"Krzywdzę ludzi i chodzę z tego powodu pić". Fragment książki "HALT. Zapiski z domu trzeźwienia"

"HALT. Zapiski z domu trzeźwienia" to wielowymiarowa opowieść o "człowieku w drodze" - mężczyźnie wychodzącym z uzależnienia alkoholowego. Inspiracją do napisania książki, było terapeutyczne zalecenie prowadzenia osobistego "dzienniczka głodu alkoholowego" po zakończeniu terapii odwykowej. Publikujemy przedpremierowo fragment książki Jakuba Zająca.

Jak zapowiada wydawca (Wielka Litera), to lektura obowiązkowa zarówno dla osób uzależnionych, jak też ich bliskich. Autor połączył w książce dwie milcząco rywalizujące ze sobą metody leczenia – właściwą Wspólnocie Anonimowych Alkoholików i psychoterapeutyczną. HALT zderza również dwie perspektywy patrzenia na alkoholizm. Jedna z nich to osobiste doświadczenie wyobcowania. Druga to obiektywny, terapeutyczny wykład na temat choroby.

Vladimir Nabokov 'Zaproszenie na egzekucję'Ponadczasowe, wnikliwe spojrzenie na rosyjski totalitaryzm. "Zaproszenie na egzekucję" Vladimira Nabokova

Jakub Zając w książce, która ma premierę 9 marca, konfrontuje swojego bohatera z osobistymi demonami. Mówi: wszyscy śnimy koszmarnie, wszyscy żyjemy w strachu, wszyscy jesteśmy uzależnieni. Trzeba wiedzieć, że to historia bez happy endu, bo zakończenie autor każdego dnia pisze od nowa.

Więcej ciekawych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Skrótowiec HALT pochodzi od słów z języka angielskiego: Hungry, Angry, Lonely, Tired, w tłumaczeniu: głodny, gniewny, samotny i zmęczony. Program Halt wychodzi z założenia, że kiedy poziom tych czterech stanów nasila się (too hungry, too angry, too lonely, too tired, pol. zbyt głodny, zbyt rozgniewany, etc...), głód alkoholowy może się uaktywnić lub zostać spotęgowany, a osoba uzależniona łatwiej ulega "przymusowi picia".

Zobacz wideo Pochodzą z Ukrainy, walczą dla Polski: Modlimy się o koniec tej wojny!

Jakub Zając "HALT. Zapiski z domu trzeźwienia" - fragment:

Wracam teraz do pytania pierwszego – "czy jestem uzależniony od alkoholu?" Odpowiadam – tak, jestem uzależniony, bo moje życie koncentruje się na piciu lub wokół myśli o piciu. Alkohol zdominował mój czas, wpłynął na sposób postrzegania świata i ludzi, organizację czasu, pozbawia mnie systematycznie oszczędności i odbiera ochotę na robienie rzeczy, które uwielbiałem robić, zaniżył moją samoocenę i zadowolenie z życia, oderwał od chęci wykonywania podstawowych czynności, ostudził moje emocje, sprawił, że do ludzi nabrałem wstrętu i traktuję ich jak przedmioty. Częściej oszukuję, a później motam się w swoich kłamstwach, nie pamiętam, co i kiedy mówiłem i czy była to prawda. Krzywdzę ludzi i chodzę z tego powodu pić. Mam dziury w pamięci, kilkunastominutowe, kiedy czuję się jak po krótkiej drzemce i dłuższe, kilkudniowe, których od miesięcy nie potrafię wypełnić żadną treścią.

 

***

K. uciekł. Dwa dni po lekturze autodiagnozy nie pojawił się najpierw na kolacji, a potem na wieczornym seansie filmowym. Profesor poszedł do jego pokoju i wróciwszy, oświadczył, że pomieszczenie jest puste. Rzeczy K. również zniknęły. Sprawdzono pro forma piwnicę, w której K. ćwiczył, garaż, gdzie palił, kiedy był przeziębiony, i ogród, gdzie swoją niedojedzoną kolacją karmił psa sąsiadów. Nie było go nigdzie. Powiadomiony telefonicznie H. odebrał informację o zniknięciu pacjenta spokojnie, a pół godziny później salon wypełnił się warkotem vana parkowanego na podjeździe Haltu. H. wszedł do środka, wnosząc ze sobą zapach wilgotnych liści i tytoniowy posmród. Bez słowa wskazał na mnie i Profesora i już kilka minut później wszyscy trzej siedzieliśmy w aucie gotowi na poszukiwania. K. nie okazał się oryginalnym uciekinierem. H. z wprawą doświadczonego detektywa pojechał najpierw do oddalonej o około trzy kilometry stacji benzynowej i po krótkiej rozmowie ze znajomym sprzedawcą wrócił do auta i powiedział, że Gołąb był tutaj dwie godziny temu, kupił kilka piw, flaszkę wódki i papierosy, po czym odszedł pieszo.

H. zostawił samochód przy stacji i wszyscy trzej ruszyliśmy spacerem. Krajobraz wokół wypełniały głównie pola i leśne zagajniki, przestrzeń była otwarta i gdyby nie zmrok, dawałaby nam przewagę nad uciekającym. W ciemnym i rześkim październikowym powietrzu poruszaliśmy się z początku szybko i sprawnie. K, młodszy od nas i dużo lżejszy mógł być jeszcze szybszy. Mimo tego byliśmy pewni, że jest niedaleko. Jak długo mógł utrzymać swoje zakupy w reklamówce? Na pewno usiadł gdzieś nieopodal i po zaspokojeniu pierwszego głodu pije teraz spokojnie i sumiennie. Każdy z nas doskonale potrafił wczuć się w jego sposób myślenia. Nasze nogi prowadziła zbiorowa, alkoholowa intuicja, a nozdrza segregowały wiejskie zapachy w poszukiwaniu drogi, którą podążał K. Kiedy jednak po ponad godzinnym marszu nie znaleźliśmy go, H. zaczął się niepokoić. Ciemność gęstniała, chłód narastał, a H. nie chciał zgodzić się na indywidualne poszukiwania. Zataczając śladami stóp koncentryczne koła wokół wiejskiej stacji benzynowej, dotarliśmy wreszcie do zeschniętego pola kukurydzy. W tworzącej ścianę suchej i bezlistnej palisadzie wiała świeża jama przechodząca w długi i wąski tunel, który finalnie zaprowadził nas do celu. Księżyc wzniósł się nagle jakoś wyżej albo dopiero z tego miejsca dawał się dostrzec. Wzmacniał światło gasnącej latarki i malował scenę o tajemniczym nastroju.

Sanah i Igor Herbut 'Mamo tyś płakała'Sanah i Igor Herbut - "Mamo tyś płakała". "Najważniejszy do tej pory projekt w moim życiu"

K. leżał w półmetrowej głębokości dole, który własnymi rękoma wyrwał z ziemi. Suche liście kukurydzy ułożył na jego dnie, jakby ścielił sobie z nich posłanie. Spał, oddychając spokojnie. Stojąca w dołku obok zalakowanego czteropaka piwa półlitrowa butelka wódki była niemal pusta. Obudził się na dźwięk mojego głosu, a ja uświadomiłem sobie, że od kilkudziesięciu minut panowała wokół mnie absolutna cisza. H. bezszelestnie zabrał piwa, a butelkę wódki opróżnił, wylewając jej zawartość do polnego domostwa K., który patrzył na odgrywaną przez nas pantomimę sennie i obojętnie: "Wyszedłem się napić, żeby wreszcie zasnąć. Dlaczego mnie obudziliście?"

<<Reklama>> E-book "Halt" Jakuba Zająca kupisz w Publio.pl >>

Trwa rosyjska wojna przeciwko Ukrainie. Są informacje o zniszczonych domach, rannych i zabitych. Potrzeby rosną z godziny na godzinę. Dlatego Gazeta.pl łączy sił z Fundacją Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej (PCPM), by wesprzeć niesienie pomocy humanitarnej Ukrainkom i Ukraińcom. Każdy może przyłączyć się do zbiórki, wpłacając za pośrednictwem Facebooka lub strony pcpm.org.pl/ukraina. Więcej informacji w artykule:

Jak pomóc Ukrainie? Gazeta.pl łączy siły z PCPMGazeta.pl łączy siły z PCPM, by wspierać Ukrainę. Sprawdź, jak możesz pomóc

Specjalne wydanie po ukraińsku z najnowszymi informacjami z Ukrainy. Gazetę możesz pobrać bezpłatnie tutaj

Więcej o: