Kierownik ekipy filmowej wskazał niemowlę i poprosił Audrey, by je nakarmiła. Nie zgodziła się

Doświadczenia wojenne Audrey Hepburn - śmierć członków rodziny, głód w czasie hitlerowskiej okupacji, aktywność w holenderskim ruchu oporu - dały jej odwagę i determinację, by odważnie nieść bezinteresowną pomoc humanitarną dzieciom i ich bezradnym matkom w najbiedniejszych, nękanych przez wojny i choroby, regionach świata. Jako ambasadorka dobrej woli UNICEF-u jedna z najwspanialszych i najbardziej uwielbianych gwiazd Hollywood wyznaczyła najwyższe standardy działalności humanitarnej celebrytów. Ta praca stała się sensem jej życia.

Robert Matzen "Audrey Hupburn. Wojowniczka", przekład Maria Gębicka-Frąc - fragment:

Audrey wstała rano we wtorek 22 września 1992 roku, nie zdając sobie sprawy, w jaki sposób ten dzień przyczyni się do skrócenia jej linii życia: miała przed sobą tylko cztery miesiące. Ku jej przerażeniu ból brzucha nie mijał, gdy leciała z Robbiem śmigłowcem do leżącego dwieście siedemdziesiąt kilometrów na północny zachód Baidoa. Miasto, do niedawna liczące może czterdzieści tysięcy mieszkańców, teraz, z ćwierć milionem uchodźców, stało się główną sceną somalijskiej tragedii. Ian MacLeod uprzedził, że ostatnio jest lepiej znane jako "miasto śmierci". Był tam i widział tę tragedię na własne oczy.

Więcej ciekawych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Phoebe Fraser z CARE Australia, córka byłego australijskiego premiera Malcolma Frasera, też to widziała. Po raz pierwszy była w Baidoa miesiąc wcześniej. "Gdy wjeżdżaliśmy do miasta, w samochodzie zapadła cisza i nawet weseli ochroniarze na dachu umilkli w obliczu tego koszmaru na jawie. Mężczyźni, kobiety i dzieci, wszyscy tak słabi, że ledwo trzymali się na nogach, snuli się po głównej drodze w poszukiwaniu jedzenia. Jazda była niebezpieczna, ponieważ ludzie bliscy śmierci reagują powoli i nie słyszą nadjeżdżających pojazdów albo nie zwracają na nie uwagi". Podejrzewała, że ci nieszczęśnicy chętnie powitaliby szybką śmierć pod kołami.

Dla Audrey i Robbiego nadszedł czas inicjacji. W samolocie Mark Stirling poinformował, że pogoda się zmieniła i nadeszły deszcze – faktycznie padało zeszłej nocy. Może deszcz jest dobry dla kraju, w którym brakuje wody, ale także roznosi zarazki, a zarazki oznaczają pewną śmierć dla wycieńczonych z głodu ludzi. Najszybciej odchodzili ci najmniejsi i najbardziej bezbronni. "Pierwszą oznaką, że pada deszcz, była liczba zwłok dzieci na ulicach Baidoa", powiedział Stirling o tamtym tygodniu.

Ian MacLeod stwierdził: "Baidoa było epicentrum głodu. Uprzedziłem ich [Audrey i Robbiego]: «W Kismayo widzieliście tragiczną sytuację, podobnie jak w Mogadiszu, ale tu będzie znacznie gorzej»". Jego słowa były ciosem dla obojga gości w tym zapomnianym przez Boga i ludzi kraju. Przygotowali się na wszelkie widoki, jakie mogli sobie wyobrazić. Nikt jednak nie mógłby sobie wyobrazić tego, co ich czekało.

(...)

Zobacz wideo "Sukienka" nominowana do Oscara

Wysiadając z samochodu, Audrey zauważyła: "Trafiłam w sam środek koszmaru". Widok był tak przerażający, że mógł skrócić jej życie: wolontariusze, którzy przybyli do Somalii, żeby poprawić sytuację, wrzucali na ciężarówkę płócienne worki. Audrey zrozumiała, że w tych workach są zwłoki. Dręczyło ją to, że wyglądają jak torby na zakupy i że tak się nimi rzuca. "Tego ranka zebrali ponad setkę ciał, a większość z nich była bardzo mała".

Ian widział, że się waha, czy iść dalej. Po chwili zmusiła się i odeszła od samochodu, bo przecież po to tu przyjechała: zobaczyć najgorsze. Ian uświadomił sobie: "Wydawało się, że możliwość, aby zobaczyć wszystko i później opowiedzieć o tym światu, przydaje jej siły".

Weszli do budynku Concern. Pielęgniarka o imieniu Margaret wyjaśniła, że codziennie wydają piętnaście tysięcy gorących posiłków – unimix i ciastka proteinowe. Wspomniała o "ośrodku terapeutycznym" dla najgorszych przypadków. Audrey i pozostali ruszyli we wskazaną stronę, przez niewielki most. Przyjaciółka Audrey, Anna Cataldi, przebyła tę samą drogę innego dnia, gdy przygotowywała materiał dla swojej gazety.

Napisała: "Aby dotrzeć do ośrodka terapeutycznego, musimy przebić się przez morze udręczonych ludzi i nagich owrzodziałych niemowląt oraz leżące na ziemi łachmany, które przykrywają albo śpiących, albo zwłoki – tego nigdy nie wiadomo".

"To było… – zaczęła Betty Press i urwała, przytłoczona wspomnieniami. – Nie mogłam w to uwierzyć, te dzieci były takie wychudzone. Naprawdę nie da się tego opisać".

W ośrodku terapeutycznym na podwórzu rosło drzewo, a wokół niego, jak Audrey opisała to prasie, leżały dziesiątki koców z "chudymi, potwornie chudymi dziećmi w każdym wieku, małymi i trochę większymi, które, jak mi się wydawało, już odeszły. Ich oczy przypominały ogromne sadzawki… – urwała, szukając słowa – …pytań. Patrzą na ciebie tak… nie bardzo wiem, jak to powiedzieć… jakby pytały: «Dlaczego?»".

Dzieci "były mniej lub bardziej karmione na siłę" przez wolontariuszy Concern, wyjaśniła. Ostrożnie podawano im "łyżkę pokarmu co kilka minut, bo same nie mogą pić ani jeść albo już nie chcą. Zdumiewa mnie odporność ludzka, to, że nadal żyły".

Zatrzymała spojrzenie na wyniszczonym chłopcu, może czternastoletnim, który starał się oddychać. "Wiedziałam, że walczy o każdy oddech… przez całe dzieciństwo miałam astmę… i tak bardzo pragnęłam pomóc mu oddychać". Gdy na niego patrzyła, "po prostu skulił się i umarł".

Gdziekolwiek spojrzała, wszędzie rozgrywał się dramat maleńkich istot. "Była tam mała dziewczynka, stała nieruchomo, oparta o drewniane drzwi. Ktoś ją okręcił kawałkiem białego płótna. Nie wytrzymałam. Spróbowałam nakłonić ją do jakiejkolwiek reakcji. Ale ona tylko wpatrywała się tępo w nicość".

Były to nieszczęsne istoty, zagłodzone, porzucone, osierocone. Maleńkie, niektóre z matkami, ale większość sama, o rozdętych brzuchach i bezmiarze pustki w oczach. "Dziecko, które przeżyło traumę […] widziało zabijanych czy torturowanych rodziców lub inne okropności […] nie można mu oddać rodziców", mówiła z rozpaczą Audrey.

Najgorsza była cisza. "Milczą. Milczące dzieci. Ta cisza jest czymś, czego nigdy się nie zapomina". I zaraz się poprawiła, dodając: "Czasami słychać kaszel. Mnóstwo kaszlu, ponieważ większość z nich ma gruźlicę albo biegunkę, co je wykańcza, albo zapalenie oskrzeli, z którym nie mogą sobie poradzić".

Ian MacLeod zapamiętał "głęboki szok i przerażenie na twarzy Audrey, gdy patrzyła na ból matek, które, również w żałosnym stanie, wiedziały, że nie mogą nic zrobić, aby ocalić swoje dzieci przed śmiercią". W ciągu tej tragicznej godziny, jaką spędzili w ośrodku dożywiania Concern, zmarło dziesięcioro dzieci.

Jedna z młodych irlandzkich pielęgniarek podeszła do Audrey i dotknęła jej ramienia. Szepnęła, że może powinna udać się do kwater personelu, aby na chwilę uciec od tego koszmaru. "Tutaj o wiele gorzej jest patrzeć, niż pracować", dodała. Audrey zmusiła się do uśmiechu i odparła, że właśnie po to tu jest: zobaczyć najgorsze, a później opowiedzieć o tym prasie.

"Tamtejsi pracownicy zarządzali obozem najlepiej, jak tylko mogli – powiedziała Betty. – Jestem pewna, że uratowali wiele istnień".

Kierownik ekipy filmowej wskazał niemowlę i poprosił Audrey, aby spróbowała je nakarmić. Audrey od razu poznała, że dziecko nie przeżyje. Nie zgodziła się. Nie chciała być nagrywana w niektórych ważnych momentach. Zawsze uważała, że "filmowanie zła jest konieczne", aby nagłośnić rozpaczliwą sytuację, lecz w tym wypadku odmówiła. Ci ludzie zasługiwali na prywatność, na "ludzką godność", jak to określiła, nawet teraz. Zwłaszcza teraz.

"Po wejściu do takiego ośrodka dożywiania – mówiła – ogarnia cię ciekawość, tak mogę to nazwać, jak również zakłopotanie i nieśmiałość. Czuję, że nie powinno mnie tam być. Czuję, że powinnam wyjść. To jak wchodzenie do pokoju, w którym ktoś umiera: powinna być tam tylko rodzina i pielęgniarki, rozumiesz, o co mi chodzi… jest się w pewien sposób intruzem".

Robbie opisał swoją towarzyszkę: "Pełna miłości do ludzi, wykraczającej poza współczucie. Być może to coś więcej niż empatia. Umiejętność projektowania wyobraźni, pozwalająca jej naprawdę odczuwać to, co czują inni". Dla empatycznej osoby taki ciężar był po prostu zbyt wielki.

Tak wielu tutaj umierało w sposób, który aż za dobrze znała z głodowej zimy. "Zastanawiam się, czy ludzie myślą o bólu towarzyszącym umieraniu z głodu, o tym, co dzieje się z ciałem. Ten proces przebiega bardzo powoli. Nie jest to coś, przez co po prostu przemykasz, a potem umierasz".

Jej mózg włączył autopilota. Lgnęła do dzieci, które zaczynały odbijać się od dna dzięki jedzeniu, które wracały do życia – siedziała z nimi i mówiła niezrozumiałe dla nich słowa, ale jej uśmiech sprawiał, że na ich buziach też pojawiały się uśmiechy. Tak postępowała z dziećmi od czasu Etiopii. Aktorka mogła to robić. Kobieta wewnątrz niej krzyczała.

"Byłam w piekle", wyznała później swoim synom. Piekłem było Baidoa – i stało się końcem wszystkiego.

"UNICEF zabił Audrey", powiedział jeden z jej przyjaciół głosem zdławionym z emocji, chociaż minęło dwadzieścia lat. Chodziło mu o to, że zabiło ją Baidoa.

Luca uważał, że od Dnia Wyzwolenia w 1945 roku wojna nieubłaganie ścigała jego matkę, że tropiła ją kula, podpisana: Audrey Hepburn. "Od pewnego momentu wiedziała, że życie jest równaniem i że musi nadać mu sens" – wspominał. – "To najpiękniejsze w mojej mamie; coś, za czym tęsknię i za czym tęsknią bliscy jej ludzie. Wiedziała, że może zamknąć krąg. Może wyjść naprzeciw i spotkać się z tą wojenną kulą". Dla niego zamknięciem kręgu był wyjazd do Somalii. Wiedziała, że to ją zabije. I zabiło. Przekazała ostatnie krople swojej siły życiowej nieszczęśnikom w Baidoa, ani odrobiny nie zachowała dla siebie.

(...)

Ci, którzy byli z nią w Somalii, widzieli oznaki pogarszania się jej stanu fizycznego – jak wtedy, gdy Betty zauważyła, jak trudno jej przykucnąć przed dzieckiem i później się wyprostować. Press zwróciła również uwagę na jej intensywne skupienie. "Chciała odbyć tę podróż. Za wszelką cenę".

"W ostatnich dniach pobytu w Somalii i później w Kenii, gdzie mieliśmy konferencję prasową, Audrey skarżyła się na irytujący ból brzucha" – wspominał MacLeod – "ale oboje z Robertem byli pewni, że to tylko lekkie zatrucie spowodowane jedzeniem albo wodą. Były to typowe objawy, które wszyscy dość regularnie odczuwaliśmy w Somalii".

Władimir PutinZaatakowano ich radziecką bronią chemiczną. Reakcja Zachodu była spełnieniem życzeń Putina

Później Robbie powiedział: "Ze wszystkich naszych podróży [dla UNICEFu] to była ta, na której Audrey zależało najbardziej, i dążyła do niej z najwyższą determinacją. Podróż wyczerpywała ją emocjonalnie i fizycznie, ona jednak była twarda jak na innych wyprawach – miała ogromną energię i odwagę". Tak, cierpiała na bóle brzucha, i tak, złożono to na karb "amebozy".

Robbie wiedział, że jej psychika została zrujnowana przez podróż, którą chciała odbyć "za wszelką cenę". Po powrocie z Somalii ta najwytrzymalsza kobieta, jaką kiedykolwiek spotkał, ogłosiła światu, że już nigdy się nie podniesie. Czy udowodniła, że jest zdeterminowana i odważna aż do przesady? Czy pokonując wszelkie przeszkody i doświadczając w Somalii wszystkiego, co najgorsze, odniosła pyrrusowe zwycięstwo?

Dziennikarz relacjonujący londyńską konferencję prasową rozumiał, na jakie ryzyko się narażała. "Nie jest rozpoznawana w wielu krajach Trzeciego Świata, więc może dostać się do niestabilnych obszarów, gdzie nie mają wstępu oficjele. Przyznaje, że odczuwa zdenerwowanie, «choć nie na tyle, żeby powstrzymało mnie to przed wyjazdem»".

MacLeod poznał się na jej odwadze już dwa lata wcześniej, podczas ich podróży do Canberry, ale po Somalii zobaczył pełen obraz.

"Robiła coś, czego nie musiała robić" – powiedział, zapytany o wojowniczkę Audrey. "Po prostu tego chciała. Próbowałem zrozumieć dlaczego. Docierała tam, gdzie nie bywali inni ambasadorowie dobrej woli. Oni dawali koncert albo uczestniczyli w gali. Nikt inny nie pojechał do Somalii. Chciała zmienić los ludzi będących w najgorszej sytuacji na świecie. A więc tak, była wojowniczką".

Książka ukazała się w Polsce 9 marca 2022 roku nakładem Wydawnictwa Albatros.

Audrey Hepburn. Wojowniczka - okładkaAudrey Hepburn. Wojowniczka - okładka Albatros

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina.  

Najnowsze informacje z Ukrainy po ukraińsku w naszym serwisie ukrayina.pl

Więcej o: