Co by się stało, gdybyśmy zamiast skupiać się na słabościach, zaczęli dostrzegać w ludziach to, co dobre?

Oscar Wilde powiedział kiedyś: "Bądź sobą. Wszyscy inni są już zajęci". Między innymi do tego przekonuje Malwina Faliszewska w książce, która ukazała się 27 kwietnia. Przeczytaj fragment "Uwolnij swój talent. Porzuć walkę ze słabościami i postaw na mocne strony!".

Malwina Faliszewska "Uwolnij swój talent. Porzuć walkę ze słabościami i postaw na mocne strony!", ZNAK JednymSłowem - fragment:

"Co by się stało, gdybyśmy zamiast skupiać się na słabościach, zaczęli dostrzegać w ludziach to, co dobre?"

Takie pytanie zadał sobie Donald O. Clifton, amerykański psycholog, badacz i przedsiębiorca, jeden z prekursorów psychologii pozytywnej. Podczas II wojny światowej Clifton służył w wojsku jako nawigator i bombardier. Wojna i jej skutki pozostawiły w nim wiele trudnych i bolesnych wspomnień, dlatego po jej zakończeniu Amerykanin postanowił, że zajmie się dziedziną, która przyniesie ludzkości coś dobrego. Clifton wrócił na uniwersytet i rozpoczął studia, a następnie pracę naukową z zakresu psychologii. Jako wykładowca akademicki spostrzegł, że studenci, który zdołali uzyskać dyplom, różnili się cechami charakteru od tych, którzy nie dotrwali do końca. Zadał sobie pytanie, co takiego mieli w sobie ci pierwsi. Wkrótce zaczął też pracować nad rozwijaniem narzędzi diagnostycznych, które pozwoliłyby identyfikować ludzi z największym potencjałem do pracy w danej firmie i kulturze organizacyjnej. Te badania mu jednak nie wystarczyły. Clifton chciał znaleźć narzędzie, które bardziej niż samym firmom pomogłyby zwykłym ludziom.

Krzysztof Komeda (z prawej) i Marek HłaskoKrzysztof Komeda kończyłby 91 lat. Wielki talent i tragiczna śmierć

W połowie lat 90. zaczął opracowywać badanie, które pozwalałoby diagnozować konkretne cechy i wskazywać sposoby na ich rozwijanie. Cechy te nazwał mocnymi stronami (strengths). Kontynuując prace, wspólnie z Paulą Nelson napisał książkę Soar with Your Strengths, pionierską publikację, która po raz pierwszy przybliżyła szerszej publiczności naukę o psychologii mocnych stron.

Koncepcja Cliftona mówiła o tym, że ludzie mogą osiągnąć znacznie więcej, jeśli skupią się na rozwijaniu tego, co już w nich dobre, niż wtedy, kiedy zajmują się swoimi słabościami. W 1999 roku powstała pierwsza wersja testu Clifton StrengthsFinder – narzędzia do diagnozowania indywidualnych talentów ludzi – a w 2003 roku badacz, wspólnie z Tomem Rathem, opublikował książkę pt. How Full Is Your Bucket, która stała się bestsellerem i ugruntowała jego spuściznę. Na krótko przed śmiercią Clifton, jako ojciec psychologii opartej na mocnych stronach, został uhonorowany przez Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne specjalnym prezydenckim wyróżnieniem.

Na czym polega więc cała koncepcja mocnych stron, która zawojowała świat i stale zwiększa swoją popularność? Otóż na bazie tysięcy wywiadów z managerami zaobserwowano, że istnieją pewne charakterystyczne cechy, które odpowiadają za sukces zawodowy poszczególnych osób. Na tej podstawie wyróżniono trzydzieści cztery talenty, które opisano, a następnie sklasyfikowano w cztery domeny: wykonawczą, budowania relacji, wywierania wpływu i strategicznego myślenia.

Więcej interesujących treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

[...]

Wiesz już, że każdy z nas ma swój unikatowy dar lub zestaw talentów, które może rozwijać, by osiągać świetne wyniki. Wspaniale, prawda? Tak, ale nie do końca. Skoro możemy rozwijać naturalne predyspozycje, dlaczego tak niewiele osób to robi? Dlaczego tylu ludzi latami tkwi w miejscach, które im nie odpowiadają, wykonując pracę, która nie przynosi żadnej satysfakcji? Dlaczego marnujemy swoje talenty?

Zobacz wideo Co nowego w popkulturze?

Na chwilę przenieśmy się w czasie. Przypomnij sobie szkołę podstawową i swoje doświadczenia z tamtego okresu. Na co zwracali uwagę twoi nauczyciele i rodzice? Założę się, że o ile nie uznano cię za dziecko wybitnie uzdolnione i nie wysyłano na olimpiady, o tyle scenariusze były następujące:

A. Z PRZEDMIOTU "A" SZŁO CI DOBRZE LUB BARDZO DOBRZE.

Nauczyciele i rodzice szybko się do tego przyzwyczajali. Rodzice pewnie nawet oddychali z ulgą, że sobie radzisz i nie wymagasz dodatkowych lekcji ani wsparcia w odrabianiu zadań. Skoro jest dobrze, to po co o tym rozmawiać, prawda?

B. PRZEDMIOT "B" SPRAWIAŁ CI TRUDNOŚCI.

Uwaga wszystkich zapewne skupiona była na tym, aby koniecznie poprawić złe stopnie. Zaczynały się korepetycje, dodatkowe godziny, pogadanki rodziców i nauczycieli. Wszyscy opowiadali ci o tym, jak źle skończysz w życiu, jeśli nie poprawisz ocen. I nikt nie chwalił cię za to, że świetnie radzisz sobie z innych przedmiotów.

A. WYRÓŻNIAŁY CIĘ WYJĄTKOWA AKTYWNOŚĆ NA LEKCJI LUB ŚWIETNE POMYSŁY.

Pewnie niektórzy pedagodzy dali ci plusa, inni nawet postawili szóstkę. Ale czy ktokolwiek poprosił cię, aby ta świetna ocena została pokazana rodzicom i przez nich podpisana? Wątpię.

B. ZDARZYŁO C I SIĘ ZACHOWAĆ NIEGRZECZNIE ALBO NIE ZNAĆ ODPOWIEDZI NA PYTANIE.

Natychmiast powiadamiano rodziców, prawda? W dzienniczku, zeszycie albo dzienniku elektronicznym od razu lądowała uwaga, która wymagała ich podpisu. W ten sposób umownie zaświadczali oni, że przyjęli do wiadomości twoją niedoskonałość i że zobowiązują się jakoś cię naprawić.

Janusz Onyszkiewicz i obraz przedstawiający jego pierwszą żonę autorstwa drugiej"No jakoś przypadliśmy sobie do gustu. Była starsza ode mnie? I mężatka". Onyszkiewicz o żonach

Przez lata edukacji przekonywano cię więc, że wciąż trzeba walczyć ze słabościami i to im poświęcać maksimum uwagi. Nie nauczono cię cieszyć się z tego, co robisz dobrze, bo to coś oczywistego i niewidzialnego jak powietrze.

Tradycyjny model edukacji koncentruje się na tym, co w nas słabe lub niedoskonałe, i to właśnie każe usprawniać, naprawiać lub ćwiczyć aż do momentu, kiedy rzekoma wada zniknie. W takim systemie nie przywiązuje się szczególnej wagi do tego, co w człowieku działa dobrze. Nie koncentruje się na odkrywaniu potencjału i jego rozwijaniu.

Dlaczego mało kto zachęca utalentowane plastycznie dziecko, aby pogłębiało swoje umiejętności? Dlaczego wmawia mu się, że w rysunku nie ma przyszłości, i zachęca do poprawiania stopni z chemii? Czemu osobie wrażliwej nakazuje się wyposażyć w grubszą skórę, twierdząc, że ta nie przetrwa w „prawdziwym świecie", bo nie ma w nim miejsca na emocje? Czemu sprawia się, że zamiast pogłębiać wiedzę o emocjach i uczyć się nimi zarządzać, ktoś taki próbuje się ich pozbyć?

[...]

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina

Wskutek tradycyjnego wychowania jako dorośli rzadko potrafimy doceniać siebie. Zamiast przyznać, że jesteśmy w czymś świetni, wyszukujemy obszary, w których nam nie idzie. Zamiast rozwijać to, co przychodzi nam z łatwością, ignorujemy te dziedziny. Przecież mamy tyle niedoskonałości, z którymi trzeba walczyć! Wierzymy, że aby coś miało wartość, trzeba się urobić po łokcie, bo inaczej efekt się nie liczy. 

Jak mówi Instytut Gallupa, takie podejście ma nas chronić przed porażką. Nie chcemy pozwolić, by to, co w nas słabe, wpłynęło negatywnie na różne obszary naszego życia. Ale to błędne myślenie. Naprawianie siebie kosztuje mnóstwo energii i jest wyczerpujące. A efekty? Najczęściej są średnie i wcale nie dają poczucia satysfakcji.

Nie zrozum mnie źle. Nie chodzi o to, by być aroganckim i twierdzić, że wszystko w życiu robi się świetnie. Każdy z nas mierzy się z pewnymi trudnościami, którym musi stawiać czoła. Czasami trzeba coś poprawić, aby pójść naprzód. Mam tu na myśli sytuacje, w których całkowicie ignorujemy swój potencjał i skupiamy uwagę na poprawianiu siebie, zapominając o tym, co mamy w sobie pozytywnego.

Malwina Faliszewska – certyfikowana trenerka i coach mocnych stron Instytutu Gallupa oraz ICF. W 2018 roku na TEDx Warsaw Women. Prowadzi popularny podcast. Jej misją jest ośmielanie kobiet do tego, by w pełni wykorzystywały swój potencjał i sięgały po więcej.

Więcej o: