Czy tak wygląda prawda o kulisach zamachu na Jana Pawła II? [FRAGMENT KSIĄŻKI]

Emerytowany oficer wywiadu i historyk połączyli siły, by stworzyć powieść sensacyjno-szpiegowską o zamachu na Jana Pawła II. - Gdy autorami są osoby mające unikatową wiedzę opartą o dokumenty, archiwa i rozmowy z ludźmi służb specjalnych, można mieć wątpliwości czy ich powieść to jedynie fikcja. A może właśnie tak wygląda prawda o kulisach zamachu na Jana Pawła II? - pyta Tomasz Sekielski. Publikujemy fragment "W czerwonej sieci".

Moskwa 1980 roku. Na tajnym spotkaniu w siedzibie KGB zapada decyzja o przeprowadzeniu zamachu na Jana Pawła II. Na wykonanie zlecenia oficerowie mają pół roku. Rusza zakrojona na szeroką skalę akcja werbowania współpracowników z różnych stron świata. Wykorzystując ludzkie słabości, problemy finansowe czy ortodoksyjne poglądy, Rosjanie szybko tworzą specjalną grupę, w której skład wchodzą: Polak, Turek, Bułgar, Szwajcar i Francuz. Dzieli ich wszystko – pochodzenie, osobowość, status społeczny, wiek – ale łączy wspólny cel: uciszyć papieża i co za tym idzie, powstrzymać zmiany zachodzące w bloku państw wschodnich.

'Fantastyczne zwierzęta: Tajemnice Dumbledore'a' - materiały prasoweMads Mikkelsen powinien grać w "Fantastycznych zwierzętach" od początku

- Marcin Faliński i Rafał Banaś oferują świeżą perspektywę na główne wątki zamachu na życie Jana Pawła II. To wydarzenie, wokół którego wciąż są pytania bez odpowiedzi. Znane fakty i pozyskane przez autorów nowe bezcenne informacje, kamuflowane przy pomocy fabuły, przenikają się nawzajem, ujawniając misterną grę międzynarodowych wywiadów i skandale w Watykanie. Umiejętnie budowane napięcie w narracji znajduje w powieści zaskakujący finał, do którego doszło w maju 1981 roku na placu Św. Piotra w Rzymie - pisze o książce Ewa Ewart.

Więcej ciekawych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Marcin Faliński, Rafał Barnaś "W czerwonej sieci", Czarna Owca - fragment: 

Długi korytarz ze ścianami wyłożonymi szarym kamieniem i podłogą z drewnianym parkietem w kształcie jodełki ciągnął się przez wiele metrów. Na ścianach w ramkach za szkłem wisiały portrety najbardziej zasłużonych oficerów KGB. Iwan Klimow miarowym krokiem szedł w kierunku biura dyrektora I Zarządu Głównego KGB. Czuł podekscytowanie. Wiedział, że spotkanie na takim szczeblu oznacza rozmowę o czymś bardzo ważnym dla socjalistycznego państwa. Czymś ściśle tajnym i być może zakrojonym na szeroką skalę. Nie czuł stresu, bo skomplikowane operacje specjalne przeprowadzał już wielokrotnie. Teraz to była bardziej zwykła ciekawość.

Gdy dotarł na miejsce, w poczekalni przed gabinetem generała stał już major Andriej Woronow. Kiwnęli sobie głowami. Znali się bardzo dobrze. Razem uczestniczyli w kilku przedsięwzięciach wywiadowczych. W tym samym roku skończyli szkolenie w Instytucie Krasnoznamienskim. Ufali sobie i darzyli się wielką sympatią. Zawsze gdy byli w Moskwie w tym samym czasie, umawiali się na spotkanie w daczy w Tomilinie. Teraz stali w milczeniu i co chwila na siebie spoglądali. Po kilku minutach weszli do gabinetu. Dyrektor I Zarządu Głównego KGB generał Władimir Krukow i naczelnik Wydziału XII pułkownik Jurij Forin przywitali się z nimi.

– Dobrze, że już jesteście, towarzysze. Czekamy jeszcze na pułkownika Gienadija Bykowa – odezwał się Krukow i wskazał na fotele ustawione naprzeciw jego masywnego drewnianego biurka.

"Jeszcze Bykow?! Naczelnik Wydziału V też tutaj będzie? To oznacza, że będziemy rozmawiać o naprawdę poważnych rzeczach. A Forin? Światowa gospodarka czy co?" – pomyślał Klimow i spojrzał porozumiewawczo na kolegę. Wydawało mu się, że Woronow to samo pomyślał. Iwan i Andriej, widząc, w jakim są gronie, zrozumieli, że mają do czynienia z czymś ściśle tajnym. Doskonale zdawali sobie sprawę, że są wśród najbardziej zaufanych ludzi szefa całego KGB.

Wydział V zajmował się częścią krajów Europy Zachodniej. Mogło to oznaczać, że rozmowa będzie dotyczyła operacji wywiadowczej właśnie w tym regionie. Kiedy wreszcie dotarł naczelnik piątki, zapadła na moment cisza. Wszyscy czekali na rozpoczęcie nadzwyczajnej narady, czyli słowa Krukowa. W gabinecie unosił się zapach dobrej marki tytoniu wymieszany z ledwo wyczuwalnym aromatem kawy.

– Towarzysze. Jesteśmy już wszyscy. – Krukow zawiesił głos, chcąc podkreślić wagę sprawy. – Spotykamy się w tym pięcioosobowym, zaufanym gronie, bo musimy na polecenie samego przewodniczącego KGB podjąć stosowne działania i zareagować na wydarzenia, jakie dzieją się ostatnio w bratnich, socjalistycznych krajach. – Znowu przerwał i popatrzył uważnie na zebranych. – Kierownictwo partii i państwa oceniło niedawno jednoznacznie, że wydarzenia te mają podłoże dywersyjne. Jeśli nie zareagujemy szybko i zdecydowanie, proces ten będzie się szerzyć jak ten rak na naszym zdrowym internacjonalistycznym organizmie. A jak zapewne wiecie, towarzysze, z nowotworem trzeba zdecydowanie. Trzeba go cięciem chirurgicznym usunąć.

Zebrani pokiwali w geście zrozumienia głowami.

Zobacz wideo Piotr Adamczyk, czyli Chopin, papież i Dresowa Mafia. Co dalej? [Popkultura Extra]

– Wiemy, że w bratniej Polsce od kilku lat, a zwłaszcza teraz, niedawno, w sierpniu doszło do wystąpień wichrzycieli i podżegaczy. Te wydarzenia, jak oceniam, wzmogą ruchy wywrotowców wspieranych przez znane nam doskonale zachodnie ośrodki. A towarzysze polscy niestety zawodzą. Nie dają sobie rady. Jestem po długiej rozmowie z przewodniczącym. – Ponownie zawiesił głos, tym razem na dłużej. – Pewnie się, towarzysze, dziwicie, dlaczego wśród nas jest naczelnik Forin. – Spojrzał na Klimowa i Woronowa. – Ale… spakojna, o tym za chwilę. – Zapalił papierosa i mocno się zaciągnął.

Wszyscy siedzieli w napięciu, jakby przeczuwając coś wyjątkowego, w czym będą uczestniczyć. Klimow przypomniał sobie, o czym kiedyś opowiadał mu ojciec. Było to w czasie, gdy w 1956 roku wybuchło powstanie antyradzieckie na Węgrzech, kiedy późniejszy szef KGB był jeszcze ambasadorem w Budapeszcie. Obrazy wieszanych na budapeszteńskich latarniach komunistów i funkcjonariuszy bezpieki tak bardzo utkwiły mu wtedy w pamięci, że potem, kiedy trafił do Centrali, każdy potencjalny przejaw buntu w krajach demokracji ludowej traktował bardzo poważnie. Nie chciał nigdy więcej zaznać tego, czego był świadkiem po obu stronach Dunaju. Powstanie Solidarności w Polsce, a teraz porozumienia sierpniowe sprzed kilku dni i wybór papieża Polaka kilka lat wcześniej były właśnie tymi czynnikami, które obecnie mogły zachwiać obozem państw socjalistycznych. "Zapewne przewodniczący zdaje sobie sprawę z tego, że jeśli ten proces nie zostanie przerwany, Związek Radziecki może czekać konfrontacja siłowa, do jakiej doszło w Budapeszcie" – analizował w myślach, jednak rozważania te przerwał mu tubalny głos Krukowa.

Garri Kasparow - 1993"Czy ludzie rodzą się potworami, czy jakoś się nimi stają?" Kasparow o Putinie

– Ważne jest, abyście wiedzieli, że to nasze dzisiejsze spotkanie tak naprawdę nigdy się nie odbyło. Żaden ślad nie może do nas prowadzić. Żaden dokument nie ma prawa się zachować. Czy to jasne, towarzysze? – zapytał, ale nie czekał na odpowiedź, bo ją znał. – Ważne jest również, żeby wykorzystać potencjał naszych sojuszników w realizacji pewnego żywotnego dla naszej socjalistycznej ojczyzny przedsięwzięcia. Tak żeby ślady się rozmywały. Towariszczi poniali? – Tym razem popatrzył uważnie na swoich oficerów, którzy pokiwali głowami. – Gdy biskup Rzymu z dalekiego kraju zamilknie, dywersanci stracą swoją moc. – Po tym zdaniu zrobił kolejną już pauzę.

Zapadła cisza jak makiem zasiał. W tym momencie dla uczestniczących w odprawie oficerów radzieckiego wywiadu wszystko stało się jasne. Choć nie dali po sobie poznać, zatkało ich. Po chwili Krukow, który zdawał sobie sprawę, że to może być dla nich duże zaskoczenie, znowu zabrał głos.

– Towarzysze… Wiecie, że ta operacja wymaga wielotorowego, symultanicznego działania. Nie możemy poczynić jakiegokolwiek pochopnego kroku. Podkreślam, wymagać to będzie specjalnych kontaktów i umiejętności. Kierownictwo naszej służby, na mój wniosek i za aprobatą przewodniczącego, wybrało majorów Klimowa i Woronowa, jednych z naszych najlepszych oficerów. Oni uruchomią działania, które finalnie doprowadzą do zrealizowania celu. Bo rozumiem, że wiemy, jak tu siedzimy, jaki to cel? Klimow i Woronow, rozumiecie?

– Tak jest, towarzyszu generale – odpowiedzieli prawie jednocześnie.

Krukow wstał i podszedł do dużego okna, z którego roztaczał się widok na plac Łubiański. Odsunął ciężką zasłonę. W gabinecie zrobiło się jaśniej. Stał tak w bezruchu zapatrzony na przejeżdżające samochody, nad którymi górował ciemnoszary posąg Feliksa Dzierżyńskiego. Zaciągnął się w tym czasie kilka razy papierosem, który kończył swój krótki żywot. Odwrócił się i usiadł ciężko za biurkiem. Poprawił wiszącą na oparciu granatową marynarkę. Zgasił marlboro w mosiężnej popielnicy ozdobionej elementami o symbolice wojskowej.

– To świetnie, że to rozumiecie, towarzysze… Wracając do sprawy, koordynacją działań zajmie się ze względu na odpowiedzialność terytorialną Wydział V, a nad wszystkim będzie osobiście czuwał towarzysz naczelnik.

W tym momencie spojrzał na Bykowa, który przysłuchiwał się rozmowie i skrupulatnie notował coś w swoim okazałym notesie oprawionym w skórę.

– Towarzyszu pułkowniku. Proszę o kilka słów wprowadzenia do tematu.

– Towarzyszu generale, zrobiliśmy w wydziale na wasze polecenie krótką analizę sytuacyjną. Pierwsza sprawa. Z uzyskanych wieloźródłowych informacji wynika, że większość polskich duchownych, którzy wyjechali do Rzymu, jest uwikłana w przeróżne zależności z polskimi władzami. Zdecydowana większość z nich współpracuje z Departamentem I MSW, czyli z polskim wywiadem. – Spojrzał na Krukowa kiwającego głową. – Druga sprawa. Naszym najcenniejszym człowiekiem w Watykanie, zwerbowanym jeszcze przez naszą służbę na Syberii, jest dyrektor Domu Pielgrzyma w Rzymie. Zakładam, że to właśnie informacje między innymi od tego źródła w zasadniczy sposób mogą wpłynąć na planowanie działań operacyjnych. Drugim takim źródłem, mającym wpływ na działania planistyczne, a później może i realizacyjne, może być jeden z agentów naszej bratniej Stasi… – Przerwał i spojrzał na Krukowa.

– Tak. Jakiś czas temu rozmawiałem na ten temat z Markusem – wtrącił Krukow. – Wiem, że naszym wschodnioniemieckim sojusznikom udało się zainstalować swojego człowieka w bezpośrednim otoczeniu rimskowo papy.

Woronow dobrze pamiętał, jeszcze z okresu służby w wydziale XX, że szefa wschodnioniemieckiej Stasi i szefa KGB łączyły zażyłe relacje, więc nie zaskoczyła go informacja, jaką przekazał Krukow.

– To wstępnie tyle, towarzyszu generale – zakończył Bykow.

– Dziękuję, towarzyszu naczelniku. Oczywiście, jeśli zajdzie potrzeba, wprowadzimy w sprawę Wydział XX, choć mamy tu towarzysza majora, który ma dobre rozeznanie w tym temacie – powiedział i popatrzył na Woronowa. – Ale przy tej okazji jeszcze jedna, bardzo ważna sprawa. – Krukow zaczął przyglądać się po kolei każdemu ze swoich rozmówców, kiwając w swoim stylu lekko głową. – Nasi polscy sojusznicy absolutnie nie mogą się o tym przedsięwzięciu dowiedzieć. To chyba jasne?

<<Reklama>> Ebook i audiobook "W czerwonej sieci" dostępny jest w Publio.pl >>

W czerwonej sieci - okładkaW czerwonej sieci - okładka Czarna Owca

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina

Więcej o: