,

dowiedziawszy się o zarządzeniu sądu bożego, w dniu starcia Le Gris czuł się świetnie, "sprawiał wrażenie silnego", podczas gdy "Carrouges był osłabiony trawiącą go od dłuższego czasu gorączką". W jednej z relacji zapisano, że rycerz "tego właśnie dnia padł ofiarą nowego ataku choroby".

Te czynniki – warunki fizyczne, zdrowie, zamożność, wyszkolenie wojskowe i doświadczenie – mogły okazać się decydujące w bitwie, choć nie sposób było przewidzieć, do jakiego stopnia wpłyną na wynik walki. Rezultat pojedynku mogły zmienić tysiące przypadkowych i nieprzewidywalnych wydarzeń – od pośliźnięcia się jednego z uczestników i zerwania pasa zbroi po nagły błysk słońca odbitego w pancerzu przeciwnika lub ostrzu miecza.

Kiedy Jacques Le Gris został pasowany na rycerza i wrócił na swoje miejsce, herold ponownie wkroczył na pole, tym razem, żeby ogłosić zasady regulujące pojedynek.

– Jeżeli którykolwiek z wojowników wniesie na pole walki zabroniony prawem rodzaj broni, zostanie ona skonfiskowana i nie otrzyma on w zamian innej. Jeżeli którykolwiek z wojowników wniesie na pole walki broń wykonaną za pomocą zaklęć, czarów, uroków lub jakiejkolwiek innej czarnej magii, z powodu których ucierpią siła lub sprawność przeciwnika przed walką, w trakcie walki lub po jej zakończeniu, a jego prawa i honor będą zagrożone, złoczyńca zostanie odpowiednio ukarany jako nieprzyjaciel Boga, zdrajca lub morderca. Każdy wojownik musi wnieść na pole wystarczająco dużo chleba, wina i innego rodzaju pożywienia i napojów, by w razie potrzeby starczyło ich na cały dzień, a także wszystkiego, czego będzie potrzebował on sam oraz jego wierzchowiec. Każdy wojownik ma walczyć konno i pieszo, uzbrojony w sposób, który mu odpowiada, bronią i narzędziami służącymi do ataku i obrony, z wyjątkiem tych wykonanych według szatańskiego projektu lub za pomocą zaklęć i uroków czy innych metod zakazanych przez Boga i Święty Kościół ku pełnej chwale Chrystusa. Każdy wojownik musi złożyć przysięgę i stwierdzić, że jeśli Bogu nie spodoba się, aby jeden z nich został pokonany lub zabity do zachodu słońca, przyjmą wolę Boga i zgodzą się stawić nazajutrz, aby kontynuować walkę.

Zdarzało się, że pojedynek trwał przez cały dzień i nie przynosił rozstrzygnięcia do zachodu słońca, czyli "czasu, kiedy gwiazdy ukazują się na niebie". W takim wypadku walkę podejmowano nazajutrz. Jeśli chodzi o wpływ sił nieczystych na wynik pojedynku, w średniowieczu była to rzeczywista obawa, ponieważ niektórzy wojownicy – aby zapewnić sobie zwycięstwo – zwracali się ku zaklęciom i urokom, a nawet sięgali po specjalną broń wykonaną przy użyciu magii. Uczestników biorących udział w pojedynku sądowym obowiązywał więc surowy zakaz uciekania się do czarów w celu udaremnienia boskiego wyroku. Za złamanie go groziła kara śmierci.

Po wysłuchaniu zasad pojedynku wojownicy musieli złożyć trzy formalne przysięgi. Następnie przyszedł czas na religijny element pojedynku. Księża wnieśli ołtarz – "przykryty złotogłowiem stół długości pięciu stóp, szerokości trzech stóp i wysokości dwu stóp, i ustawiali go pośrodku pola" – na którym umieścili srebrny krucyfiks i modlitewnik otwarty na stronie z obrazem męki Chrystusa.

Księża, ołtarz i przedmioty sakralne miały uświęcić walkę jako sąd boży, czyli judicium Dei. Krucyfiks i modlitewnik przywoływały także pamięć o procesie, wyroku i egzekucji Chrystusa, który cierpiał za grzechy ludzi. Na polu pobłogosławionym symbolami męki Jezusa Bóg miał wskazać winnego, który przeleje krew za swe grzechy.

Pierwszą przysięgę każda ze stron składała osobno. Marszałek prowadził ceremonię, a księża pełnili funkcję świadków. Najpierw appelant, Jean de Carrouges, podszedł do ołtarza, klęknął z otwartą zasłoną hełmu i gołą prawą dłonią dotknął krzyża, wypowiadając słowa:

– Przysięgam na pamięć o męce naszego Pana Jezusa Chrystusa i na obecnego tu Ducha Świętego oraz na prawowitą wiarę chrześcijańską i święty chrzest, że niezachwianie wierzę, iż moja sprawa jest święta, dobra i sprawiedliwa, a także że będę zgodnie z prawem bronić się w tym pojedynku. – Następnie ponownie wezwał Boga, Najświętszą Panienkę i świętego Jerzego na swoich świadków.

Po tych słowach rycerz wrócił na miejsce, a do ołtarza podszedł Jacques Le Gris. Ukląkł i złożył podobną przysięgę na swoją niewinność.

Do drugiej przysięgi wojownicy uklękli naprzeciw siebie, po obu stronach ołtarza. Ponownie położyli nieosłonięte rękawicami dłonie na krzyżu, niemal stykając się palcami. Każdy z mężczyzn przysiągł na swoją duszę, że jego sprawa jest sprawiedliwa, że mówi prawdę i że zasłuży na utratę szczęścia niebieskiego i wieczne cierpienie piekielne, jeśli dopuścił się krzywoprzysięstwa. Każdy przysiągł także, że nikt nie rzucił uroku na niego ani na jego konia oraz że „polega jedynie na sprawiedliwości swojej sprawy, swojego ciała, wierzchowca i swojej broni". Potem obaj ucałowali krucyfiks.

Trzecia i ostatnia przysięga była najbardziej wiążąca. Mężczyźni klęczeli po obu stronach ołtarza zwróceni do siebie twarzami, z otwartymi zasłonami hełmów i prawymi dłońmi na krzyżu, tym razem jednak równocześnie spletli lewe, nieosłonięte ręce (la main sinistre), po czym marszałek uniósł je na swojej otwartej dłoni. Tak połączeni przeciwnicy składali sobie nawzajem przysięgę. Ponownie jako pierwszy przemówił de Carrouges:

– O, panie Jacques’u Le Gris, którego dłoń trzymam, przysięgam na Ducha Świętego, na świętą wiarę i chrzest, który otrzymałem od Boga, że czyny i słowa, które ci przypisałem i które za moją sprawą przypisali ci inni, są prawdziwe oraz że miałem słuszny i sprawiedliwy powód, by cię pozwać, podczas gdy twój jest kłamliwy.

Le Gris nadal ściskał w dłoni rękę przeciwnika, gdy wypowiadał słowa:

– O, panie Jeanie da Carrouges, którego dłoń trzymam w swojej, przysięgam na Ducha Świętego, świętą wiarę i chrzest, który otrzymałem od Boga, że pozwałeś mnie kłamliwie. Mam więc dobry i sprawiedliwy powód, aby się bronić.

Rodzina Strangerów"Bóle nadeszły w środku nocy. Ten pierwszy wyrwał ją ze snu jak przeszywający ciało p***y nóż"

Po złożeniu przysiąg obaj mężczyźni ponownie ucałowali krucyfiks.

Forma trzeciej przysięgi była typowa dla wielu średniowiecznych ceremonii, począwszy od małżeństwa, na przysiędze składanej seniorowi przez wasala skończywszy. We wszystkich tych wypadkach, składając przysięgę, uczestnicy trzymali się jednak za prawe dłonie, tymczasem przed pojedynkiem sądowym chwytano lewe ręce – na znak, że więzią, która połączyła rywali, jest wrogość.

Składając przysięgi, wojownicy wystawiali na niebezpieczeństwo nie tylko swoje życie, majątek i honor, lecz także nieśmiertelną duszę. Jeden z księży wskazał święte przedmioty na ołtarzu i uroczyście przypomniał uczestnikom pojedynku oraz wszystkim zebranym, że wynik walki zdecyduje o „potępieniu zarówno ciała, jak i duszy tego z nich, który nie ma racji, złożyli bowiem przysięgę i będą osądzeni przez Boga".

Wysłuchawszy ostrzeżeń kapłana, wojownicy jednocześnie wstali i wrócili na miejsca po przeciwnych stronach pola.

Więcej o: