Ironiczne poczucie humoru, zbrodnia i jajko Faberge - takie połączenie tylko w "Tajemnicy carycy"

23 lutego w księgarniach pojawi się "Tajemnica carycy" - kulinarna komedia kryminalna Małgorzaty Starosty i kontynuacja "Winy wina", czyli pierwszego tomu serii o restauratorce i celebrytce, Agacie Śródce. Przedpremierowo publikujemy fragment książki, w której główna bohaterka zostaje zaproszona do zasiadania w jury w telewizyjnym talent show.

Agata Śródka zostaje zaproszona do telewizyjnego talent show, którego tematem jest wykonanie jadalnej repliki jaja Faberge. Zrządzeniem losu dokładnie w tym samym czasie jej przyjaciółka prosi Agatę o pomoc w przygotowaniu uroczystego otwarcia hotelu – pałacu w Roztoce. Zaradna i przedsiębiorcza Śródka postanawia połączyć obie te okazje i zabiera ze sobą ekipę telewizyjną.

Więcej interesujących tekstów znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Tuż przed planowanym przyjazdem Śródki na terenie pałacowego ogrodu policja odkrywa zwłoki mężczyzny. Od początku wiemy, kto zamordował tajemniczą ofiarę – wątek kryminalny biegnie więc w kierunku odkrycia zarówno personaliów ofiary, jak i złapania przez policję zabójcy.

Zobacz wideo Biblioteka Katarzyny Pakosińskiej robi wrażenie. Czy przeczytała wszystkie książki z kolekcji?

Małgorzata Starosta "Tajemnica carycy", Wydawnictwo W.A.B. - fragment:

– Czy mógłbyś, mój najdroższy Michelu, mnie poprawić, jeśli coś źle zrozumiałam? – Agata Śródka zadała to pytanie z powagą, która sprawiła, że Michel Blanc stracił nieco ze swojego wrodzonego animuszu. – O ile się nie mylę, to okłamałeś producentkę telewizyjną, twierdząc, że możesz mnie reprezentować. – Przerwała nagle i spojrzała na konsjerża wzrokiem, od którego zrobiło mu się gorąco. – No tak czy nie?! – wydarła się.

– Oui – pisnął Michel, nie wiedząc, co ma zrobić z oczami.

– Parfaitement! – Śródka nigdy nie nauczyła się biegle władać językiem Balzaka, jednak terminowanie w paryskim Le Cordon Bleu pozwoliło jej opanować podstawowe słownictwo i od biedy byłaby w stanie porozumieć się z kimś dość bystrym, kto umiał czytać z mowy ciała, bo gramatyka restauratorki z pewnością by go zawiodła. – I uzurpując sobie prawo do mówienia w moim imieniu, zgodziłeś się, żebym została jurorką i gwiazdą jakiegoś marnego telewizyjnego show, w którym jakieś garkotłuki będą się ścigać o złotą warząchew?!

Okładka książki i Tadeusz ŁomnickiW domu miał drugie oblicze. "Wściekle zazdrosny, a równocześnie nie krył, że mnie zdradza"

Tym razem Michel już nawet nie potwierdził. Śródka odwróciła się do niego plecami, a o jej wielkim wzburzeniu świadczyły przede wszystkim drgające ramiona. Blanc zerknął na sylwetkę szefowej ostro odcinającą się na tle wielkiego pałacowego okna. Mierząca sto czterdzieści osiem centymetrów i ważąca niewiele ponad czterdzieści kilogramów Agata Śródka ubrana w dzianinową czarną sukienkę do kolan wyglądałaby jak dziewczynka, gdyby nie wściekle różowe szpilki dodające jej jedenaście centymetrów wzrostu.

Restauratorka milczała przez kilka minut, które dla Michela trwały pół wieczności, a na pewno tak długo jak niedzielna msza święta w czasach, kiedy matka zmuszała go do uczestniczenia w nabożeństwie, a on akurat miał ochotę pograć w piłkę z kolegami.

– Jak gdyby tego wszystkiego było mało – podjęła w końcu, starając się panować nad głosem – mam to zrobić za darmo?

– Ale Agato! – Michel podjął nieudolną próbę wytłumaczenia się ze swej konkursowo głupiej decyzji. – Ja myślałem, że za dahmo to znaczy, że nie musimy płacić za nocleg i te wszystkie piehdalamenty!

– Gdybyś ty myślał, mój drogi, słodki Michelku, to przekazałbyś tej pani numer do mnie, a wtedy problemu nie byłoby żadnego – odparła spokojnie, przenosząc na konsjerża wzrok. Jej jadeitowo zielone oczy błyszczały, zdradzając wielkie wzburzenie.

Blanc coraz silniej odczuwał dyskomfort, który właściwie sam sobie zgotował. Było mu już naprawdę bardzo gorąco, ponieważ po raz pierwszy od dawna musiał się przyznać do błędu.

– Allors – kontynuowała Agata po krótkim tym razem zastanowieniu. – Słowo się rzekło i odwołać już nie wypada, ale teraz masz szansę się zrehabilitować.

– Zhobię wszystko, co hozkażesz, moja cudowna Agatko! – Michel gotów był rzucić się do tych różowych szpilek i wypucować je mankietem własnej marynarki.

– Oczywiście, że zrobisz, nie masz wyjścia, mon ami. Zadzwoń do mojej przyjaciółki, która zaprosiła mnie na kilka dni do swojego nowego domu, i powiedz jej, że bardzo chętnie przyjedziemy, a przy okazji przywieziemy telewizję i kilku kucharzy amatorów.

Blanc uniósł brwi i sięgnął po kartkę, na której Agata zapisała numer telefonu. Spojrzał na nazwisko, po czym zgrzytnął zębami.

– Coś nie tak? – zapytała Śródka słodkim głosikiem.

W serialu Netfliksa w rolę Anny Sorokin wcieliła się Julia GarnerOwijała sobie bogaczy wokół palca. Pomimo wyroku, Anna ma się całkiem nieźle

– Nie, nie, bhoń Boże! – zapewnił z uczuciem Michel, kierując się do wyjścia z gabinetu szefowej. Miał też nadzieję, że Agata nie dosłyszała, kiedy zamykając drzwi, mruknął pod nosem: – Cholehna Katarzyna…

Śródka oparła się o parapet, który standardowemu człowiekowi sięgałby pewnie do połowy uda, a jej ciut powyżej pasa, skrzyżowała ręce na piersiach i zamyśliła się nad stanem świata. A konkretniej nad stanem spraw, które właśnie ujrzały światło dnia, ku wielkiemu jej zaskoczeniu. Nie konkurs telewizyjny ją martwił; przez lata przywykła do tego, że uznawano ją za celebrytkę, okularów przeciwsłonecznych miała całkiem sporą kolekcję i w razie czego będzie pozować do zdjęć w kapeluszu z rondem wielkim jak katowicki Spodek. Tym, co naprawdę trapiło ją od kilku dni, był niespodziewany list, który dostała od dawno niewidzianej przyjaciółki. List ów bowiem niósł groźbę nieszczęścia, a nieszczęść Agata ze wszech miar nie życzyła sobie więcej w swoim życiorysie; wystarczająco długo zbierała się po winnych zbrodniach w Gościnnej Dolinie. Jednak zostawienie przyjaciółki w potrzebie nie mieściło się w katalogu jej zasad. Tak źle i tak niedobrze, trzeba jednak wybrać mniejsze zło. Być może niemądry Michel niechcący wyręczył ją w tym niewdzięcznym zadaniu? W razie czego będzie na kogo zwalić winę.

Pomyślawszy o winie, otrząsnęła się na wspomnienie spełnionego przed sześcioma miesiącami proroctwa brzmiącego „to wszystko wina wina", poprawiła odrobinę zburzoną fryzurę i sięgnęła po telefon. Michel niech tam urabia Katarzynę, a ona tymczasem zajmie się negocjowaniem stosownej gaży w telewizji. Prywatna jest, a więc kapitał ma – niech płaci.

<<Reklama>> Ebooki Małgorzaty Starosty dostępne są w Publio.pl >>

Więcej o: