Książki na majówkę. Wybraliśmy najciekawsze nowości

Macie czytelnicze zaległości? Wystarczy wziąć trzy dni urlopu, przygotować stosik książek (albo czytnik) i macie aż dziewięć dni na czytanie. Wybraliśmy dla Was najciekawsze nowości z ostatnich dwóch miesięcy.

Ryszard Kozik: Bohater powieści "Schron przeciwczasowy" Georgiego Gospodinowa (Wydawnictwo Literackie) jest wynalazcą i podróżnikiem w czasie! Zakłada w Szwajcarii klinikę przeszłości, w której pomaga chorym na Alzheimera. Pacjenci mogą wybrać jedną z minionych dekad XX wieku i przenieść się do niej. Gdy wieść o osobliwej kuracji się roznosi, w klinice zaczynają pojawiać się nie tylko chorzy, ale także ci, którzy po prostu chcą wrócić do swoich najlepszych chwil. Sprawą zaczynają się też interesować politycy, co zazwyczaj dobrze nie wróży.

Bohaterem powieści "W oddali" Hernana Diaza (W.A.B.) jest młody szwedzki imigrant, który trafia do Kalifornii - samotny i bez grosza. Chłopiec idzie piechotą na wschód, pod prąd wielkiego strumienia emigrantów zdążających na zachód, szuka brata. Diaz rozprawia się z naszymi uprzedzeniami i stereotypami zamieszkującymi nie tylko przeszłość.

Więcej ciekawych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Anna Kowal: Dodam "Tylla" Daniela Kehlmanna, także wydanego przez WL. To wariacja na temat obecnego w literaturze od stuleci motywu Dyla Sowizdrzała. W kolejny historiach tytułowy bohater pojawia się w tle, obserwuje i prowokuje wydarzenia. Na pierwszym plan wysuwają się postaci opętane lub nawiedzone, fanatycy i oszuści, a władzę sprawują ludzie, którzy z bliska okazują się małymi, chciwymi, okrutnymi, niebezpiecznymi, śmiesznymi i strasznymi kreaturami.

Benedict Cumberbatch na premierze 'Doktor Strange w multiwersum obłędu'Benedict Cumberbatch przyjmuje do domu rodzinę z Ukrainy. "Chcę dać im trochę stabilności"

Ryszard: Wśród moich poleceń nie może zabraknąć jednej z najprzyjemniejszych książek, jakie przeczytałem w ostatnich miesiącach - "Kota w Tokio" Nicka Bradleya (W.A.B.). To opowieść o samotności i zagubieniu w wielkim mieście. Uniwersalna, choć nasączona japońską specyfiką i odniesieniami do tradycji. Żaden z jej bohaterów nie może chyba powiedzieć, że jest szczęśliwy. Wszyscy pędzą na złamanie karku, rzadko znajdują czas, żeby się zatrzymać i złapać oddech. Są przemęczeni, sfrustrowani, zagubieni. I samotni. A jednak lektura nie dołuje, nie nuży, wręcz przeciwnie - wciąga, intryguje. I jeszcze kot, postać kluczowa, towarzysząca nam non stop, czasem na pierwszym planie, czasem w tle. Raz realna, raz magiczna, innym znów razem wytatuowana, zeskanowana, czy wyśniona.

 

A skoro jesteśmy przy kotach, to jeszcze "Porzucenie kota. Wspomnienie o ojcu" (Muza). Ominęła mnie moda na czytanie książek Harukiego Murakamiego. Po tę sięgnąłem więc zarówno bez wielkich oczekiwań, jak i bez uprzedzeń. To wspomnienie/esej o nieżyjącym tacie, a zarazem próba ogarnięcia skomplikowanych wzajemnych relacji. Jak przyznaje autor, często pisze coś, żeby czytając to później uporządkować własne myśli. I to przykład takich właśnie rozważań. Odtwarzając życie ojca Murakami próbuje zrozumieć między innymi, jaki wpływ miało na niego buddyjskie wychowanie, czy walka w II wojnie światowej. Stara się dotrzeć do źródeł, ale i odgrzebuje własne wspomnienia. A równocześnie rozlicza się z własnymi emocjami.

Anna: Obie muszę przeczytać! W zamian proponuję ci "Syna" Philippa Meyera (Wydawnictwo Poznańskie), sagę teksańskiej rodziny McCulloughów. Daleką od lukrowanych obrazków opowieść o dziedzictwie amerykańskiego Zachodu. Coś dla wielbicieli pisarstwa Cormaca McCarthy'ego, takich jak ty! Eli McCullough ma 13 lat, gdy grupa Komanczów szturmuje jego dom, morduje mu matkę i siostrę, a chłopca porywa. Eli szybko przystosowuje się do życia Komanczów: uczy się ich zwyczajów i języka, odpowiada na nowe imię, które otrzymał jako adoptowany syn wodza. Walczy też z białymi. Kiedy jednak choroby, głód i przytłaczająca liczba wrogów dziesiątkują plemię, Eli zostaje sam. Ani biały, ani Komancz. Zaczyna podróż w poszukiwaniu swego nowego miejsca na świecie.

Opowieści ze wsi obok w Gazeta.plMaciej Stuhr w sobotę o 19 na Gazeta.pl. "Najśmieszniejsza rzecz, jaką czytałem"

Ryszard: Brzmi dobrze, ale konkurencja na mojej stercie do czytania jest spora. A w ostatnich tygodniach jeszcze dwie książki mnie głęboko poruszyły. Obie ukazały się nakładem WL.

"Żywe morze snów na jawie" Richarda Flanagana to opowieść o końcu. Rozpada się cały świat Anny. Metaforycznie i dosłownie. Na Tasmanii szaleje pożar. Na całym świecie wymierają gatunki. Wszyscy żyją we wszechogarniającym szumie informacyjnym. Pochyleni nad klawiaturami nie zauważają, że kawałek po kawałku (palcu, oku, uchu, nosie, kolanie...) znikają oni sami i wszyscy wokół. Zgodnie pędzą ku przepaści. Odchodzi też matka Anny, 86-letnia Francie. To znaczy chciałaby odejść, jest na to gotowa. Ale jej dzieci nie pozwalają jej na to. Czy jednak naprawdę jej życie, dobro jest tu najważniejsze? Czy może są zbyt egoistyczni, niegotowi na odejście matki? I zamiast zapewnić jej godną śmierć, skazują ją na kolejne cierpienia? Czy to miłość, czy nienawiść? Jak cienka jest granicą pomiędzy nimi?

"Porządek dnia" to niewielka, ale niezwykłe ważna książka. Eric Villard teoretycznie nie mówi nam niczego nowego o faszystach, a jednak sposób doboru wątków i ich interpretacja są jak strzał w sam środek tarczy. Porażające są też podobieństwa pomiędzy opisywanymi wydarzeniami, a tym, co dzieje się dziś tuż za polską granicą. Porażająca bezsiła wielkich tego świata, którzy nie chcą drażnić agresora i idą na ustępstwa, dzięki którym on rośnie w siłę. Porażające są powiązania biznesu z wojną, które obserwujemy i dziś. Porażające jest podobieństwo w dbaniu przez faszystowskie Niemcy i Rosję Putina o zachowanie pozorów legalności zajęcia Austrii i wtargnięcia na Ukrainę. Nie da się dziś tej książki czytać obojętnie!

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina

Anna: A ja pięknie i wzruszająco zaczęłam kwiecień! "Tam, gdzie las spotyka się z niebem" Glendy Vanderah (Muza) absolutnie mnie zachwyciła. Książka ma troje głównych bohaterów - Jo, Gabe’a i małą Ursę, którzy spotykają się w dość niecodziennych okolicznościach. Wydaje się, że niewiele ich łączy, ale kiedy poznajemy ich bliżej, widzimy, że dla żadnego z nich ostatnie lata nie były proste. Każdy z nich ma swoje lęki i traumy, każdy też próbuje od nich uciec. Powoli otwierają się przed sobą i próbują pogodzić się ze swoją przeszłością. Ale kiedy wydaje się, że wszystko w końcu zaczyna się układać, okazuje się, że przeszłość jeszcze o sobie przypomni. To zwykła-niezwykła opowieść o trójce ludzi, trochę zwyczajna, a trochę magiczna. Dużo tu miłości i bardzo dużo ciepła.

 

Brakuje mi w naszych poleceniach powieści obyczajowych. Postaram się zapełnić tę lukę.

"Najwyższy czas znów zapalić gwiazdy" Virginie Grimaldi (Sonia Draga) to jedna z książek, w których po przeczytaniu opisu z tylnej okładki wiecie, czego się spodziewać. Czy to źle? Absolutnie nie. Ostatnio zdecydowanie za często zdarza mi się, że po przeczytaniu książki czuję zawód, bo po opisie spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Ale wracając do książki... Mamy w niej trzy bohaterki: Annę i jej córki - 17-letnią Chloe i 12-letnią Lily. Anna od jakiegoś czasu zmaga się ze sporym zadłużeniem, a teraz traci pracę, Chloe szuka wielkiej miłości, a Lily czuje, że różni się od rówieśników. W końcu kłopotów jest tak dużo, że Anna podejmuje spontaniczną decyzję o podróży kamperem przez Skandynawię. Jak się domyślacie, z pozoru szalony pomysł rodzicielki na początku nie podoba się córkom, ale później zaczynają go doceniać. I tak wraz z kolejnymi postojami nasze bohaterki coraz bardziej się do siebie zbliżają, choć jest to okupione wieloma kłótniami i wyrzutami. Na szczęście każda z nich powoli zwalcza swoje demony i na koniec odnajduje szczęście.

Ryszard: "Przyjaźń" Silvii Avallone (Sonia Draga) to opowieść o spotkaniu po kilkunastu latach koleżanek ze szkoły. Elisa i Beatrice poznały się jako nastolatki, w małym miasteczku T, na wybrzeżu Toskanii. Elisa miała konfliktową rodzinę z problemami, a Beatrice troskliwą matkę, odnoszącego sukcesy ojca i idealny dom. Trzynaście lat później Beatrice jest światową gwiazdą, a Elisa z trudem odnajduje się w rzeczywistości. Co wyniknie z ich ponownego spotkania?

Anna: Spotkanie ważne jest też w "Psim parku" Sofi Oksanen (Znak). Olenka szuka na Zachodzie ucieczki przed dawnym życiem. Kiedyś była gotowa zrobić wszystko dla pieniędzy. Werbowała młode kobiety, by rodziły dzieci zamożnym Europejkom i Rosjankom… Ale postanowiła z tym zerwać. Teraz obserwuje w parku rodzinę bawiącą się z psem. Nagle przysiada się do niej młoda kobieta. Olenka od razu ją rozpoznaje. Trudno zapomnieć twarz kogoś, komu zniszczyło się życie. Teraz to ona może zniszczyć Olenkę. Ale na razie obie tylko patrzą na swoje dzieci, wychowywane przez inne kobiety...

"Smutek i rozkosz" Meg Mason (Znak) to powieść dla wszystkich, którzy czują, że coś jest z nimi nie tak. Odkąd sięga pamięcią, Martha czuła, że coś jest z nią nie w porządku. Wszyscy mówili jej: „Weź się w garść". Próbowała. Naprawdę wolałaby żyć tak jak inni. Ale przez większość czasu głównie chciało jej się wyć. Albo schować. Pod stół. Kiedy po latach w końcu słyszy od lekarza prawidłową diagnozę, myśli, że na wszystko w jej życiu jest już za późno. A może nie?

 

Ryszard: To może jeszcze dwie książki z Albatrosa. Ta się składa, że obie z wojną w tle.

"Lustro naszych smutków" Pierre’a Lemaitre to trzecia powieść cyklu zapoczątkowanego powieścią "Do zobaczenia w zaświatach". Każdy naród ma w swojej historii momenty, których się wstydzi. Dla Francuzów z całą pewnością zalicza się do nich kampania z 1940 roku. W Paryżu wszyscy mówią o wkroczeniu Niemców, które ma nastąpić lada chwila, ale większość Francuzów żyje swoimi sprawami. Kiedy ogarnięta paniką Francja pogrąża się w chaosie i mieszkańcy Paryża uciekają przed Niemcami, największe szumowiny wypływają na powierzchnię. Ale jest też kilku ludzi dobrej woli, którzy nie poddają się otaczającemu ich zdeprawowaniu i zmierzają do szczególnego miejsca.

"Moje miejsce na ziemi" Julii Navarro (Albatros) jest opowieścią o poczuciu winy, niespełnionej miłości i zemście, a także o tym, jak bardzo historia determinuje nasze życie. Trójka bohaterów, Fernando, Catalina i Eulogia, całe beztroskie dzieciństwo spędziła w tej samej dzielnicy Madrytu. Ich wkroczenie w dorosłe życie przypadło na najgorszy okres kraju, bo po wyczerpującej wojnie domowej. Każdy z młodych ludzi stracił kogoś bliskiego. Próbują odnaleźć się w nowej rzeczywistości, cieszyć się małymi, codziennymi rzeczami i łapać ulotne chwile szczęścia. Przychodzi jednak czas na podjęcie ważnych decyzji. Każdy z trójki bohaterów (z zupełnie innych pobudek) decyduje się na ucieczkę z Hiszpanii…

Anna: Mało w tym naszym zestawie nowości literatury polskiej, a przecież byliśmy niedawno na jednym z premierowych pokazów "Byka" Szczepana Twardocha…

Ryszard: …i obojgu nam się spodobało. Brawa i dla Twardocha, i dla aktora Roberta Talarczyka za brawurowy monodram, który wspólnie wyreżyserowali. Książka ukazała się kilka dni przed premierą, nakładem Wydawnictwa Literackiego. Robert Mamok, pupilek mediów, enfant terrible polskiej kultury, stoi przy łóżku umierającego dziadka (a może raczej do pustego łóżka godo śląski z polskim przeplatając). Odbiera telefony (od dziennikarzy, asystentki, byłej żony, aktualnej dziewczyny, syna), bo właśnie na jaw wyszedł skandal obyczajowy z jego udziałem (w tle alkohol, narkotyki i seks), i ciągnie monolog. Rozliczeniowy - z własnym życiem, śląskością, wychowaniem. Ostry, byczy (życie tak bohatera ukształtowało, że świat bierze na rogi), twardochowy z ducha.

Anna: Spektakl i książkę polecamy. Zarówno wielbicielom Twardocha, jak i tym, których jego pasje/fiksacje (niepotrzebne skreślić) irytują, bo dużo tu autoironii i poczucia humoru. A dostaje się wszystkim - Polakom, Ślązakom, warszawce, mediom, Twardochowi. Choć może nie każdemu po równo.

Ryszard: W marcu na ekrany kin wszedł film "Inni ludzie" w reżyserii Aleksandry Terpińskiej, na podstawie poematu Doroty Masłowskiej z 2018 roku. Do księgarń trafia właśnie filmowe wydanie książki. Dla tych, którym spodobał się film, to okazja do poznania pierwowzoru, dla miłośników pisarki - okazja do sprawdzenia, co książka zyskała, a co straciła na ekranizacji. Największą siłą literatury Masłowskiej jest język. I tak jest w przypadku "Innych ludzi", ostrej, momentami wulgarnej i brutalnej, ale przy tym poetyckiej i zabawnej opowieści o zagubieniu w wielkim mieście.

Anna: Przyznaję, że nie znałam Marcela Andino Veleza, autora powieści "Świeccy". Nazwisko nie brzmi polsko, a z opisu książki wynikało, że w środku będzie bardzo polska perspektywa. Może to pseudonim? - pomyślałam. Wpisałam nazwisko w wyszukiwarkę i dowiedziałem się, że to były wicedyrektor Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, który zrezygnował z pracy, żeby zaopiekować się chorymi rodzicami. A potem założył firmę Młodszy Brat, wymyślił też nowy zawód: koordynatora opieki nad osobami starszymi i nowy sektor gospodarki: ekonomię troski. Ale książka nie o tym opowiada. Tytułowi "Świeccy" to "wykształciuchy, łże-elity, poskomuniści, elgiebety, ekolodzy, czerwona hołota, zdegenerowane lewactwo i zdradzieckie mordy…

 

Ryszard: Ostro pojechałaś, a może raczej autor pojechał. Podobnie jak autorka książki, którą chciałem dziś zaproponować na deser: "Selkis" (WL). Gaja Grzegorzewska, znana dotychczas jako autorka kryminałów, tym razem napisała "Space operę, z jaką się jeszcze nie zetknęliście!". Przyznaję, że trochę się tej książki boję i już kilka razy prawie zacząłem ją czytać, ale zawsze coś wypadało. Ale poczytajcie fragment opisu: "VI wiek nowej ery w odległym układzie gwiezdnym, którym rządzą dwie zależne od siebie siły – będący militarną potęgą Zjednoczony Sojusz Układu i dostarczające towary Konsorcjum Handlowe. Kiedy w 570 obrocie Układ zostaje zaatakowany przez nieznanego wroga, na polu walki zostaje Starcastle, ostatnia jednostka floty ZSU. Planowana przez kapitana samobójcza misja okrętu zostaje niespodziewanie przerwana. Z opresji flotę ratuje należący do KaHa kontenerowiec Scarlett. (…) Kapitan Kingston w ramach umowy przyjmuje na pokład rozbitków ocalałych ze Scarlett. Do załogi dołączają: Kruger – ekscentryczna i arogancka lekarka pokładowa, Selkis – wywołująca skrajne emocje drapieżna istota oraz mechaniczna hybryda Lucius…". I jak tu się nie bać?

Więcej o: