Jedni czytają ją jako orwellowską wizję przyszłości, inni jako szereg sennych koszmarów [FRAGMENT]

Dystopijny majstersztyk Kay Dick wzbudził zachwyt w momencie wydania, po czym został zapomniany na ponad cztery dekady. Odkryty na nowo w Anglii przeżywa dziś drugą młodość: ukazuje się po raz pierwszy we Francji, w Stanach Zjednoczonych, Niemczech oraz w Polsce. Publikujemy fragment.

To powieść strukturalnie niejednoznaczna: bo - czy mamy tu do czynienia z jedną narratorką lub jednym narratorem, czy może wieloma mówiącymi osobami - nie jest ani razu jasne. Wiadomo natomiast na pewno, że ukazane nam historie mają miejsce w koszmarnym świecie, w którym oddanie się jakiejkolwiek formie twórczości jest bezwzględnie piętnowane i grozi jej autorowi nieodwracalnymi konsekwencjami.

Więcej interesujących treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Proza Dick skłania do swobodnej interpretacji - jedni czytają ją jako orwellowską wizję przyszłości, inni chcą widzieć w niej szereg fenomenalnie zarysowanych sennych koszmarów, jeszcze inni - metaforę twórczych zmagań samej autorki.

Zobacz wideo To nie są ludzie, a rzeczy! Słynni polscy "półkownicy" [Popkultura Extra]

Kay Dick "Oni", przekład: Dorota Konowrocka-Sawa, Art Rage - fragment: 

Goście

Jestem pierwszą osobą, która ich dostrzegła.

Wydawca singla: Mystic Production / Dezerter"Ten świat nie jest twój, Ydy na khuy!". Dezerter uderza w Putina nową piosenką

– Może zwyczajnie za nami tęsknią – powiedział kiedyś Sandy. – Dostarczamy rzadkiej rozrywki.

Za późno, żeby zawrócić. Idę w ich stronę, a słońce świeci mi prosto w twarz. Na plaży jest ich dziewięcioro. Trzy falochrony dalej Sandy maluje swoją łódź. Ośmioro rozciągnęło się na nadmorskich kamykach, dziewiąte przyklękło i patrzy w kierunku Sandy’ego. Mój pies ich oszczekuje. To pierwszy dzień wiosny. Słońce opływa skórę jak ciepła woda, morze jest zastygłym srebrem na zakrzywionym horyzoncie. Kormoran nurkuje i niemal frywolnie wynurza się z wody. Mijam ich z uśmiechem. Tak jest najlepiej. Któreś z nich wstaje i nie zdejmując ubrania, wchodzi po pas do wody. Jedna z dziewczyn się śmieje.

– Jutro nałożę kolejną warstwę. – Sandy poklepuje łódź.

– Zamierzasz odpłynąć?

– Wolałbym nie. – Spakował już narzędzia. – Napijmy się herbaty u Judith.

Berg pracuje akurat w szklarni. Macha do nas. Matka Judith układa pasjansa w salonie, w tym samym kącie pod oknem co zwykle. Chłopcy robią żółt„moran nurkuje i niemal frywolnie wynurza się z wody. Mijam ich z uśmiechem. Tak jest najlepiej. Któreś z nich wstaje i nie zdejmując ubrania, wchodzi po pas do wody. Jedna z dziewczyn się śmieje.

– Jutro nałożę kolejną warstwę. – Sandy poklepuje łódź.

– Zamierzasz odpłynąć?

– Wolałbym nie. – Spakował już narzędzia. – Napijmy się herbaty u Judith.

Berg pracuje akurat w szklarni. Macha do nas. Matka Judith układa pasjansa w salonie, w tym samym kącie pod oknem co zwykle. Chłopcy robią żółto-niebieski latawiec. Sandy oferuje im swoją pomoc. Wchodzi jakaś Włoszka z tacą zastawioną filiżankami, a za nią Judith. Kot syjamski prycha na mojego psa.

– Po południu trzech przyszło do kuchennych drzwi – mówi Judith. – Kucharka dała im jakieś ciastka i owoce.

– Znałam kiedyś Yeatsa – mówi matka Judith.

– Jutro przetestujemy latawiec.

Młodszy z chłopców podnosi go wysoko, żebyśmy mogli zobaczyć.

– Mam nadzieję, że dalej będzie spokojnie. – Judith jest zdenerwowana. – Może się przeniosą.

– Pewnie akurat mieli po drodze – mówi Sandy, jakby nic się nie działo.

– Zapytali kucharkę, ile osób tu mieszka.

W głosie Judith wciąż słychać niepokój.

– Jesteście rodziną. Powinno im to wystarczyć.

Sandy mocuje do latawca jeszcze jeden sznurek

– To o waszą dwójkę się martwię – mówi Judith.

Dzwoni telefon. Słyszymy, jak Berg odbiera. Chłopcy idą do ogrodu.

– Rozpoznają teren – mówi Berg, wchodząc do pokoju. – Normalna taktyka.

Z początku mieszkanie w pojedynkę było niełatwe, aklimatyzacja postępowała stopniowo. Ale gdy już się człowiek z tym pogodził, mógł rozkoszować się korzyściami. Wiele lat zajęło mi zrozumienie, jak zrobić z nich użytek. Myślę o tym, gdy razem z Sandym wracamy do mojego domku.

– Zawsze mieszkałeś sam, prawda? – pytam.

– Tak. Ale od czasu do czasu wpadają znajomi. To ożywia i podnosi na duchu.

– Człowiek potrzebuje czasu dla siebie.

– Z pewnością.

Doskonale wiem, co ma na myśli. Prawie nie wieje, wieczorne powietrze niemal się nie porusza. W takich okolicznościach każdy dźwięk brzmi jak wystrzał. Gdy zbliżamy się do plaży, dobiega nas ich śmiech.

– Czasem zazdroszczę Judith – mówię.

– Rodziny?

To nie tyle pytanie, ile stwierdzenie.

– Tak, ale…

– Chyba nie przez cały czas?

– Miło ich mieć pod ręką. Dostępnych.

– Nienarzucających się.

Sandy zostaje na kolację. Gadamy do pierwszej.

– Chyba się nie martwisz, co? – pyta z wahaniem.

– Wcale – odpowiadam ze śmiechem. – Zawsze mogę do ciebie zadzwonić.

– Oni podejmują decyzje z minuty na minutę. Do rana mogą stąd zniknąć.

Życzy mi dobrej nocy.

Czytanie dziecku - zdjęcie ilustracyjneKsiążki dla dzieci - porozmawiajmy o emocjach. Zaczynamy od "Migrantów"

– Myślę – mówi Judith, gdy następnego dnia rano parzę kawę – że pozostanie u nas na kilka dni świadczyłoby o rozsądku z twojej strony.

– Świadczyłoby o panice.

– Ich jest więcej. Ściągnie ich tu więcej, to chcę powiedzieć. Berg słyszał, że sieją spustoszenie w głębi lądu. Nie oszczędzili ani jednej osoby mieszkającej samotnie.

– To nietypowe. – Staram się emanować spokojem. – Zwykle nie są tacy skrupulatni. Kilka osób zawsze się przemknie.

Trwa rosyjska wojna przeciwko Ukrainie. Od pierwszych godzin napaści giną bezbronni cywile, a Rosjanie systematycznie atakują miasta i wsie. Zniszczenia są ogromne. Z kraju ogarniętego wojną próbują się wydostać miliony uchodźców. Potrzeby rosną z godziny na godzinę. Dlatego Gazeta.pl łączy siły z Fundacją Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej (PCPM), by wesprzeć niesienie pomocy humanitarnej Ukrainkom i Ukraińcom. Każdy może przyłączyć się do zbiórki, wpłacając za pośrednictwem Facebooka lub strony pcpm.org.pl/ukraina. Więcej informacji w artykule.

Najnowsze informacje z Ukrainy po ukraińsku w naszym serwisie ukrayina.pl 

Więcej o: